To przez tę fundację Gliński tak się zdenerwował. "Gdy został ministrem, jego żona sama chciała zrezygnować"

Minister Gliński i jego żona – on też kiedyś był zaangażowany w organizacje pozarządowe.
Minister Gliński i jego żona – on też kiedyś był zaangażowany w organizacje pozarządowe. Fot. Screen/Twitter
Dziennikarze TVP wywołali burzę pokazując siatkę powiązań w NGO-sach, Piotr Gliński wywołał kolejną, broniąc fundacji, z którą związana jest jego żona. Pośrodku znajduje się "Stocznia", fundacja, która robi dziesiątki projektów i na jeden z nich dostała z resortu kultury 50 tysięcy dotacji. Ma dokładnie wyliczone, na co poszły te pieniądze. To kompletnie inny obraz, niż stara się wcisnąć Polakom TVP.

"Stocznia" działa od 8 lat, a Renata Koźlicka-Glińska związana jest z nią od samego początku. Działa w Radzie fundacji jako jedna z ośmiu osób – nazwiska wszystkich widnieją na stronie internetowej. – Ona była związana z nami na długo wcześniej, od początku istnienia Stoczni, na długo zanim Piotr Gliński zaczął zajmować się polityką – mówi nam Jakub Wygnański, prezes "Stoczni". W środowisku NGO–sów ma opinię guru, jednej z najważniejszych osób, które od podstaw tworzyły w Polsce organizacje pozarządowe.

Żona ministra Glińskiego to z kolei bardzo ważna osoba w fundacji. Razem z koleżanką reprezentuje fundatora, Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, w której pracuje na co dzień jako dyrektor programowy. Jak inni członkowie Rady nie pobiera pensji, nie jest przez fundację zatrudniona, nie może brać od niej żadnych zleceń. – To nie jest praca związana z wynagrodzeniem – mówi Jakub Wygnański. Przyznaje, że gdy jej mąż został ministrem, ona sama przyszła do nich z pytaniem, czy nie chcą, by zrezygnowała. – Odradzaliśmy jej to, bo uznaliśmy, że nie ma powodu. Nie dajmy się zwariować. Ona od samego początku była dla nas ważną osobą i nie widzę powodu żebyśmy mieli z tego rezygnować – mówi.

Na co przeznaczono 50 tys. zł
Fundacja nie należy do małych, zatrudnia 30 osób, współpracuje z nią również 30 wolontariuszy. Robi rzeczy ważne i ciekawe począwszy od szczebla bardzo lokalnego po ogólnokrajowy. Pełna nazwa brzmi: Fundacja Pracownia Badań i Innowacji Społecznych. Zajmuje się m.in. tzw. partycypacją obywatelską, prowadzi badania i szkolenia, przygotowuje analizy.


Spójrzmy na te ostatnie – np. diagnozuje problemy mieszkańców któregoś z miast, wspiera samorządy w konsultacjach z mieszkańcami, zajmuje się badaniami osób starszych czy uzależnionych. Od 2009 roku takich projektów było już 100.
50 tysięcy złotych od Ministerstwa Kultury przeznaczono na badanie lokalnych mecenasów kultury (wcześniej np. badano Ochotnicze Straże Pożarne czy Koła Gospodyń Wiejskich). - To wymagało jeżdżenia po Polsce, spotykania się z ludźmi, prowadzenia wywiadów. Przeprowadziliśmy tzw. studia przypadków, ponad 100 wywiadów.  Poszukując firm, które angażują się w takie działanie kontaktowaliśmy się z około 1500 firmami. Kończymy publikacje podsumowującą badania i uruchomimy stronę www która ma ułatwić korzystanie z wyników  – mówi prezes fundacji.

"Nasza fundacja nie jest faworyzowana"
Materiały TVP, które pokazywały siatkę powiązań między fundacjami, z Różą Rzeplińską i Zofią Komorowską na czele, napsuły fundacji nerwów. Próbowano pokazać, że jest inaczej, ale bezskutecznie.
– TVP twierdzi, że nasza fundacja jest faworyzowana. Stwierdzili, że jesteśmy pod szczególną opieką miasta Warszawy, a my natychmiast po emisji tego programu przygotowaliśmy dane i dosłownie wręczyliśmy je dziennikarzom TVP do ręki, co mamy na taśmie. Ale telewizja nadal utrzymuje, że jesteśmy pod szczególną opieką – mówi Jakub Wygnański.

Co było w tych informacjach? Co było w tych informacjach? Prezes wymienia: – Przez ostatnie 5 lat miasto Warszawa podpisało ponad 17 tysięcy umów na różne projekty. My w Warszawie staraliśmy się 25 razy, 11 razy odnieśliśmy sukces. Mamy tutaj gorszą skuteczność niż przeciętna warszawska organizacja. Myślę, że przypadku Ministerstwa Kultury jest podobnie.

"Boję się tylko Boga i żony"
Ocena TVP została odebrana nie tylko tu jako krzywdząca i nierzetelna. A fakt, że żona Glińskiego współpracuje ze "Stocznią" uważany jest za czysty przypadek. Dopytuję o te rodzinne powiązania. Pół Polski przecież wierzy, że Gliński zareagował tak tylko dlatego, że ze "Stocznią związana jest jego żona. W innym przypadku, takie jest przekonanie, na pewno by tego nie zrobił.

Można pożartować przypominając przy okazji starsze wywiady wicepremiera, w których mówił, że za przyzwoleniem żony na poważniej zajął się polityką. Mówiąc wprost, gdyby nie ona, ministra Glińskiego być może by dziś nie było. "Jak Wałęsa powtarzam, że boję się tylko Boga i żony" – żartował w wywiadzie dla "Polityki".
min. Piotr Gliński

Propozycja od PiS padła w lipcu, a przyjąłem ją w sierpniu. Przeważyło poczucie zaufania do Jarosława Kaczyńskiego i zgoda żony Czytaj więcej

Nie zachowałby się tak w TVP dla żony?

Spotykamy się dwa razy w roku
– To nie jest tak, że minister decyduje, kto dostanie dotację. Jest cała procedura konkursowa, w której biorą udział niezależni eksperci. 50 tysięcy w przypadku dużej fundacji to niewielka kwota – mówi nam Magda Klaus, prezes Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, która również – jak żona Glińskiego – zasiada w radzie "Stoczni", której FISE jest współzałożycielem.

– Spotykamy się obowiązkowo minimum dwa razy do roku. Przed czerwcem, gdy zatwierdzamy sprawozdanie za miniony rok i w okolicy grudnia, by zatwierdzić plany na kolejny rok. Wszyscy przedstawiciele rady mają prawo głosu – mówi. Ale nie, jak słyszę, w kwestiach wniosków, które organizacja zamierza złożyć: - To nie leży w naszych kompetencjach.  

Tak się w końcu poznali
Jedno trzeba przyznać, zarówno Gliński, jak i jego żona, na fundacjach się znają. Ona była też członkiem Stowarzyszenia 61, które tworzy portal MamPrawoWiedziec.pl, w Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolność też ma do czynienia z grantami, ze społeczeństwem obywatelskim.
On przez lata zajmował się organizacjami pozarządowymi jako socjolog. W takich okolicznościach zresztą się poznali. Portal kobieta.wp.pl tak rok temu opisywał początki ich znajomości:
Kobieta.wp.pl

Jak ustalił "Super Express" poznali się przy pracy naukowej profesora. W 2002 r. kierował on organizowanym przez Zakład Społeczeństwa Obywatelskiego Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk konwersatorium "Samoorganizacja społeczeństwa polskiego: trzeci sektor w jednoczącej się Europie". W jego trakcie jedną z dyskusji prowadziła jego przyszła żona. Nawiązali bliższą współpracę. W 2004 r. wydana została książka "Samoorganizacja społeczeństwa polskiego" pod redakcją Glińskiego, w której autorką jednego z rozdziałów była Koźlicka. Czytaj więcej

- Nie jest tajemnicą, że znamy się z profesorem Glińskim od wielu lat. Wiele osób zaangażowanych w organizacje pozarządowe spotykało się przed laty na jego seminariach o Społeczeństwie Obywatelskim w PAN. To, że użył słowa przepraszam jest bardzo ważne. To się prawie nie zdarza w polskiej polityce. Bardzo to doceniam. Wymienił nasze nazwiska, ale problem dotknął większej liczby osób z organizacji. My jesteśmy tylko przykładem. Jego słowa są ważne dla całego naszego środowiska – mówi Jakub Wygnański. Dodaje, że pozostają między nami różnice np. co do celowości powołania Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, ale ma nadzieję, że możliwa będzie bardziej rzeczowa rozmowa na ten temat.

Tylko jak wytłumaczyć słowa ministra o tym, że nie wiedział, iż żona była delegowana do rady fundacji "Stocznia"? To wywołało szczególną wesołość w sieci.


Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...
Mirki i mirabelki dają zarobić. [b]Wykop.pl ze świetnym wynikiem finansowym[/b]

Mirki i mirabelki dają zarobić. Wykop.pl ze świetnym wynikiem finansowym

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.

Dubois i StępińskiDubois i Stępiński

Niedługo będą dwa lata, jak w serii Polski Teatr Internetowy opublikowaliśmy tekst, który nic a nic nie stracił na aktualności, choć wymagał drobnych uzupełnień. Zmęczony mężczyzna zaparkował skuter wodny przy molo rzucając niedbale cumę oficerowi ochrony i rozpinając po woli piankę ruszył ku okazałej willi.

[b]Pitera obnaża hipokryzję ws. Gawor.[/b] Wspomina niewygodny epizod z dziejów prawicy
O TYM SIĘ MÓWI

Pitera obnaża hipokryzję ws. Gawor. Wspomina niewygodny epizod z dziejów prawicy

Nie wszystko, co rośnie na łące jest zdrowe. [b]Część roślin jest silnie trująca[/b]
ANNA KACZMAREK

Nie wszystko, co rośnie na łące jest zdrowe. Część roślin jest silnie trująca