Tej zimy bądź szczęśliwy jak Duńczyk. Sposoby na hygge po polsku

Fot. Unsplash.com / CC0
Przez lata bezskutecznie usiłowaliśmy rozwikłać tajemnicę skandynawskiego dobrostanu. Kwestia klimatu? Opiekuńczego acz sprawiedliwego systemu socjalnego? Łyżeczki tranu i diety bogatej w tłuszcze Omega 3? Domysły można było mnożyć, ale prawdę objawili nam dopiero sprytni spece od marketingu. Szczęście jawi się bowiem pod postacią świeczek, kocyków i grzanego wina, a w języku autochtonów zwie się „hygge”.

Zatrzęsienie książek, poradników i artykułów na temat skandynawskiej sztuki kreowania atmosfery przytulności podczas mroźnej smuty sprawiło, że w tym roku wszyscy jesteśmy aspirującymi Duńczykami. Bo można sobie z „hyggujących” Skandynawów żartować, wyśmiewać wełniane swetry z reniferem, a nawet bojkotować świeczki zapachowe, ale jeśli rzeczywiście domowe ciepło – w każdym tego słowa znaczeniu – ma być receptą na szczęście, czemu nie spróbować? Podpowiadamy, od czego zacząć.


Żeby hygge nie uciekało...
Z badań Instytutu Szczęścia (tak, to prawdziwa instytucja) wynika, że jednym z czynników warunkujących duńskie szczęście jest metraż mieszkania. Skandynawowie rzadko cisną się w kawalerkach, a nawet jeśli są do tego zmuszeni – białe ściany i awersja do zagracania mieszkań zbędną liczbą bibelotów zawsze optycznie dodają kilka metrów kwadratowych. Z drugiej strony, pochwała minimalizmu to jeden z hygge-paradoksów: trudno nie zgodzić się, że nasz swojski dywanowo-pastelowy eklektyzm, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wydaje się przytulniejszy.
Inna sprawa, że niezależnie od wystroju wnętrza o ciepły nastrój będzie trudno, jeśli temperatura w mieszkaniu zacznie niebezpiecznie przybliżać się do tej na zewnątrz. Odkręcanie kaloryferów na full czy palenie w kominku (pomarzyć zawsze można) na niewiele się jednak zda, jeśli przez szpary w oknach do pomieszczeń będzie wpadać lodowate powietrze. Zawijanie się w kocyk to żadna frajda, jeśli staje się koniecznością, nie mówiąc już o tym, jak słabą frajdą jest wiosenne regulowanie niedopłat za ogrzewanie. Dlatego przed ustawieniem świeczek na parapecie warto sprawdzić szczelność okien.

Specjaliści z Oknoplastu radzą, aby zacząć od ogólnej oceny stanu okien. Sprawdzamy, czy lekko się otwierają i zamykają. Jeśli nie, dzwonimy – do serwisu.
Grzegorz Bułat
Szef Procesu Technologicznego Oknoplast

W czasie zimy okna są narażone na działanie czynników atmosferycznych bardziej niż podczas innych pór roku. Jeśli nie będą odpowiednio zabezpieczone, wiatr, śnieg i mróz mogą je łatwo uszkodzić czy zniszczyć. Należy też pamiętać, że do regulacji ramy czy wymiany okuć powinniśmy wezwać przeszkoloną ekipę, która sprawdzi od razu stan innych elementów okna.

Drugi ważny element to uszczelki. Najlepsze firmy dają na swoje produkty długą gwarancję. Jeśli jednak stolarkę okienną odziedziczyliśmy wraz z mieszkaniem, nie bierzmy jakości izolacji za pewnik. Specjaliści Oknoplastu radzą, aby w takim przypadku raz do roku konserwować uszczelki preparatami na bazie żywic silikonowych.

Świeczki i gløgg? Wcale nie najważniejsze
Kiedy już mamy pewność, że domowe ciepło nie będzie uciekać przez okna, możemy zatroszczyć się o inne elementy niezbędne do wytworzenia hygge. Jeśli macie ochotę, można wybrać się do sieciówki z żółtymi literami w logo i zaopatrzyć w zapas pachnących cynamonem podgrzewaczy. Będziecie w tym podobni do ponad jednej czwartej Duńczyków, którzy przyznają, że w okresie zimowym świeczki w domach palą regularnie.
Z drugiej strony, jeśli podczas obserwacji migoczących płomyczków przypominają się wam babcine ostrzeżenia odnośnie zabaw z ogniem (albo gorzej: Dzień Wszystkich Świętych), nie ma się co zmuszać. Hygge-zabawa staje się świeczki niewarta, jeśli nie sprawia radości. Zastępczy zestaw lampek choinkowych z atestem pepoż leżący na parapecie zrobi równie dobrą robotę.

Kolejnym elementem generującym hygge jest jedzenie, oczywiście nie byle jakie. We wspomnianej meblarskiej sieciówce znajdziecie szeroki wybór skandynawskich specjałów. Maślane bułeczki z kardamonem, cynamonowa owsianka czy osławione klopsiki – pyszne, pożywne, świąteczne i absolutnie nieprzydatne w stworzeniu hygge na polską modłę. Bo komu z nas zrobi się ciepło na sercu, gdy siorbie gløgg czy pogryza lussebulle? Ale już grzane wino i pierniczki – hyggnie, że hej! Warto nadmienić, że konsumpcja powinna nastąpić w towarzystwie. Tu akurat realia kulturowe nie mają żadnego znaczenia – zarówno nam, jak i Skandynawom wszystko smakuje lepiej w towarzystwie przyjaciół. Ot, chyba cała filozofia skandynawskiego szczęścia: ważne, żeby było ciepło: w domu i w sercu.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Oknoplast.

POLUB NAS NA FACEBOOKU