Zenek Martyniuk stał się gwiazdą Sylwestra w TVP. Nowa jakość w kulturze według PiS

Czasy końca obciachu – czyli jak disco-polo wkroczyło na salony, a Zenek Martyniuk stał się gwiazdą Sylwestra w TVP
Czasy końca obciachu – czyli jak disco-polo wkroczyło na salony, a Zenek Martyniuk stał się gwiazdą Sylwestra w TVP Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
– Czasem najgenialniejsze pomysły są na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba się po nie schylić – mówił podczas konferencji Jacek Kurski. "Schylić" to dobre słowo, a błysk owego geniuszu zobaczą widzowie Telewizji Polskiej w sylwestrową noc. Dokładnie wtedy, gdy na scenie pojawi pierwsza gwiazda Rzeczypospolitej Polskiej – zespół Akcent.

Prawo i Sprawiedliwość wprowadza w Polsce zmiany totalne, a co za tym idzie, nie mogły one ominąć także sfery kultury. Zapowiadał je sam minister z tabletu Piotr Gliński, który słusznie bił na alarm, że wskaźniki uczestnictwa w kulturze w Polsce są na niskim poziomie i że trzeba je podnieść. I co ważne, Gliński chciał znaleźć miejsce w kulturze popularnej, masowej również dla wartości wyższego rzędu. Zaznaczył, że nie ma sensu walczyć z kulturą popularną i że trzeba ją "oswajać przez lepszą jakość".


Dziś już wiemy, że szumne zapowiedzi ministra Glińskiego miały w sobie tyle treści, co piosenki piosenki Zenona Martyniuka – trafiły w gusta słuchaczy, ale raczej nie znajdziemy w nich czegoś przełomowego. Złośliwcy mówią nawet, że PiS sięgnął po Zenka by ratować oglądalność TVP. Trzeba jednak przyznać, że w dużej mierze Kurski wyszedł naprzeciw oczekiwaniom publiczności. Martyniuk zapewni mu najlepszą frekwencję i oglądalność.
Nie wszyscy jednak dostrzegają zalety nowego otwarcia w Telewizji Polskiej. – Podobno o gustach się nie dyskutuje, bo każdy ma własny. Niestety nie dotyczy to moim zdaniem Zenka Martyniuka i pokrewnych mu "wytworów". W jego przypadku czasoprzestrzeń się zagina, kwanty zmieniają się w śliwki i bez obaw mogę powiedzieć, że moim zdaniem, kolega Martyniuk sieje żenadę – pisze na swoim blogu Jarosław Jaworski – specjalista PR w sferze kultury.

Złamanie standardów
Pojawienie się muzyki disco-polo w Telewizji Polskiej to przełom, choć niektórzy powiedzieliby pewnie – krok wstecz. Dokładnie przed rokiem, były już dyrektor dwójki Jerzy Kapuściński mówił: – U nas nigdy nie było disco polo na Sylwestra. Chcemy się odróżnić od innych stacji – czytamy w SE.pl. – W TVP nigdy nie było grane disco polo na Sylwestra i ten stan raczej się nie zmieni – stwierdził na krótko przed swoją dymisją. –  Disco polo mówimy nie – podkreślał.
Jerzy Kapuściński
Były dyrektor Programu II Telewizji Polskiej

My od lat mamy pewną koncepcję muzyki nadawanej w Dwójce, w której nie mieści się disco polo. Czytaj więcej

– Jeżeli społeczeństwu to się podoba, a dwójka uznała, że w ten sposób poprawi sobie oglądalność, to nie mam z tym żadnego problemu. Ja pracuję w Sylwestra, więc nie będę oglądał telewizji – mówi naTemat Hirek Wrona, dziennikarz radiowy i telewizyjny.

Trzeba zauważyć, że to nie PiS wprowadza disco-polo na salony. Sukces tego gatunku i przełamanie bariery wstydu nie byłyby możliwe, gdy nie popularność utworu "Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend. Wcześniej, jedynym mainstreamowym miejscem kojarzonym jednoznacznie z tym gatunkiem była telewizja Polsat. Od niedawna renesans muzyki disco-polo wykorzystuje także Kuba Wojewódzki, który walcząc o oglądalność zaprasza do programów takie gwiazdy jak zespół MIG, Niecik, czy właśnie Zenek Martyniuk.
W Polsce od lat panuje przekonanie, że "disco-polo lubią wszyscy". Powtarzanym do znudzenia argumentem jest, że nawet największym wrogom tego gatunku muzycznego "nóżka chodzi pod stołem", gdy na weselu czy jakiejkolwiek innej imprezie rozbrzmiewają rytmy disco. To oczywiście bzdura. Nie jest jednak przypadkiem, że stacja telewizyjna Polo TV w zaledwie cztery lata pokonała całą konkurencję – w tym kultowe MTV. Decyduje większość – jak w polityce.

Granica została przekroczona
Disco-polo przez lata było wyszydzane, a wielbiciele tej muzyki wyśmiewani – zupełnie niepotrzebnie, nikt nie zmusza nikogo do słuchania. Z disco polo w szatni reprezentacji Polski kilka miesięcy temu tłumaczył się nawet PZPN. Tego typu melodie rozbrzmiewały nawet wówczas, gdy prezydent Andrzej Duda przyszedł gratulować Lewandowskiemu i spółce.

Ale dziś ten trend się odwrócił. Publiczna krytyka disco-polo, a już tym bardziej króla tego gatunku Zenka Martyniuka kończy się awanturą i jest traktowana jak atak nie na muzykę, a na słuchaczy. Przekonał się o tym Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej", który pozwolił sobie skomentować decyzję Jacka Kurskiego.
Zenon Martyniuk wystąpił przed parą prezydencką na jubileuszowej gali Super Expressu, który podobnie jak PiS, króluje w rankingach popularności. Artysta zamieścił wideo z tego wydarzenia na swoim profilu na Facebooku. Czy to miał na myśli minister Gliński mówiąc o oswajaniu kultury popularnej przez lepszą jakość? Z takimi widokami kojarzyliśmy dotąd przede wszystkim prezydenta Kwaśniewskiego.
Andrzej Duda nie pierwszy raz pokazuje, że kochane przez Polaków disco - polo jest mu bliskie. Nie wahał się nawet sięgnąć do cytatu jednego z artystów tego nurtu, aby dotrzeć do obywateli.
Zenek Martyniuk został wyróżniony honorowym tytułem ,,Artysty 25-lecia" Super Expressu. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę badania z marca tego roku. Pokazały one, czego słuchają młodzi Polacy? "Ma być lekko i przyjemnie".
Źródło: SWPS

Badania przeprowadzone wśród ponad 570 osób w wieku 15-35 lat pokazują, że młodzież najczęściej wybiera pop (24 proc.), a regularnie włącza disco (30 proc.), rock (28 proc.) i disco-polo (22 proc.). Czytaj więcej

Andrzej Duda nie ogranicza się jedynie do disco-polo. Kilka miesięcy temu zyskał w oczach nastolatków (również na Twitterze) przyznając, że podoba mu się twórczość Zayna Malika. A ten należał do popularnego boysbandu One Direction.

Dyskusję o disco-polo i jego miejscu w gradacji gatunków muzycznych, Wrona porównuje do dyskusji akademickiej. – Kiedyś Presleya nazywano wysłannikiem szatana, później uważano epokę dzieci kwiatów za zwyrodnienie, parę lat później okazało się, że punk rock to brudasy i ćpuny, a ostatecznie rap uznano za patologię – zauważa dziennikarz muzyczny.
Hirek Wrona
Dziennikarz muzyczny

Byłoby nie w porządku, gdybyśmy wprowadzali jakąś cenzurę stylistyczną.

Hirek Wrona przyznaje, że nie wie dlaczego dyrekcja Dwójki podjęła decyzję o zaproszeniu "Zenka". Nie chce również występować jako obrońca disco - polo, bo nie czuje się ekspertem w tej dziedzinie. W czasie rozmowy, dopytywał o nazwę zespołu, w którym występuje Martyniuk. Zwraca jednak uwagę, że w Polsce brakuje melodyjnych przebojów. – Nie wiem nawet, czy należy to jeszcze nazywać disco-polo, czy nie jest to bardziej muzyka dance, pop... – zastanawia się dziennikarz.

Disco relaks
Wrona zauważa jeszcze jeden, ważny aspekt w dyskusji o miejscu disco-polo w naszym życiu. To, że każdy z nas samemu decyduje, w jakim stylu chce witać nowy rok.

– Możemy się bawić przy muzyce alternatywnej, albo przy muzyce tanecznej. Nie sądzę, aby fani Wojtka Modzelewskiego, Ostrego, czy Fisza Emade bawili się na Sylwestra w Zakopanem. I nie ma to nic wspólnego z żadnym podziałem, tylko po prostu z gustem muzycznym – mówi naTemat.

Ostatnie wybory sprawiły, że ludzie przestali wstydzić się swoich wyborów – a to akurat pozytywne zjawisko. Nie jest już dziś obciachem powiedzieć, że głosowało się na PiS, tak nie jest powodem do wstydu przyznać się, że słucha się disco-polo. Nie udawajmy jednak, że uczestnictwo Zenka Martyniuka na Sylwestrze TVP podniesie świadomość muzyczną i kulturową Polaków. Podniesie tylko jedno – frekwencję. A ta oznacza sukces, którym później pochwalą się politycy.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...