Mikołaj istnieje, dobro wraca, bla, bla… A jednak. Oni udowodnili, że to prawda

Fot. Unsplash.com / CC0
Pamiętacie swój ostatni list do Mikołaja? Ten, w którym prosiliście o najnowszą konsolę do gier, a pod choinką ostatecznie znaleźliście elektronicznego tetrisa? Zwykle właśnie po takiej wpadce wiara w szczodrego brodacza ostatecznie umiera, a wraz z nią - poczucie obowiązku nabijania punktów na skali grzeczności i uczynności przez kolejny rok.

Ryzykowanie stwierdzenia, że to właśnie w prezentowym rozczarowaniu należy szukać wytłumaczenia społecznej znieczulicy może jest trochę na wyrost, ale z drugiej strony - sensu też do końca pozbawione nie jest. Może gdyby ktoś mógł zastąpić zdyskredytowanego Mikołaja w roli lidera świątecznej dobroczynności... Jacyś ochotnicy? Jedne jest - Mallkołaj!



Mallkołaj, w przeciwieństwie do swojego pierwowzoru, prezentuje dokładnie te rzeczy, o które prosiliśmy. Pomocny jest tu pewnie fakt, że wiąże go kontrakt reklamowy z pewną siecią internetowych centrów handlowych, z których to oferty podarki można wybierać. Zanim powiecie: “Sprzedał się!”, zobaczcie go w akcji:
Jeśli myślicie, że Mallkołaj w przeciwieństwie do swojego pierwowzoru, jest pozbawiony tajemnych mocy monitorowania poziomu grzeczności, jesteście w błędzie. Co prawda nie używa do tego międzynarodowej siatki elfów-szpiegów, ale jego pomocnicy są równie skuteczni. Przechodnie, którzy mają szczęście spotkać na swej drodze mallkołajowego pomagiera, poddawani są próbie. Jeśli okaże się, że w codziennym pędzie znajdą chwilę, aby pomóc przypadkowej osobie - zaczynają dziać się cuda. Serio, zobaczcie:
Testy wymyślane przez Mallkołaja nie należą do łatwych. Wyobraźcie sobie, że jest godzina 9 rano, tragicznie zaspaliście do pracy, więc łapiecie w amoku taksówkę, kierowcy wydajecie prikaz: “Gaz do dechy” i nerwowo zaczynacie sprawdzać firmową pocztę. Podczas postoju na światłach do auta nieoczekiwanie ładuje się jakiś dziadek. - Ja tylko kawałeczek, podrzuci mnie pani? - pyta jak gdyby nigdy nic, a ty… No właśnie, co byś zrobił? Uwaga, zgodnie z oczekiwaniami, nie wszyscy byli w świątecznym nastroju:
Dobro wraca - tego ma nas nauczyć Mallkołaj. I choć jest tylko (aż?) postacią stworzoną przez zespół kreatywny Mall.pl, dlaczego by raz na zawsze nie zapomnieć o wszystkich nietrafionych prezentach i zastosować się do jego wytycznych? Święta to najlepszy okres, aby wyrzucić z serca żal, wymarzoną konsolę kupić sobie samemu, a wysiłki skupić na obdarowywaniu innych. Opłaci się, zobaczycie.

Artykuł powstał we współpracy z Mall.pl.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...