Polish Dream: Czy cudzoziemiec może osiągnąć w Polsce sukces? Tak – Emma Kiworkowa pracuje na niego od 20 lat

Emma Kiworkowa, urodziła się w Armenii, mieszka i prowadzi klinikę stomatologiczną w Polsce.
Emma Kiworkowa, urodziła się w Armenii, mieszka i prowadzi klinikę stomatologiczną w Polsce. archiwum prywatne
Wyjechała z Armenii jako szesnastolatka. Na początku do Stanów Zjednoczonych. Ameryka jej nie zachwyciła, za to w Polsce nie tylko założyła rodzinę, ale także otworzyła własny biznes. Dzisiaj Emma Kiworkowa jest jedną z najbardziej znanych stomatolożek w Polsce. – Tutaj jest mój dom, praca i rodzina – mówi w rozmowie z naTemat.

– W moim życiu nie było miejsca na przypadki. Dzisiaj sądzę, że wszystko, co mi się przytrafiło było konsekwencją moich działań. Patrząc wstecz widzę, że nawet najmniejsze epizody doprowadziły mnie to tego, kim jestem dzisiaj – mówi Emma Kiworkowa, właścicielka gabinetu stomatologicznego oraz założycielka Fundacji Villa Nova.


Emma urodziła się Kaukazie Północnym w znanym kurorcie – Piatigorsk. Jej mama, także stomatolog, przeprowadziła się do Polski, kiedy Emma była ośmiolatką. – W Piatigorsku mieszkałam do 16 roku życia. Pod koniec szkoły wygrałam konkurs na najlepsze opowiadanie pt. "Jak naprawić świat". To było zaraz po upadku Żelaznej Kurtyny i szczerze mówiąc, niewiele wtedy wiedziałam o świecie – opowiada Emma.

Nagrodą za zwycięstwo w tym konkursie był wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Emma trafiła do Baltimore ( w stanie Maryland). Zamieszkała u amerykańskiej rodziny, zaczęła chodzić do liceum, poznawać amerykański styl życia. Stany nie zrobiły jednak na niej wrażenia.

– Ameryka mnie poniekąd rozczarowała. Myślę że ogromny wpływ na to miał fakt że czułam się tam samotna i tęskniłam za bliskimi. Ormianie są bardzo przyjaźni i chętnie pomagają każdemu kto tego potrzebuje. Ich społeczność cementują bardzo silne więzi i relacje międzyludzkie. W Stanach każdy myśli wyłącznie o sobie. I choć wszyscy są bardzo mili i otwarci to liczyć możesz wyłącznie na siebie. Rywalizacja zaczyna się już na poziomie liceum. Zdałam w USA maturę i dostałam się do college'u więc miałam możliwość zostać w USA, ale jednak wybrałam Polskę. Również z tęsknoty za mamą – opowiada.
Emma przyjechała i rozpoczęła studia na Akademii Medycznej w Warszawie. Pierwszy rok okazał się bardzo wymagający. Dziewczyna nie mówiła jeszcze dobrze po polsku, jeszcze gorzej szło jej z pisaniem. – Nie potrafiłam robić notatek na wykładach. Po pierwszym semestrze moją mamę wezwał rektor na rozmowę. Usłyszała, że może powinnam poszukać sobie łatwiejszego kierunku. Nic mnie jednak tak nie motywuje jak krytyka – wspomina Kiworkowa.

Całe wakacje Emma spędziła na nauce. Doskonaliła język, nadrabiała zaległości na studiach. Kolejny semestr skończyła jako jedna z najlepszych studentek. – Kiedy zaczynałam studiować na Akademii miałam tylko siedemnaście lat, niektórzy koledzy byli czasami cztery, pięć lat ode mnie starsi. Traktowali mnie trochę jak młodszą siostrę. Nigdy nie mieli problemu z tym, że pochodzę z Armenii. Oczywiście zdarzało się, że czasami słyszałam na ulicy, że jestem "Ruska" albo, że w Polsce nie mówi się już "po rusku".

Po zrobieniu dyplomu, Emma rozpoczęła studia doktoranckie na Akademii Medycznej w Lublinie. Nie chciała jeszcze rozpoczynać pracy stomatologa, chociaż mama Emmy miała w Warszawie małą klinikę. – Postanowiłam do wszystkiego dojść zupełnie sama. Tamten okres w moim życiu był naprawdę szalony. Zanim skończyłam 27 lat obroniłam doktorat, rozpoczęłam specjalizację z ortodoncji, zaszłam w ciążę, zaczęłam budować swoją klinikę stomatologiczną. Miesiąc przed narodzinami starszej córki obroniłam doktorat, a kiedy córka skończyła pół roku otwierałam klinikę.
Emma postanowiła ściągnąć do placówki najlepszych specjalistów. Jednym z lekarzy, którzy zaczęli z nią współpracować, był jeden z jej byłych profesorów. Emma przyznaje, że trochę czuła się niezręcznie, kiedy spotkała się z nim na rozmowie rekrutacyjnej. Dzisiaj w klinice pracuje 50 osób.

– Chciałam, żeby moja klinika była zupełnie inna niż wszystkie. Najważniejsza jest jakość usług. I tu nie ma zmiłuj. Myślę ze nasza renoma jednej z najnowocześniejszych klinik w Europie wschodniej zależy w stu procentach od jakości naszej pracy. To, że staramy się zadbać o najdrobniejsze szczegóły, to tylko taka wisienka na torcie – bo oferujemy szeroko pojęty serwis. Na przykład, podczas niektórych zabiegów, nasi pacjenci mogą oglądać filmy przy pomocy specjalnych okularów. Często zresztą żartobliwie podkreślają, że jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, ale lubią do nas przychodzić. Myślę, że to dbałość o szczegóły zadziałała – opowiada Emma.

W 2012 roku otworzyła z mama fundację "Wiewiórki Julii" która od tego czasu objęła opieką blisko 26 tys. polskich dzieci. Współpracuje także z Fundacją "A Kogo?" i kliniką "Budzik" Ewy Błaszczyk.

– Kiedy rozmawiam z polskimi dziećmi, wciąż jestem zaskoczona ich niską świadomością w dziedzinie dbania o zęby. Problem próchnicy w Polsce to nie mit. Nasza fundacja opublikowała wyniki badan,jakich nie było przeprowadzanych w Polsce od ponad 25 lat i z których wynika, że ponad 90 proc. 6-latków wymaga natychmiastowego leczenia stomatologicznego. Dla porównania, w USA taki stan dotyczy tylko trzy procent dzieci.

Niedługo minie 20 lat, odkąd Emma Kiworkowa przyjechała do Polski. Dzisiaj ma polskie obywatelstwo i dwójkę dzieci, a dzięki swojej działalności charytatywnej zyskała także rozpoznawalność. – Polska jest moim domem, chociaż nie zapominam o swoich korzeniach. Uważam, że to kraj bardzo dobry do życia, prowadzenia biznesu i wychowywania dzieci. Szczególnie dla ludzi z wizją i pracowitością – podsumowuje.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU