Świąteczne zakupy Natalii Klimas: Najlepsze prezenty można znaleźć w second handzie

Warszawski butik "Roboty ręczne" to jedno z ulubionych miejsc aktorki Natalii Klimas. fot. Maciej Stanik
Jak wyglądają świąteczne zakupy według Natalii Klimas? Aktorka znana m.in z "Barw szczęścia" kocha stylowe rzeczy. Niekoniecznie muszą być bardzo drogie, bo dla Natalii liczy się przede wszystkim pomysł. – Nie znoszę kiedy prezenty leżą i się marnują – mówi w rozmowie z nami.

– Mam bardzo praktyczny umysł. Nie jestem zakupoholiczką i nie pozwalam sobie na szaleństwa. Jeśli kupuję drogie rzeczy, to tylko po długim przemyśleniu sprawy. Wiem, że są osoby, które się stresują robiąc prezenty. Uważam, że obdarowywanie jest taką samą przyjemnością, może nawet większą niż dla tych, które je dostają – mówi Natalia Klimas w rozmowie z BLISS.

Jednym z ulubionych miejsc Natalii, gdzie można zrobić niebanalny prezent jest schowany w podwórku, mały second hand przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie. Chociaż okolica kojarzy się z ekskluzywnymi butikami w Chosen BY, można znaleźć naprawdę dobre marki, w dodatku za rozsądną cenę. Najtańsze rzeczy znanych projektantów takich jak np. Alexander Wang zaczynają się już od stu złotych. Większość ubrań pochodzi bezpośrednio od klientek. Kosztują około 50-70 procent taniej niż w oryginalnym butiku.
– Jestem fanką second handów. A już luksusowych w szczególności. Sama także często sprzedaje swoje rzeczy, które mi się np. znudziły. Kupuję także rzeczy używane. Uważam, że to jest nie tylko fajne, ale także ekologiczne rozwiązanie. To dla mnie miła świadomość, że ubrania później służą komuś innemu. W Chosen By, ubrania są zawsze w bardzo dobrym stanie, dlatego jak najbardziej nadają się także na prezenty.

Generalnie, nie lubię wszelkiego marnotrawstwa: ciuchy których nie noszę oddaje bliskim albo sprzedaje, czy np zawsze, kiedy jestem w restauracji, zabieram jedzenie, które zostaje, do domu.Tak wiem, że ten zwyczaj przyszedł z Ameryki. Ale jest jedną pozytywnych przyzwyczajeń, których się nauczyłam mieszkając w Stanach.
Natalia czasami także odwiedza centra handlowe. Wbrew pozorom, można tam znaleźć całkiem ciekawe dodatki. Pod warunkiem, że ma się gotowy pomysł na prezent. Takie dodatki można znaleźć nawet w pozornie oczywistych miejscach, jak popularna sieciówka Zara Home.
– Najchętniej lubię dawać zdjęcia w ramkach. To zawsze bardzo cieszy moje przyjaciółki, rodzinę, osoby mi bliskie. Na przykład dwa lata temu, podarowałam całej rodzinie czarno-białe zdjęcie naszych dziadków. Fotografia stoi do dzisiaj na honorowych miejscach we wszystkich domach. Jest bardzo stylowe i wzruszające: Oni – w swoich długich trenczach, piękni, młodzi, stylowo bezbłędni. Ale przede wszystkim uwielbiam to zdjęcie, na którym doskonale widać jak bardzo się kochali. Cała rodzina otworzyła ten prezent razem, każdy swój. Wzbudził radość i zachwyt!
– W mojej rodzinie bardzo praktycznie podchodzi się do prezentów. Nie znoszę rzeczy, które później leżą i się marnują. W przypadku mojej mamy zawsze wiem, czym mogę jej sprawić radość. Podobnie jest z moim tatą. Oboje naprawdę bardzo dużo pracują i w rzeczywistości, to ja zawsze kupuję im np. ubrania. Oboje mają bardzo dobry gust. Nie jesteśmy stereotypową rodziną, w której tylko kobiety interesują się modą. W tym roku któraś z moich przyjaciółek na pewno dostanie torebkę z kolekcji mojej mamy dla Gino Rossi.Torby sa piękne, wszyscy o nie pytają, a mnie o zniżkę na nie!– opowiada.
Natalia wróciła do Polski kilka lat temu. Przez dziewięć lat studiowała i pracowała w Nowym Jorku. Zagrała w kilku znanych amerykańskich produkcjach, m.in w "Plotkarze" czy "White Collar: Biały kołnierzyk". Dzisiaj występuje w polskich serialach. m.in "Barwach szczęścia"czy "Niania w wielkim mieście". Niedługo można ją będzie zobaczyć w niezależnej, polskiej produkcji "Wściekłość". Dziś tylko czasami tęskni za Ameryką, chociaż przyznaje, że pod względem świątecznego szału zakupów jeszcze jesteśmy za Amerykanami daleko w tyle.
– Pod amerykańskimi choinkami jest zawsze masa prezentów! A jeśli jeszcze w domu są dzieci, to już jest kompletne szaleństwo… Ameryka jest zdecydowanie kulturą absolutnego zakupoholizmu i kompsucjonizmu. Dopiero idziemy w tym kierunku, ale obawiam się, że Amerykanów dogonimy bardzo szybko! Byłam naprawdę zaskoczona, kiedy w połowie listopada weszłam do centrum handlowego w Warszawie i zalała mnie fala kolęd i dekoracje świąteczne w każdym kącie. Pomyślałam sobie, że właściwie to już jesteśmy Ameryką ! – mówi nam aktorka.
– W Stanach dosłownie jest obsesja na punkcie Świąt Bożego Narodzenia. Ja jednak zdecydowanie wolę polskie święta. Przez dziewięć lat mojego pobytu w Stanach, tylko dwa razy zdarzyło mi się zostać w Nowym Jorku, kiedy odwiedzili mnie rodzice. Pamiętam, że zrobiliśmy wtedy wszystkie świąteczne zakupy w polskiej dzielnicy na Greenpoincie. Poszliśmy po pierogi, barszcz. Mam wrażenie, że im dalej się jest od domu, tym bardziej się tęskni za rzeczami, które się pamięta z dzieciństwa – podsumowuje Natalia.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...