"Przebierz się! Nie możesz tak iść na spinning". Kilku moich znajomych zwariowało na punkcie nowej mody

Jazda na rowerze stacjonarnym podbija kluby fitness, siłownie. Widok chudzielca w szatni siłki przestaje wywoływać uśmiech pobłażania.
Jazda na rowerze stacjonarnym podbija kluby fitness, siłownie. Widok chudzielca w szatni siłki przestaje wywoływać uśmiech pobłażania. Fot. TOMASZ WIECH / AGENCJA GAZETA
– Ale o co chodzi? – spytałem sam siebie, gdy kolejny znajomy wpadł w zachwyt na punkcie spinningu. Kojarzyło mi się to z wędkowaniem. Okazuje się, że to kolejny sportowy trend. No i zostałem uświadomiony, jak należy wejść się w modę. Najbardziej jednak mi się podoba, że siłka przestaje być tylko oazą dla miłośników szerokich karków. Widok chudzielca w stroju kolarskim w szatni siłowni nie wywołuje uśmiechów pobłażania.

To jakaś moda!
Upewniłem się. Duże zainteresowanie spinningiem, to nie tylko moje obserwacje. Szymon Urban jest trenerem personalnym, znanym przede wszystkim z tego, że mimo intensywnych treningów odżywia się tylko pokarmem roślinnym. Na siłowni bywa codziennie i on też zauważył zaskakujące zjawisko. – Ostatnio jest jakiś boom na spinning. Widzę to po ilości ćwiczących głównie w sieciowych siłowniach, gdzie powstają osobne sale do trenowania. W szatniach można ujrzeć gości w strojach kolarskich i odpowiednich butach. Sam jednak nie korzystam. Wiem właściwie tylko, że to ćwiczenia interwałowe, jazda na rowerze z różnym natężeniem – tłumaczy.


Coś dla pasjonatów marek?
– Power bicycle? Spinning? Indoor Cycling Evolution, nie słyszałeś? – dziwił się znajomy, wymieniając kolejne angielskie nazwy. Znany jest z tego, że wpada w zachwyt z powodu nowych trendów, które mają obco brzmiące nazwy.
Oczywiście, zawsze musiał mieć odpowiedni zestaw modnych ubrań. Kiedy trenował crossfit, mógł robić za żywą reklamę – Reeboka. Gdy jednak następny znajomy powiedział, że zawiesił rower na haku i idzie na spinning, to już było zastanawiające. – Aby trenować, musisz założyć buty kolarskie najlepiej Shimano, no i strój tej firmy – starał się uświadomić mnie miłośnik sportowych marek.

Kobiety też lubią
Nie wszyscy ulegają magii nazw. – Bez przesady – ocenia Witold Szczepański, student AWF-u. Od kilku miesięcy spinningiem uzupełnia trening wioślarski. Z jego obserwacji wynika, że na salę wpadają też ubrani w zwykłe sportowe ciuchy. – Pojeżdżą sobie w tempie spacerowym z 15 minut i wychodzą. Raz jechała obok mnie kobieta, na oko 40-latka, ubrana w kolarski strój. Zasuwała 1,5 godziny w dużym tempie – dodaje.
Katarzyna też jeździ na rowerze stacjonarnym. Mieszka na Bemowie, ale przyjeżdża do swojej ulubionej sieciowej siłowni przy Dworcu Gdańskiem. – Lubię się czasem zajechać. Schodzę z roweru stacjonarnego totalnie skonana. Dla mnie to przedłużenie sezonu rowerowego. Po ulicy strach jeździć, więc pędzę sobie na sali – tłumaczy.

Moda z jej odmianami
Okazuje się, że jazda na rowerze stacjonarnym nie jest tylko dla kolarzy, którzy chcą przygotować się do sezonu. – Na treningach budujemy swoją wydolność, wytrzymałość i rewelacyjnie spalamy tkankę tłuszczową. Bardziej niż fitness – wyjaśnia Mariusz Furmanek z Bażantowo Sport.

Co ciekawe, są różne odmiany tego treningu, które też mają swoje nazwy. – Spinning jest szybki i na wyższych kadencjach. Ja prowadzę indoor cycling. Jedziemy na większym oporze i mniejszej kadencji, czyli liczbie obrotów na minutę. Moim zdaniem, to jest lepsze. Mniej też naraża na kontuzje – przekonuje.
Początkującym radzi zabrać na trening zwykły strój, a ci którzy mocno chcą wejść w tę dyscyplinę, powinni zabrać buty z twardą podeszwą, nawet z wpięciami. No i odpowiedni strój kolarski.

Mariusz Furmanek jest instruktorem indoor cycling od pięciu lat: – Generalnie mamy renesans fitnessu. A... rzeczywiście, mam więcej osób zainteresowanych jazdą na rowerze stacjonarnym.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...