Nieubezpieczeni nie będą ścigani za nieodpłatne skorzystanie z porady lekarza rodzinnego

Lekarz przyjmie też nieubezpieczonych.
Lekarz przyjmie też nieubezpieczonych. Anna Kraśko / Agencja Gazeta
Już na początku roku lekarz podstawowej opieki zdrowotnej przyjmie nas, nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi, a w szczególności system eWUŚ, będą wskazywać, że nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego. To realizacja jednej z obietnic ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła o dostępie wszystkich Polaków do podstawowej opieki zdrowotnej.

Jednak komentarz do podpisanej Ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw, który podaje Kancelaria Prezydenta ma trochę inny wydźwięk niż zapewnienia ministra Radziwiłła na początku kadencji.


Nie będzie konsekwencji
Jak podaje Kancelaria, zmiana w ustawie polega na zagwarantowaniu każdej osobie, która skorzysta ze świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej, że nie poniesie ona kosztów udzielonego świadczenia nawet w przypadku, gdy wystąpią trudności z potwierdzeniem jej prawa do świadczeń opieki zdrowotnej.
Kancelaria Prezydenta

Powyższe nie oznacza - co podkreślono w uzasadnieniu projektu ustawy - zniesienia obowiązku potwierdzenia prawa do świadczeń opieki zdrowotnej (świadczeniobiorca nadal będzie potwierdzał prawo do świadczeń, bądź elektronicznie za pośrednictwem systemu eWUŚ, bądź poprzez złożenie oświadczenia albo stosownego dokumentu papierowego). W przypadku jednak, gdy wystąpią problemy z potwierdzeniem jego prawa do świadczeń opieki zdrowotnej, NFZ będzie odstępował od dochodzenia od niego kosztów udzielonych świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej.

Czyli tak naprawdę nie jest to dostęp dla wszystkich, tylko odstąpienie od karania tych, którzy nie mają ubezpieczenia. Z drugiej strony to dobrze, dlatego że ludzie przestaliby mieć w ogóle potrzebę płacenia składki zdrowotnej, a to byłoby prostą drogą do finansowej katastrofy i tak niewydolnego systemu ochrony zdrowia.

Resort zdrowia wielokrotnie przekonywał też, że dostęp wszystkich do lekarza POZ będzie tańszy niż weryfikacja, czy dany pacjent jest ubezpieczony oraz ewentualne ściąganie od nieubezpieczonego należności za skorzystanie z wizyty u lekarza POZ. Ten dostęp do lekarza ma też zmniejszyć koszty ewentualnej opieki specjalistycznej. Problem zdrowotny będzie można rozwiązać na poziomie lekarza rodzinnego. Jeśli chory nie ma do niego dostępu, to jego choroba się rozwija i wtedy często potrzebne jest droższe leczenie specjalistyczne.

Leki nierefundowane
Jednak niech wam nie przyjdzie do głowy, że ubezpieczenie zdrowotne jest wam niepotrzebne, bo już na etapie wspomnianego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, owszem każdy zostanie przez lekarza przyjęty, ale jeśli nie jest ubezpieczony, to za leki przepisane przez doktora zapłaci w aptece 100 proc. ceny. Nawet jeśli lek jest refundowany. Jeśli chory nie ma ubezpieczenia, nie przyjmie go też za darmo specjalista. Za świadczenia szpitalne również trzeba wtedy płacić.

Konsekwencję wprowadzenia zmiany, jak precyzuje Kancelaria prezydenta, „stanowi umorzenie postępowań mających na celu wydanie decyzji administracyjnych ustalających obowiązek ponoszenia kosztów udzielonych świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej oraz umorzenie postępowań egzekucyjnych zmierzających do uzyskania tych należności”.

Ten brak karania za skorzystanie z porady lekarza podstawowej opieki zdrowotnej raczej nie jest "dostępem do lekarza dla wszystkich”. Tak naprawdę dopiero w praktyce okaże się, czy nowa regulacja przyniesie pozytywne skutki i dla chorych, i dla systemu.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU