Oni chcą popsuć Polakom święta? To nie są ładne piosenki o niebożątku, puszczane w marketach. Te kolędy to protest songi

Te kolędy nie będą puszczane w marketach. Niektórym staną ością w gardle.
Te kolędy nie będą puszczane w marketach. Niektórym staną ością w gardle. Fot. screen/"Kolęda syryjskich i polskich rodzin"/youtube.com
– Zamach, taki jak w Berlinie pozostawia lęk, ale tam cierpią miliony – tłumaczy Paweł Kęska, autor kolędy, która firmuje akcję "Caritasu" pomagania uchodźcom. Odśpiewana zostanie w 80 parafiach. Proboszczowie w innych sami mają zdecydować, czy w ich kościołach odśpiewają kolędę. Będą mieli odwagę? Wykonawczyni kolejnej kolędy Magda Umer mówi: – Nasza nie jest po to, aby grać ją od listopada przed marketami, aby ludzie kupili więcej towaru. Tylko przypomina, że mamy okazję czynić dobro.

"Płacze Pan Bóg mały, nad tym światem całym. Dziś w Aleppo, dziś w Mosulu zło nie zna miary" – to doskonale znana kolęda "Jezus Malusieńki". Nowe słowa dopisał Paweł Kęska, rzecznik "Caritasu". Kolęda firmuje akcję "Rodzina Rodzinie", długofalowej pomocy syryjskim rodzinom. Odśpiewana będzie w 80 parafiach, głównie w tych, które przyjęły uchodźców. Organizatorzy akcji podkreślają, że wykonanie kolęd w innych parafiach zależy od dobrej woli proboszczów.
Czy chcą popsuć Polakom święta? Po zamachu w Berlinie polscy internauci krytykowali, delikatnie mówiąc, pomaganie uchodźcom. Program "Wiadomości" TVP doskonale zilustrował nastroje przy okazji potęgując liczne mity. – Zamach, taki jak w Berlinie pozostawia lęk, ale tam cierpią miliony. Setki tysięcy ludzi pozostaje w obozach. Od roku Aleppo nie ma wody. Nasza kolęda owszem opowiada o tym dramacie. Mówi też o tym, że pomagamy. Zarzuca się, że Polacy nic nie robią, ale wbrew pozorom wiele pomagają. Pozostaje jeszcze kwestia wsparcia rządowego, to już osobny temat – tłumaczy Paweł Kęska.

Mamy okazję czynić dobro
Kilka dni przed świętami Grzegorz Turnau z Magdą Umer udostępnili swoją kolędę. Szybko zdobyła uznanie internautów. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby była powszechnie wykonywana. No bo, jak śpiewać w polskim domu o tęczowym bogu, albo – "Bóg się rodzi, Pakistańczyk, słońce mu we włosach tańczy". – Ten tekst ponad rok przeleżał w szufladzie. Powstał po wstrząsającej relacji z Syrii. Teraz Jarek Mikołajewski dopisał refren – opowiada Magda Umer, która razem z Grzegorzem Turnauem wykonuję "Kolędę do tęczowego Boga".
Jej zdaniem ta piosenka była potrzeba, właśnie teraz, aby pokazać, że na świecie rodzą się miliony niczyje, w żadnym kraju, niczemu niewinne dzieci. Dodaje: – To nie jest kolęda, która można grać od listopada w marketach, aby ludzie więcej towaru kupili. Tylko przypominają, że mamy okazję czynić dobro.

Nie przejmuje się opiniami
Zapewnia, że kolędę Turnaua z powodzeniem można wykonywać w kościele, bo ma głębokie chrześcijańskie przesłanie. – Jeśli ktoś się na nią obraża, to nie rozumie sensu – przekonuje Magda Umer. I jej słowa mogą dopiec wielu "prawilnym", antyimigranckim hejterom i zadufanym w sobie politykom. Na pytanie, że większości Polaków słowa "Kolęda do tęczowego boga" nie przypadnie gustu opowiada: – Trudno, będę w mniejszości.

Ojciec Kramer: – Pomoc to już nie kwestia wiary
– Słyszałem kolędę Turnaua. Podoba mi się, bo ma chrześcijański przekaz. Mówi, że Jezus narodził się nie tylko w Betlejem, ale też w każdym z nas – przyznaje ojciec Grzegorz Kramer, znany jezuita, dla niektórych kontrowersyjny za czasem ostre słowa pod adresem rządu Beaty Szydło i wiary Polaków. Dostało im się za stosunek do problemu uchodźców. – Powinniśmy pomagać i to nie tylko z powodu wiary. W przypadku wielu tych uchodźców wsparcie to kwestia życia i śmierci. Pomaganie im to kwestia już człowieczeństwa – tłumaczy ojciec Grzegorz.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...