Zanim klikniesz "udostępnij". I ty możesz powstrzymać zalew fejkowych newsów. Co zrobić, by się nie nabrać?

Warto dobrze się zastanowić, zanim kliknie się "Udostępnij".
Warto dobrze się zastanowić, zanim kliknie się "Udostępnij". Fot. weedezign / 123RF Zdjęcie Seryjne
Fałszywe informacje rozsiewane z premedytacją to gangrena tocząca internet. Nie ma wątpliwości, że 2017 rok upłynie właśnie pod znakiem "post-prawdy" i bezskutecznych prób walki z nią. Najważniejszą rolę będą odgrywać internauci, od których decyzji o kliknięciu "Udostępnij" będzie zależało, jak duże będzie tsunami post-prawdy.

W 2017 roku będziemy mieli to samo co w 2016, tylko bardziej. Politycy będą się okładać pałkami jeszcze mocniej, a ludzie w ślad za nimi będą robić to samo w internecie czy podczas spotkań przy piwie. Te nieprowadzące donikąd naparzanki będą w dużym stopniu oparte na fałszywych newsach.


Tak jak teoria o przygotowywaniu puczu przez opozycję jest oparta chyba tylko na fakcie zamówienia tysiąca kanapek. Pisaliśmy o tym już kiedy plotka dopiero zaczynała krążyć po sieci, a także kiedy już wydawało się, że jej żywot jest skończony. Zresztą ten drugi tekst traktował nie tylko o samej "aferze 1000 kanapek", ale generalnie o zjawisku post-prawdy. I nie tylko ten tekst.

Biuro Prasowe Sejmu nie odpowiada na pytania o to, kto kazał kanapki zamówić. Bo niektórym mogą nie wystarczyć słowa Ryszarda Petru, który zdradził, że na Konwencie Seniorów z taką inicjatywą wyszedł podwładny Kaczyńskiego - marszałek Marek Kuchciński.

Tak naprawdę to nie fake news, tylko opinia, wielopiętrowa teoria stworzona na podstawie fałszywych przesłanek. Tutaj jedyną szansą jest spokojna, merytoryczna dyskusja z tymi, którzy takie teorie kolportują. Oczywiście z Prezesem trudno dyskutować, bo nie rozmawia właściwie z nikim, poza klakierami.

Ale jest jeszcze cała ogromna sfera fałszywych newsów, które nie mają żadnego oparcia w rzeczywistości. W Stanach mocno wpłynęły one na kampanię wyborczą. Powstały serwisy, które na masową skalę produkowały zmyślone informacje, głównie skrojone pod wyznawców Donalda Trumpa.

BuzzFeed opisał jak zajęli się tym nastolatkowie z Macedonii, a amerykańskie radio wyśledziło niejakiego Jestina Colera, który zajmował się podobną działalnością. Po co? Po kliki, a co za tym idzie po reklamy.

Drugim silnym motywatorem jest polityka. Z jednej strony to oczywiście chęć wsparcia swojej opcji politycznej, nawet kłamstwem. Z drugiej to potężny mechanizm destabilizacji sytuacji politycznej w krajach Zachodu, za czym stoi Moskwa. Jak się przed tym uchronić?

1. Sprawdź źródło

Choć pierwsze powinno być "uruchom myślenie", czy w grzeczniejszej formie "uruchom krytyczne myślenie". Ale skoro czytasz ten tekst, to znaczy, że jesteś ciekaw, jak można walczyć z fałszywymi newsami, a więc myślisz krytycznie.

Do rzeczy: kiedy jakaś informacja wydaje nam się mało prawdopodobna, warto spojrzeć na jej źródło. Na Facebooku widać je zaraz pod tytułem. O tutaj:
Jeśli w tym miejscu widzisz mało znaną nazwę niszowego serwisu, a nie dużego medium, twój krytycyzm powinien wzrosnąć o 100 procent. Kiedy źródło jest z zagranicy, warto ograniczyć się tylko do najbardziej znanych mediów, tych na poziomie CNN, BBC, Reuters czy "The Washington Post". Tam ilość paranewsowych stron jest jeszcze większa. Tutaj znajdziesz listę fałszywych stron.

2. Załóż, że mem = kłamstwo

Memy są najbardziej nośnym sieciowym kłamstwem. Tworzą je zarówno anonimowi internauci, jak i duże i popularne fanpage (na tę okoliczność maglowaliśmy twórcę Soku z Buraka).

Dlatego kiedy widzisz mem i już chcesz kliknąć "Udostępnij" po prostu tego nie rób.
Otwórz nowe okno i wygooglaj. Nie pojawiają się żadne wiarygodne źródła (patrz pkt. 1)? Zrób to, co na obrazku powyżej, czyli nic.

3. Widzisz cytat? Wygooglaj

Po sieci krążą tysiące memów stworzonych zna zasadzie "znana twarz i cytat". Problem w tym, że często te cytaty są zmyślone. Ich ofiarami padają politycy, i to zarówno z lewej, jak i prawej strony (np. zmyślony cytat Trumpa krytykującego republikańskich wyborców), a także artyści. W naTemat opisywaliśmy atak na znanego rysownika Andrzeja Milewskiego (Andrzej Rysuje).

Kiedy więc widzimy jakieś zdjęcie z przyklejonym cytatem, a nie słyszeliśmy tej wypowiedzi na własne uszy, minimum to wrzucenie rzekomego cytatu w wyszukiwarkę. Nie wyskakują żadne wywiady albo ich omówienia? Nie klikamy "udostępnij". Po prostu.

4. Źli uchodźcy? To prawie na pewno fejk

Twórcy fejków wykorzystują, ale jednocześnie nakręcają, spiralę nienawiści wobec uchodźców. Sieć zalewają zdjęcia, teksty i filmiki z uchodźcami niszczącymi choinki, zakazującymi chrześcijanom obchodzić Boże Narodzenie czy atakujących modlących się. Kiedy widzimy coś takiego, powinniśmy z góry zakładać, że coś tu może być nie tak. Bo z reguły jest.

Warto sięgnąć do sprawdzonych źródeł, które wbrew temu, co chcą wmówić nam niektórzy, relacjonują przestępstwa popełnione przez imigrantów. Są też strony, które dokładnie opisują najpopularniejsze fejki. To m.in. Snopes, Fake News Watch czy Red Flag News.

5. Reaguj

Ostatni punkt dotyczy nie działań "zanim klikniesz 'udostępnij'", ale tego, co zrobić, kiedy zdecydujesz się nie kliknąć, bo jakaś historia okazała się fałszywa. Jeśli przeczytałeś ją na Facebooku albo Twitterze, warto oświecić ofiarę dezinformacji. Chyba że to troll, który tylko czeka, aż wejdziesz z nim w kłótnię.

W innym wypadku warto wstawić źródło albo tekst, który dekonstruuje konkretnego fejka. Najwięcej takich jest na wspomnianych w pkt. 4 portalach, ale podobne pojawiają się chociażby na naTemat. I choć czytają je tysiące ludzi, media same nie poradzą sobie ze zwalczaniem fejków. Dlatego pomyśl, zanim klikniesz "Udostępnij".

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU