Koniec "Feminy"– początek "Biedronki". Po kultowym warszawskim kinie pozostał neon i tablica pamiątkowa

Po najstarszym w Warszawie kinie "Femina" został tylko neon.
Po najstarszym w Warszawie kinie "Femina" został tylko neon. materiały prasowe
Triumf kapitalizmu? Na to wygląda. Po najstarszym kinie w Warszawie pozostał tylko neon i nazwa przystanku. W "Feminie" pełną parą ruszyła nowa "Biedronka". Chociaż właściciel początkowo obiecywał kinową salę, skończyło się na tablicy pamiątkowej.

Dla miłośników "Feminy" neon nad dzisiejszym dyskontem raczej drażni, niż przywołuje wspomnienia o dawnej świetności kina. Nowa"Biedronka" ruszyła 22 grudnia, ma samoobsługowe kasy i jest jedną z trzech działających w tej okolicy sklepów portugalskiej sieciówki.

Batalia o "Feminę" trwała długo. Aktywiści m.in z "Miasto jest nasze" oraz miłośnicy działającego od 1938 do końca liczyli, że przynajmniej w części uda się ją uratować. W planach było zagospodarowanie przestrzeni nad sklepem, gdzie miała powstać jedna sala kinowa. Firma Jeronimo Martins Polska, nie zdecydowała się jednak na ten krok, zasłaniając się protestami "formalnymi", które uniemożliwiły uzyskanie pozwolenia na budowę.
Historia Kamienicy przy ulicy Leszno 35a zaczęła się w 1935 roku. Pierwszym właścicielem był Dawid Bachrach. Rok później ruszyła budowa kina zaprojektowanego przez architekta Juliusza Żórawskiego. Oficjalne otwarcie nastąpiło w 1938 roku. Na początku w "Feminie" wyświetlano głównie "wyciskacze łez", czyli romanse i melodramaty. Kiedy wybuchła wojna, kino znajdujące się wówczas na terenie getta, zamieniło się w Teatr "Femina".
Okupacyjny teatr prowadzili Jerzy Jurandot i Iwo Wesby. W repertuarze były wówczas widowiska rewiowe oraz operetki. Teatr przestał działać zaraz po akcji likwidacyjnej getta przeprowadzonej przez hitlerowców 22 lipca 1942 roku. Później przez chwile był tam jeszcze teatr "Figaro". Kino ponownie otworzono w 1958 roku, a w 1991 roku odsłonięto pamiątkową tablicę na cześć artystów z warszawskiego getta.

Dzisiaj, wchodząc do dyskontu, można się zatrzymać przy wspomnianej pamiątkowej tablicy. Owszem, jest dobrze wyeksponowana i oświetlona niczym w galerii, ale przestrzeń została bardzo szybko zagospodarowana przez czekających na "parę groszy" ubogich mieszkańców Warszawy. Kapitalizm znowu wygrał z sentymentami.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...