Rewolucja w aptekach!? Tych kosmetyków już nie kupisz, bo minister chce, by zniknęły z półek

Resort zdrowia chce, by w aptekach nie sprzedawano kosmetyków.
Resort zdrowia chce, by w aptekach nie sprzedawano kosmetyków. Albert Zawada / Agencja Gazeta
To, że w aptece nie będzie można kupić kremu na zmarszczki, nie jest raczej problemem dla chorych. Jednak brak specjalistycznych kosmetyków dla osób cierpiących na alergię czy choroby dermatologiczne może okazać się dramatem.

Prof. Joanna Maj , konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii, jest zaniepokojona planami Ministerstwa Zdrowia dotyczącymi wprowadzenia zakazu dystrybucji produktów kosmetycznych przez apteki. W liście do Ministra Zdrowia pisze wprost, że wycofanie z apteki m.in. emolientów, które wspomagają terapię wielu chorób dermatologicznych, może negatywnie wpłynąć na zdrowie i jakość życia chorych.
Prof. Joanna Maj
Konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii

Od prawie 20 lat polscy pacjenci poszukujący pomocy w prawidłowej pielęgnacji zmian skórnych, korzystają z merytorycznej porady farmaceutów, ceniąc sobie ich specjalistyczne i indywidualne podejście. Nie wyobrażam sobie, żeby fachowość i wiedzę farmaceutów w tej dziedzinie mogła zastąpić nawet najlepiej wyszkolona ekspedientka w sklepie drogeryjnym.

Niepełne leczenie
Jej zdaniem trudno sobie wyobrazić prowadzenie leczenia atopowego zapalenia skóry, trądziku, łuszczycy, czy innych chorób przebiegających np. z zaburzonym rogowaceniem, bez wsparcia dermokosmetyków.


Specjalistka nie wyobraża sobie również sytuacji, w której pacjent po zakupie leków przepisanych przez lekarza, po dermokosmetyki był wysyłany przez farmaceutę do bliżej nieokreślonej drogerii. Zresztą zwykły sprzedawca nie doradzi raczej, jaki produkt pielęgnacyjny dla danego pacjenta będzie odpowiedni, np. przy stosowaniu na tak wrażliwe miejsca jak błony śluzowe, okolice narządów płciowych czy włosy.

To prawda, że część kosmetyków sprzedawanych w aptekach to zwykłe kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy czy włosów. Niektórzy producenci szczycą się tym, że ich kosmetyki sprzedawane są tylko w aptekach. Jednak duża część kosmetyków dostępnych w aptece to produkty dedykowane osobom chorym. Są często uzupełnieniem kuracji farmakologicznych i pozabiegowych.

Konsultantka podaje przykład kobiety po chemioterapii, która właśnie w aptece może uzyskać poradę i kupić kosmetyk, który pomoże jej w pielęgnacji włosów, które ucierpiały podczas leczenia nowotworu. Profesor zwraca też uwagę, że to farmaceuci wiedzą jak dobrać kosmetyki pielęgnacyjne tak, żeby nie wchodziły w interakcje z przyjmowanymi lekami.

Kosmetyk, kosmetykowi nie równy
Rzeczywiście całkowity zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach może być przysłowiowym wylaniem dziecka z kąpielą. Specjalne kosmetyki potrzebne są wielu chorym: alergikom, cierpiącym na trądzik, łuszczycę ale też np. chorym na cukrzycę, którzy w odpowiedni sposób muszą pielęgnować stopy, żeby zapobiegać powikłaniu, jakim jest stopa cukrzycowa.

Matki małych dzieci z atopowym zapaleniem skóry nie będą na pewno zadowolone, jeśli bez pomocy fachowca będą musiały dobrać kosmetyki do pielęgnacji niemowlęcia. Nie mówiąc już o tym, że nikt im nie pomoże w ocenia jakości kosmetyku, choćby analizując jego skład. Zresztą w aptekach zwykle mamy wybór kosmetyków dedykowanych danym dolegliwościom skórnym, a tak trzeba ich będzie szukać po drogeriach. Jeśli nie będą się dobrze sprzedawały, to mogą nie być zamawiane i w ten sposób będziemy np. biegać po całym mieście za konkretnym emolientem dla dziecka.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...