Ręczne sterowanie. Zaprosili dyrektora muzeum II WŚ, a potem zmienili zdanie, bo połapali się, że krytykuje PiS

To, co robi Ministerstwo Kultury, przypomina działanie Komitetu Centralnego PZPR – uważa dyrektor Muzeum II Wojny Światowej
To, co robi Ministerstwo Kultury, przypomina działanie Komitetu Centralnego PZPR – uważa dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Fot. Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta
"II wojna światowa w polskiej historiografii i polityce pamięci" – to esej historyka Marka Kornata, nad którym ma być przeprowadzona otwarta dyskusja. Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami, zaprosił więc na nią dyrektora Muzeum II WŚ, prof. Pawła Machcewicza. Problem w tym, że Machcewicz jest krytykiem ministra kultury, któremu Ośrodek formalnie podlega. Ministerstwo kazało więc Machcewicza z debaty wyprosić. A jak pan każe, to sługa musi.

Najpierw zaproszenie potem wyproszenie
"Dziesięć dni temu zostałem zaproszony do debaty. (...) Dzisiaj jednak zadzwonił do mnie wicedyrektor Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami dr Wojciech Kozłowski i powiedział, że jest zmuszony wycofać zaproszenie. Takie wytyczne otrzymał z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które nadzoruje Ośrodek. Dyrektor Kozłowski tłumaczył, że w mój udział w debacie bardzo by zaszkodził Ośrodkowi, co jednoznacznie zostało zakomunikowane ze strony Ministerstwa." – taki list napisał prof Machcewicz, a upublicznił go historyk PAN, Piotr Osęka.
Ktoś w Ośrodku wyraźnie zapomniał, że Machcewicz, były doradca w gabinecie Donalda Tuska, nie raz krytykował decyzje PiS dotyczące Muzeum II Wojny Światowej. "Muzea tworzą historycy, a nie politycy. Tak jak Donald Tusk nigdy nie ingerował w kształt wystawy, tak samo nie uznaję w tej dziedzinie żadnych kompetencji ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Piotra Glińskiego" - mówił Machcewicz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Można założyć więc, że minister Gliński nie lubi więc Machcewicza i wymyślił połączenie kierowanej przez niego placówki z Muzeum Westerplatte, a przez to usunięcie niepokornego historyka ze stanowiska. Tyle że ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny wstrzymał tę decyzję. Machcewicz trzyma się więc całkiem nieźle, a ministerstwo postanowiło go karać w sposób, w jaki potrafi. – Jak pana wystąpienie miało zaszkodzić Ośrodkowi? – zapytaliśmy profesora o słowa zawarte w liście. – To jasne. Jak mnie nie wyproszą, to jako instytucję podległą Ministerstwu, spotkają ich ze strony resortu konsekwencje – mówi Machcewicz.

Ministerstwo milczy, ośrodek bierze sprawę na siebie
O sprawę dopytywaliśmy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jednak do momentu publikacji tekstu resort nie odpowiedział na listę wysłanych pytań. Zareagował za to wspomniany przez Machcewicza wicedyrektor Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami dr Wojciech Kozłowski. I sprawę wziął na klatę. W przesłanym naTemat oświadczeniu, wielokrotnie podkreśla, że rozmowa z dyrektorem muzeum miała charakter prywatny, że ministerstwo nie miało z tym nic wspólnego, że decyzję podjął w trosce o jakość debaty i zrobił to suwerennie.
Dr Wojciech Kozłowski
Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego

Nikt w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie był powiadomiony o terminie i temacie planowanej debaty. Decyzję tę podjąłem samodzielnie jako wicedyrektor Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami ze względu na szacunek dla dorobku naukowego prof. Kornata i w trosce o kształt debaty historycznej(...) Zmiana decyzji co do składu panelu dyskusyjnego wynikała ze świadomości, że udział prof. Machcewicza sprawi, iż rozmowa w całości dotyczyć będzie sporu dotyczącego Muzeum II Wojny Światowej.

Kozłowski podkreśla przy tym, że Ośrodek to instytucja otwarta i pluralistyczna. Machcewicz reaguje uśmiechem. – To nie była rozmowa prywatna, bo dzwoniono do mnie do muzeum, dr Kozłowski kilkukrotnie podkreślił, że jest to decyzja ministerstwa. A ja odpowiedziałem, że treść naszej rozmowy upublicznię. No i przede wszystkim, w takim razie, po co mnie w ogóle zapraszano – pyta i pokazuje maila, w którym jak byk napisano: "Chcielibyśmy serdecznie zaprosić Pana do udziału w otwartej dyskusji wokół świeżo napisanego eseju, który prof. Marek Kornat przygotował na zamówienie Ośrodka."
– 26 lat pracuję naukowo i jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie zaprosi, a potem zmienił zdanie – mówi Machcewicz, podkreślając, że cała sytuacja przypomina mu ręczne sterowanie rodem z PRL-u.

Napisz do autora:przemyslaw.penconek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...