O Żydach w centrum Warszawy nie można rozmawiać? Blogerka pisze, że katolicka barmanka wyrzuciła ją z lokalu

W centrum Warszawy wciąż dochodzi do przejawów ksenofobii i rasizmu.
W centrum Warszawy wciąż dochodzi do przejawów ksenofobii i rasizmu. Fot. Kuba Atys
Warszawa, stolica państwa w środku Europy. W samym jej centrum, przy ulicy Foksal, knajpka, w której bawi się grupa znajomych - tak zaczyna się historia, którą opisała jej uczestniczka - blogerka Gburrek. Według niej, kiedy jedna z osób pochwaliła inteligencję znajomych Żydów, do akcji wkroczyła agresywna barmanka.

– Możecie rozmawiać sobie gdzieś indziej na takie tematy? Ja jestem katoliczką i sobie nie życzę! – relacjonuje jej słowa oburzona klientka.



Blogerka pisze, że wszelkie ich próby protestu ("to prywatna rozmowa") i załagodzenia sytuacji spełzły na niczym. Zamiast tego ze strony wcześniej zwyczajnie zachowującej się barmanki mieli usłyszeć kolejne wyzwiska i groźby: "Leczcie się na głowę!”, "Zapraszam na Sobieskiego!”, "Lećcie do Michnika!”.
Gburrek.pl

Kiedy stanowczo zażądaliśmy zmiany tonu, zagroziła nam wyprowadzeniem z lokalu i wezwaniem policji. Akurat ostatni z jej pomysłów bardzo nam odpowiadał ponieważ w całym tym absurdzie to my spodziewalibyśmy się przeprosin. Zamiast tego, po chwili w obronie dobrego imienia pani, przy barze pojawili się jej koledzy. Wywiązała się bójka. Widząc jak nieznajomy dusi mojego partnera, chwyciłam za telefon i wybierając numer 112 przerażona podbiegłam do stolika obok prosząc o nazwę i adres lokalu. Klientami pubu o tej porze okazali się jednak głównie znajomi barmanki (później słyszałam jak wołają ją po imieniu), którzy uśmiechając się ironicznie odpowiedzieli mi – A skąd mamy wiedzieć? Czytaj więcej

Kiedy w końcu udało się zadzwonić po policję, ta nie okazała się być nadto pomocna. Przyjechała po… 30 minutach, kiedy goście już zostali pobici.

Właścicielka lokalu ustosunkowała się do sytuacji na Facebooku. Według niej incydent goście zostali wyproszeni z lokalu za zachowanie "godzące w uczucia religijne Chrześcijan". Jednocześnie Cafe Foksal odżegnuje się od antysemityzmu i ksenofobii, a relacje krążące w internecie nazywa nieprawdziwymi.
Nadkomisarz Robert Szumiata w rozmowie z naTemat potwierdza, że 1 stycznia ok. 3:40 nad ranem policja przyjechała na interwencję do lokalu na Foksal. Tłumaczy, że policjanci przybyli dopiero po 30 minutach ze względu na to, że w noc sylwestrową funkcjonariusze mają znacznie więcej interwencji niż zwykle. Zazwyczaj przyjazd policji zajmuje kilka minut.

Nadkom. Szumiata poinformował, że według relacji gości doszło do szarpaniny, choć nikt nie miał widocznych obrażeń. Policjanci zaoferowali wezwanie karetki, z czego goście nie skorzystali. Policjanci mówią, że goście skarżyli się na barmankę, która miała ich wyrzucić z lokalu za to, że miał jej się nie podobać temat ich rozmowy. Szumiata zapowiada, że policja udostępni gościom lokalu dane barmanki, jeśli ci skierują sprawę do sądu.

Przez Polskę przetacza się fala ksenofobicznych i rasistowskich nastrojów. Jak widać, dla niejednego Polaka-katolika niewygodni mogą być nie tylko imigranci z Bliskiego Wschodu, dostaje się też Żydom.
"Rok prowokacji rozpoczęty. Czy tragedia w Ełku ma drugie dno? Kto chce zrobić z Polaków rasistów i co próbuje na tym ugrać?" – pyta prawicowy portal braci Karnowskich, bo jak wiadomo jeśli nie ma spisku, to nie sensu pisać. Według autorki tekstu Polacy nie mogą być rasistami - są w rasizm wrabiani przez tajemnicze persony, które uknuły "mistrzowską intrygę".

Źródło: gburrek.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...