Tak Kijowski zarabia w KOD. "Rz": 90 tys. zł ze zbiórek Komitetu trafiło do jego firmy

Firma Mateusza Kijowskiego zarabiała na usługach dla KOD.
Firma Mateusza Kijowskiego zarabiała na usługach dla KOD. Fot. Adam Stępień / AG
Mateusz Kijowski utrzymuje, że za pracę w Komitecie Obrony Demokracji nie pobiera wynagrodzenia. "Rzeczpospolita" dotarła jednak do faktur, które potwierdzają, że co najmniej 90 tys. zł ze zbiórek prowadzonych przez Komitet trafiło na konto firmy lidera KOD i jego żony.

Jak pisze "Rz", Kijowski wraz z żoną Magdaleną prowadzi spółkę MKM-Studio. On jest prezesem, ona - członkiem zarządu z 95 proc. udziałów w firmie. "Oferowane przez spółkę usługi to działalność związana z doradztwem w zakresie informatyki i usługi związane ze sprzętem komputerowym. Od marca do sierpnia ubiegłego roku z konta Komitetu Społecznego KOD na konto MKM-Studio trafiło sześć przelewów. Każdy na identyczną kwotę: 15 190,50 zł brutto. Wszystkie faktury dla KOD wystawił osobiście Mateusz Kijowski" - czytamy w dzienniku.

Co dokładnie spółka robiła dla KOD? Dokumenty wskazują m.in. na hosting strony internetowej, obsługę domeny, utrzymanie systemu poczty elektronicznej czy "odzyskiwanie danych po atakach". Za usługi, które rozliczono na sześciu fakturach, zapłacono ponad 90 tys. złotych. Potwierdził to w rozmowie z "Rz" skarbnik KOD Piotr Chabora.

Co na to sam Kijowski? Najpierw nie chciał się wypowiadać, ale ostatecznie zabrał głos. - To jest prawda od zawsze. Nikt nigdy nie mówił, że to nieprawda. Po prostu nie komentowałem, bo zostałem o to poproszony - stwierdził, zaznaczając, że ktoś rozesłał informacje na jego temat do wielu redakcji i że jest to "zorganizowana akcja" przeciwko niemu.

Co ciekawe, pytani przez dziennik eksperci uważają, że wynagrodzenie dla firmy Kijowskiego należy uznać za zawyżone. - Dlaczego zawyżone? Zna pan specyfikację tych prac? Na podstawie faktury trudno ocenić co dokładnie było robione - oburzył się lider KOD.

Kijowski już raz musiał się gęsto tłumaczyć ze spraw finansowych. "Super Express" donosił, że ma 83,3 tys. zł zaległych alimentów. - Nie wiem skąd ta wielka afera. Sprawa jest znana od lat, walczyłem o nią w sądzie. Ja nigdy nie ukrywałem jak jest. Takich osób, które popadły w długi mając do spłacenia alimenty jest bardzo wiele - mówił w rozmowie z naTemat.

Źródło: "Rzeczpospolita"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...