"Jak zacznę mówić prawdę, to wam kapcie pospadają!". "Super Express" ujawnia przebieg zastanawiającej kłótni liderów KOD

Magdalena Filiks , Jarosław Marciniak i Radomir Szumełda podczas konferencji prasowej ws. faktur Mateusza Kijowskiego.
Magdalena Filiks , Jarosław Marciniak i Radomir Szumełda podczas konferencji prasowej ws. faktur Mateusza Kijowskiego. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Czy niejasne praktyki nie kończą się w Komitecie Obrony Demokracji na głośnej sprawie faktur, które Mateusz Kijowski wystawiał swojemu ruchowi? To zdają się sugerować słowa Magdaleny Filiks cytowane przez "Super Express". – Jak zacznę mówić prawdę, to wam kapcie pospadają! – miała powiedzieć po niedawnej konferencji prasowej zarządu KOD.

W sobotę "Super Express" ujawnił, jak wyglądały kulisy spotkania z mediami, na którym część szefostwa Komitetu Obrony Demokracji tłumaczyła się z afery związanej z fakturami wystawianymi ruchowi przez firmę należącą do Mateusza Kijowskiego. Przypomnijmy, iż lider KOD wystawił tej organizacji rachunki na łączną kwotę ponad 91 tys. zł i po stawkach znacznie wyższych od rynkowych obciążał KOD m.in. za utrzymanie domeny internetowej i przebudowy serwisu.

Wywołało to powszechne oburzenie, a teraz okazuje się, że może nie być to koniec problemów KOD wynikających z tego, jak funkcjonowało zarządzanie ruchem do niedawna chętnie porównywanym do pierwszej "Solidarności". – Skończyłam z wami rozmawiać. Jak zacznę mówić prawdę, to wam kapcie pospadają! Jak w PiS, niczym się nie różnicie! – według "Super Expressu" takie słowa miały paść z ust Magdaleny Filiks w kłótni, jaka tuż po czwartkowej konferencji miała rozpętać się między członkami ścisłego kierownictwa KOD.

Szczecińska działaczka miała zdradzić, że jej oburzenie związane jest ze szczegółami tego, co działo się w tle zarządzania stroną internetową Komitetu. – Wiem, kto prowadził tę stronę internetową. I miałam to powiedzieć na tej konferencji? Pewni jesteście? Bo dwie osoby ją prowadziły i chciały tu dzisiaj być – cytuje Filiks "Super Express". Jak relacjonuje tabloid, po rzuceniu tych słów wpływowa członkini KOD opuściła wyraźnie zdenerwowane towarzystwo.

Wspomniana konferencja została zwołana w ubiegły czwartek. Jak relacjonowaliśmy w naTemat, część zarządu KOD właściwie odcięła się na niej od Mateusza Kijowskiego. – Wierzyliśmy, że wszyscy wszystko robią za darmo. Zarząd KOD nie wiedział, że strona KOD-u była prowadzona przez firmę Mateusza Kijowskiego – przyznali członkowie zarządu.

– Zawsze powtarzałem, że gdy w latach 80-tych ktoś się obraził na Wałęsę, to miał do wyboru Kuronia, Frasyniuka i wielu innych. Dziś mamy taki ruch medialny, że wszystko co powie Kijowski jest odbierane jako głos całego ruchu. A KOD to tysiące ludzi – podkreślał Radomir Szumełda.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: "Super Express"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...