Kijowski przeprasza za faktury, a Szumełda ujawnia, że... lider nie musiał tak zarabiać. "KOD proponował mu pensję"

Szef pomorskiego KOD Radomir Szumełda ujawnia, że Mateusz Kijowski mógł otrzymywać pensję za kierowanie organizacją.
Szef pomorskiego KOD Radomir Szumełda ujawnia, że Mateusz Kijowski mógł otrzymywać pensję za kierowanie organizacją. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta
Zanim wyszło na jaw, że Mateusz Kijowski wypłacał swojej firmie pieniądze z budżetu Komitetu Obrony Demokracji, zarząd tej organizacji sam proponował mu normalną pensję. Jak ujawnia Radomir Szumełda, Mateusz Kijowski miał jednak odmówić. Teraz coraz mniej wiarygodny lider opozycyjnej grupy próbuje jednak za wszystko przepraszać.

"W moim własnym imieniu, a także wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że KOD znalazł się w kryzysowej sytuacji, bardzo Was wszystkich przepraszam. To, że nie zostało naruszone prawo ani wewnętrzne zasady komitetu społecznego, nie oznacza, że wszystko jest czytelne i transparentne. Dałem okazję do ataków na KOD, co obciąża tysiące zaangażowanych i aktywnych działaczy i sympatyków" – napisał Mateusz Kijowski w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku. Kijowski obiecuje, że "w najbliższych dniach przedstawi informacje i dokumenty wyjaśniające okoliczności sprawy".

Tymczasem Radomir Szumełda w wywiadzie dla Onet.pl przekonuje, że zarząd KOD proponował Mateuszowi Kijowskiemu wypłacanie regularnego wynagrodzenia. Chodziło o kwoty rzędu 2,5 tysiąca "na rękę". Lider grupy jednak miał nie być zainteresowany takim rozwiązaniem.
Radomir Szumełda
W wywiadzie z Onet.pl

W lipcu 2016 roku po raz pierwszy na spotkaniu zarządu KOD padła propozycja, by przyznać nam wynagrodzenia. Z możliwości finansowych stowarzyszenia wynikało, że może to być kwota ok. 2,5 tysiąca złotych na rękę dla każdego członka zarządu. Dyskutowaliśmy o tym także dwa tygodnie później, potem jeszcze raz i jeszcze raz. Stanęło na niczym. Mateusz nie był zainteresowany rozmową na ten temat.

Mateusz Kijowski twierdził, że za pracę w Komitecie Obrony Demokracji nie pobiera wynagrodzenia. "Rzeczpospolita" i Onet.pl dotarły jednak do faktur, które potwierdzają, że co najmniej 91 tys. zł ze zbiórek prowadzonych przez Komitet trafiło na konto firmy lidera KOD i jego żony.

Mateusz Kijowski już raz musiał się gęsto tłumaczyć ze spraw finansowych. "Super Express" donosił, że ma 83,3 tys. zł zaległych alimentów. – Nie wiem skąd ta wielka afera. Sprawa jest znana od lat, walczyłem o nią w sądzie. Ja nigdy nie ukrywałem jak jest. Takich osób, które popadły w długi mając do spłacenia alimenty jest bardzo wiele – mówił w rozmowie z naTemat.

źródło: Onet.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

  • ZOBACZ TAKŻE:
  • KOD