Thermomix miałby zrobić ze mnie Magdę Gessler? Naga prawda o legendarnym robocie kuchennym za blisko 5 tys. zł

Thermomix ma zrobić ze mnie Magdę Gessler? Naga prawda o legendarnym robocie kuchennym za blisko 5 tys. zł Fot. Maciej Stanik / naTemat.pl
Gdybym miał jednym zdaniem powiedzieć coś o urządzeniu Thermomix, pierwszym określeniem byłoby to, że jest drogi. To kuchenny "iPhone", na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. I podobnie jak urządzenie wymyślone przez Steve'a Jobsa, ma grono swoich wyznawców. Od kilku tygodni mam egzemplarz również w swojej kuchni i odkrywam go nie tylko teoretycznie.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Jeśli nie wiecie (ja nie wiedziałem) podobno panuje szał na Thermomix. Są środowiska, które nie wyobrażają sobie gotowania bez tego urządzenia. Nie, nie podobnego, choć takie pojawiły się w grudniu w Lidlu i Biedronce. Chodzi o to jedno konkretne - oryginalne. I nawet, jeśli to domniemanie o "szale na Thermomix" jest do pewnego stopnia efektem marketingu szeptanego, nie da się ukryć, że mamy do czynienia z lifestylowym fenomenem, który w Polsce zaczął się już dobre kilka lat temu.
Thermomix to urządzenie, które może zastąpić nam wiele innych sprzętów. Waży, miksuje, emulguje, wyrabia ciasto, podgrzewa, gotuje na parze - lista jest naprawdę długa. Posiada bazę przepisów, która wciąż się rozwija, a czynności które musimy wykonać pokazuje krok po kroku na wyświetlaczu. Z jego pomocą można przygotować każde danie.

Co sprawia, że chcemy mieć Thermomix? Patrząc na prezentacje i filmy promocyjne wydaje nam się, że urządzenie zrobi wszystko za nas (co oczywiście nie jest prawdą). Drugim powodem jest jego pewna ekskluzywność, co podobnie jak w przypadku produktów firmy Apple w Polsce, jest biletem dość wąskiej, a w pewnym sensie nawet prestiżowej grupy użytkowników. Jego posiadaczom zdarza się wręcz gloryfikować to urządzenie.

Mój drogi...
Zacznijmy od tego, że Thermomix dostałem (nie, nie od firmy VORWERK, tylko od rodziny). Nie zapłaciłem za niego ani złotówki, dzięki czemu jestem w stanie podejść do tematu na chłodno. Zakładam, że ludzie którzy wydali na to urządzenie blisko 5 tys. zł. (dokładnie 4 725 zł.!), mogą patrzeć na nie nieco inaczej. W końcu głupio byłoby wyrzucić kilka tysięcy w błoto - taki wydatek lepiej zracjonalizować i znaleźć jego zalety, a niż wady.

Nie ulega wątpliwości, że użytkownicy Thermomixa są nim najczęściej zachwyceni. W sieci aż roi się od testów, przepisów i możliwych zastosowań. Gdy powiedziałem głośno w newsroomie naTemat, że dostałem na Święta "jakiś sprzęt do gotowania", usłyszałem głośne "Thermomixa? Wow! naprawdę?". Okazało się, że niemal wszyscy o nim słyszeli i że podobno "jest super", a że niektórzy nawet o nim... marzą (!). Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale najbardziej żywiołowo reagowały osoby, które korzystają z diety pudełkowej.
Początkowo nie podzielałem tego entuzjazmu z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na cenę. Nie lubię wydawać pieniędzy na gadżety, a skoro do tej pory radziłem sobie bez Thermomixa, uznałem go właśnie za gadżet. Po drugie, skojarzył mi się z telezakupami Mango i sprzedażą bezpośrednią. Dlatego w mojej głowie (nie bez powodu z resztą) pojawiło się hasło "AMWAY".

Jak się okazuje, nie jest to urządzenie wyłącznie dla tzw: młodych, wykształconych z dużych ośrodków miejskich. Choć z pewnością to właśnie tacy ludzie mają więcej pieniędzy, niż wolnego czasu, który dzięki gadżetom można czasami zaoszczędzić. Eksperci mówią jednak zgodnie, że Thermomix to urządzenie powszechnie wykorzystywane przez profesjonalistów.

Szef kuchni Paweł Dobrzański, którego widzowie mieli okazję poznać dzięki programowi Azja Express widzi zalety stosunkowo wysokiej ceny urządzenia.
Paweł Dobrzański
Kucharz, właściciel "Posmakuj"

To mobilizuje do korzystania. Wydajesz pieniądze, więc bez sensu byłoby, żeby to stało.

– Spośród wszystkich kucharzy, których znam, każdy korzysta z Thermomixa. Jak nie z jednego, to z kilku – mówi Paweł Dobrzański. I dodaje, że mają go również jego rodzice, teściowie i znajomi. A ci, którzy nie mają i przyjdą do niego z wizytą, zadają o niego zawsze wiele pytań. – Sprzedaje im się to chyba bardzo dobrze – dodaje szef "Posmakuj".
Czy to na pewno dla mnie?
Nigdy nie paliłem się do gotowania i nie mam w tej kwestii wielu doświadczeń. Jajecznica, udka kurczaka w miodzie, kotlety mielone - oto dania, które potrafię zrobić. Ilekroć zabieram się za gotowanie (o ile można to tak nazwać w moim przypadku), korzystam z porad wujka. Wujka Google. Za każdym razem muszę sprawdzać, jak długo gotuje się ziemniaki, jajko na miękko czy brokuły.

Odkąd mam Thermomixa, Google poszło w odstawkę. Mam za sobą kilka ugotowanych dań, past, surówek oraz kilka chlebów. To właśnie one są dla mnie największą zaletą tego urządzenia (choć oczywiście potrzebny jest do niego również tradycyjny piekarnik).
Do gotowania w Thermomixie byłem początkowo nastawiony czysto zadaniowo. Szukam przepisu, kupuję produkty i robię dokładnie to, co wyświetla się na ekranie. Jest to tak proste, że po ostatnim przygotowanym daniu w moim domu zaczęła się dyskusja, czy to jest "prawdziwe" gotowanie. Ta wątpliwość pojawiła się w mojej głowie, ponieważ używanie Thermomixa wydało mi się ogromnym pójściem na łatwiznę. Ale prawda jest taka, że gdyby nie Thermomix, prawdopodobnie nigdy nie przygotowałbym ziołowych kotlecików, gulaszu i wielu innych, a tym samym byłbym jeszcze dalej od sztuki gotowania.

Okiem profesjonalisty
Gdy mam wątpliwości w tematach około kulinarnych, od lat dzwonię do jednej osoby - Jana Kuronia. W kilku miejscach czytałem, że Thermomix jest używany przez najlepszych szefów kuchni, co brzmi jak hasło wykreowane przez stażystę w niewielkiej agencji reklamowej. Zapytałem Kuronia, co sądzi o tym urządzeniu, na co szczerze odparł: ma plusy i minusy.
Jan Kuroń
szef kuchni

Raz na miesiąc kupuję kilkanaście opakowań liści laurowych, ziela angielskiego i innych ziół, a potem mielę je wszystkie w Thermomixie. Odkąd mam syna, przydaje mi się również w gotowaniu potraw na parze.

Kuroń wspomina, że w czasie jego studiów w Londynie, w bardzo znanej i renomowanej szkole kulinarnej - Le Cordon Bleu, na warsztatach korzystał właśnie z Thermomixa. – Było tam podkreślane, że faktycznie jest on jedną z najlepszych maszyn. Nie tylko ja, ale i inni szefowie kuchni rzeczywiście z niego korzystają – mówi Kuroń.
Zdaniem Kuronia, wszystko zależy od podejścia do gotowania. Jeśli zakup Thermmixa ma zapewnić oszczędność czasu oraz energii, którą musiałby przeznaczyć na zaznajamianie się z technikami kulinarnymi, będzie to dla niego przydatne. – Niektóre rzeczy poza Thermomixem robię lepiej i szybciej, a przede wszystkim więcej, bo to urządzenie ma ograniczoną pojemność – mówi Kuroń.
Jan Kuroń
szef kuchni

Jeśli człowiek chce sobie ułatwiać życie aż do przesady i chce się wręcz uzależniać od pewnych rzeczy, może bazować na Thermomixie lub co jakiś czas do niego wracać. Moim zdaniem powinien być on uzupełnieniem i ułatwieniem w kuchni.

Paweł Dobrzański korzysta z Thermomixa nie tylko w domu, ale i w pracy. Jak mówi, kucharze korzystają z urządzenia II generacji (wyszły trzy). – Wielu szefów kuchni nie wyobraża sobie bez niego przygotowania większości dań. Robi się w nim musy, emulsje, winegrety, puree, zupy-kremy, a nawet lody – mówi kucharz, który jeszcze dziś rano przygotowywał w Thermomixie ryż do sushi. Jest to możliwe dzięki temu, że urządzenie ma tzw. lewe obroty, które nie łamią ziaren.
Maszynka... do zarabiania?
Wbrew pozorom i dość gadżeciarskiemu wyglądowi (design to niewątpliwy walor), Thermomix nie jest nowinką. Firma nie powstała wczoraj, tylko ma 130-letnią historię, a spółka Vorwerk & początkowo miała fabrykę dywanów. Historia samego urządzenia zaczęła się w 1961 roku. Pierwotna wersja siekała, rozdrabniała, mieszała, a kilka lat później zaczęła podgrzewać potrawy.

Uwagę przykuwają również liczby, które tym razem naprawdę robią wrażenie. W rozwój Thermomixa jest zaangażowanych ponad 120 inżynierów, a w każdej minucie sprzedają się dwa takie urządzenia. O potędze marki najlepiej świadczy fakt, że sprzedaż w 2012 roku osiągnęła 683,9 mln EUR.

To pokazuje, że Thermomix to nie tylko robot kuchenny, ale doskonała maszynka do zarabiania pieniędzy. Nie ma więc co się dziwić, że firma zaczęła głośno protestować, gdy w mediach pojawiały się artykuły o „Thermomixie z Lidla" czy z Biedronki (to nie są Thermomixy, choć działają podobnie). Zbliżonymi cenowo i cenionymi robotami są urządzenia Kohersen czy Kenwood Chef. Za nie również trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych, co dla zwykłego Kowalskiego jest kwotą abstrakcyjną.
Spotkałem się z opinią, że dzięki Thermomixowi zaczynają gotować mężczyźni. Nie tylko ci, którzy od zawsze pasjonowali się kuchnią, ale również tacy, jak ja. Znam osobiście przypadek wojskowego, który tuż przed emeryturą stał się szczęśliwym posiadaczem tego urządzenia. I o ile przez całe życie do kuchni wchodził tylko na czas posiłku, tak od trzech miesięcy nie można go od Thermomixa oderwać .
Naprawdę warto... dobrze się zastanowić
Według mnie, Thermomix nie jest urządzeniem, które musi się pojawić w każdej kuchni. Nie jest "małym kuchennym czarodziejem", jak przedstawia się go w mediach. Wysoka jak na polskie standardy cena sprawia, że każdy powinien solidnie się zastanowić, czy stać go na to urządzenie, bo w końcu "nasze babcie", które zawsze przywołuje się przy takich okazjach, radziły sobie bez Thermomixa (choć już zagraniczne babcie go miały!).

Jakie zalety Thermomixa dostrzegam?

Oszczędność czasu - wykonuję mniej czynności i nie tracę czasu na zastanawianie się - na większość wątpliwości odpowiada robot.

Prostota - urządzenie mówi co i jak trzeba zrobić, waży, mierzy czas i posiada rozrastającą się bazę przepisów.

Ekologia i ekonomia - ogranicza potrzebę korzystania z piekarnika czy kuchenki.

Powtarzalność - nie boję się, że potrawa nie wyjdzie. Za każdym razem smakuje tak samo. To istotne dla osób, które nie mają doświadczenia w kuchni.

– Jeżeli ktoś jest w kuchni 'ogarnięty' i posiada podstawowy warsztat, może śmiało poradzić sobie bez Thermomixa. Ale przyznaję, że ma on fantastyczny blender i to jest jego bardzo mocny atut w porównaniu do innych tego typu maszyn – mówi Kuroń.
Thermomix to po prostu solidne, wielofunkcyjne i bardzo praktyczne urządzenie, które ułatwia życie. Dzięki niemu wiele osób (co widziałem na własne oczy) zainteresuje się kuchnią, gotowaniem i zdrowym odżywianiem. Thermomix bez wątpienia może sprawić, że nasz jadłospis wzbogaci się, a my oprócz tematu do rozmowy i powodu do zabłyśnięcia w towarzystwie, zyskamy nowe hobby, które docenią wszyscy domownicy.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...