Dostawca Almy ujawnia kulisy jej upadku. "Mówili daj towar, jesteśmy polską siecią, a potem zostawili nas na lodzie"

Delikatesy Alma winne są kontrahentom ponad 140 mln zł. Koniec historii o polskim luksusie?
Delikatesy Alma winne są kontrahentom ponad 140 mln zł. Koniec historii o polskim luksusie? fot. jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Ile umoczyłeś w Almie? To dziś temat numer jeden rozmów szefów firm w branży spożywczej. Upadająca sieć delikatesów nie zapłaciła kontrahentom milionów złotych, a teraz ciągnie ze sobą na dno dostawców. – Powoływali się na to, że są polską siecią handlową, walczącą z zagraniczną konkurencją. Fajnie. Pomogłem im. Jednak upadają też typowo po polsku, czyli nie płacąc kontrahentom – zwierza się naTemat dostawca bankrutującej sieci sklepów.

Bać-Pol ma niezapłacone dostawy serów. Tarczyński i Zakłady Mięsne Olewnik setki tysięcy uwięzione w rachunkach za kiełbasy i wędliny. Tylko Browary Amber ponad 100 tys. nieopłacone faktury za piwo. Nawet sklepowe półki i regały były w leasingu, a raty w Raiffeisen Leasing nieuregulowane - łącznie 930 tys. zł. Lista firm zgłaszających pretensje do Almy liczy 187 stron. Sieć winna jest kontrahentom 142 mln złotych.
Jerzy
Dostawca do delikatesów Alma, ponad milion złotych nieopłaconych faktur

Wiem jak to się skończy. ZUS i skarbówka dostaną pieniądze, bo w razie upadku są pierwsze w kolejności. Banki dostaną swoje pieniądze, bo mają zabezpieczenia na hipotekach nieruchomości oraz akcjach. Duże firmy jakoś przeboleją stratę. Tylko my drobni dostawcy wierzący w uczciwość kupiecką dostaniemy po tyłkach

Przedsiębiorca ujawnia nieznane dotąd kulisy kłopotów sklepów Alma. Handlowcy sieci delikatesów mieli do ostatniej chwili zwodzić dostawców, co do wypłacalności spółki. Do tego grając na patriotycznych emocjach. "Bierzemy kredyt z mBanku jutro wypłacimy milion. Jesteśmy polska siecią handlową, która walczy z Biedronką, Lidlem, Tesco. Powinniśmy sobie nawzajem pomagać. Liczymy, że Pan nie odmówi" – tak właściciel firmy handlowej relacjonuje toczące się rozmowy. Potem jeszcze sprawdził, że Alma faktycznie załatwia kredyt w mBanku. Pomógł, długoletniemu partnerowi. Jednak pieniędzy za towar już nigdy nie zobaczył. Ustawił się w kolejce dłużników.

Biznes, biznesowi wilkiem
Nieopłacone faktury uruchomiły łańcuszek nieszczęść. Pogrążają dostawcę sushi, niedużego producenta wody mineralnej oraz kilka gospodarstw rolniczych z zaległościami na kilkaset tysięcy. Na skraju upadku znalazł się importer egzotycznych owoców, któremu sieć jest winna 1,5 mln zł. W Almie utopiła pieniądze właścicielka firmy dystrybuującej kosmetyki. Największy w Polsce producent sałaty Green Factory domagał się ogłoszenia upadłości sieci .

Latem 2016 roku pojawiły się pierwsze medialne informacje, że w sklepach Almy brakuje towaru. Braki wzięły się stąd, że lotem błyskawicy branżę obiegła wiadomość, "że już nie płacą". Tak naprawdę kłopoty sieci zaczęły się w listopadzie i grudniu 2015 roku.
Sąd Gospodarczy w Krakowie
Wskazuje przyczynę. To dyskonty dobiły sieć delikatesów.

Z uwagi na poprawę jakości towarów w sieciach dyskontowych (które ze względu na wielkosć obrotów są w stanie konkurować cenowo nawet oferując produkty wysokiej jakości) formuła biznesowa prowadzenia działalności w postaci luksusowych delikatesów przestaje być atrakcyjna rynkowo.

– Ja już wolę ten wyzysk z zagranicznych sklepach niż robienie interesów z polskimi biznesmenami. Łamią elementarne zasady komentuje sprawę handlowiec. A gorzkie słowa kieruje do założyciela biznesu Jerzego Mazgaja, który kilka tygodni temu ewakuował się ze stanowiska prezesa zarządu. Przeciwko któremu pracownicy protestują pracownicy, a to z powodu, iż nie otrzymali zaległych pensji (łącznie ponad 4 mln zł). Sam przedsiębiorca unika kontaktów z mediami. Podobno żałuje tego jak kiedyś przedstawiał się w mediach.
Jerzy Mazgaj
Założyciel i były prezes Alma Market

Moje kasjerki zarabiają 1760 zł brutto. Wiem, że jak mówię o cygarach, to muszą mnie nie znosić. Już Boy-Żeleński pisał, że w Polsce każdy każdemu zazdrości. Ale ja nie tylko konsumuję swoje bogactwo. Chcę edukować Polaków, dawać im odrobinę luksusu Czytaj więcej

Opowieść o polskim luksusie jest już nieaktualna. W spółce Alma Market trwa dramatyczna walka o uratowanie biznesu. Już bez Jerzego Mazgaja w roli prezesa. Kilka dni temu sprzedał duży pakiet akcji.
E.Leclerc przejmie Almę?
Pojawił się nawet inwestor Tomasz Żarnecki, związany z siecią hipermarketów E.Leclerc, gotowy objąć nową emisję akcji i wesprzeć spółkę 29,5 mln zł. Dysponuje magazynami, towarem , ludźmi, którzy w każdej chwili mogliby na nowo uruchomić handlowy biznes. (opisywaliśmy kto chętnie zająłby miejce Almy)

Choć jeszcze w ubiegłym roku kilku dostawców delikatesów złożyło wnioski o ich upadłość, to ostatecznie sąd gospodarczy w Krakowie zatwierdził tzw. postępowanie sanacyjne. Zakłada ono kontynuowanie działalności. – To jedyna droga, aby kontrahenci mieli szanse odzyskać część pieniędzy - usłyszeliśmy od przedstawiciela spółki. Dodaje, że sprawa wyglądałaby znacznie lepiej, gdyby z decyzją o postępowaniu sanacyjnym nie zwlekano wiele tygodni. Sąd Gospodarczy potwierdził, że w przypadku scenariusza likwidacji majątku, udało by się zebrać 35-40 mln zł. Wówczas wiele podmiotów musiałoby ponieść straty. "głównie małe i średnie polskie firmy, będące dostawcami" - podkreśla sąd w swoim stanowisku.

Problem w tym, że łączne długi Almy sięgają już 253 mln zł. Jak wynika z dokumentacji sprawy spółka posiada cenne nieruchomości. Działka z wieżowcem w Krakowie warta jest 50 mln. Nieruchomość w Sopocie wyceniana jest na 30 mln, a restauracja McDonald's 10 mln zł. Na hipotekach nieruchomości siedzą jednak banki. Zastawem objęte są posiadane przez spółkę akcje grupy Vistula. Logo Alma jest warte 5 mln zł. Ostatnie zapasy na zapleczu sklepów to około 10 mln. Czy to wystarczy by wskrzesić biznes?

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU