RELACJA ZAKOŃCZONA WAŻNE

Rozpoczęło się 34. posiedzenie Sejmu i... szybko ogłoszono w nim przerwę


Marszałek Marek Kuchciński tuż po godz. 19:00 otworzył 34. posiedzenie Sejmu. Obrady rozpoczęły się od uhonorowania zmarłych w ostatnich dniach byłych posłów i ludzi zasłużonych dla państwa minutą ciszy i modlitwą

Po tej chwili marszałek Kuchciński zarządził przerwę w obradach do czwartku. Przez cały ten czas politycy Platformy Obywatelskiej stali zgromadzeni wokół mównicy sejmowej. Nie było natomiast blokady fotela marszałkowskiego.

Oto, co dzieje się na sali plenarnej Sejmu


WAŻNE

Grzegorz Schetyna: Polskie państwo nie ma budżetu, zostajemy protestować na sali


– Jesteśmy w takiej sytuacji, że tak naprawdę nie ma przełomu. Nie zmieniamy decyzji, zostajemy na sali plenarnej Sejmu – poinformował przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Posłowie PO mają kontynuować protest na sali plenarnej Sejmu tak długo, aż umożliwione zostanie legalne przegłosowanie poprawek budżetowych, a media otrzymają prawo do funkcjonowania w parlamencie tak, jak przed zapowiedzianymi przez PiS zmianami.

– Polskie państwo nie ma budżetu – zauważył aktualny lider opozycji. – Uważamy, że ci wszyscy, którzy byli przy tym procederze, biorą na siebie odpowiedzialność – dodał.

Będą czekać, aż media dostaną zgodę nap oprzednie zasady i na to by przeglosowano poprawki budżetowe

Neumann odpowiada Kaczyńskiemu: Nie ma zgody, by rozpoczęło się posiedzenie


Platforma Obywatelska stanowczo odpowiada na działania Prawa i Sprawiedliwości, które wbrew zapewnieniom o próbie wypracowania kompromisu w sprawie kontrowersji wokół ustawy budżetowej w Sejmie, przyjęło je bez żadnych poprawek w Senacie.

– Nie ma żadnego politycznego rozwiązania konfliktu w parlamencie – powiedział przed chwilą w Sejmie szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann. – Musimy szukać porozumienia, ale nie na takich zasadach – dodał. Neumann poinformował, iż w PO "nie ma zgody, by rozpoczęło się posiedzenie w sali plenarnej".

WAŻNE

Kaczyński nie wyklucza siłowego rozprawienia się z opozycją? "Będą podjęte odpowiednie działania, ale to nie moja decyzja"


– Bardzo chciałbym podziękować Senatowi, wszystkim którzy przyczynili się do tego, że budżet został uchwalony – oznajmił na briefingu w Sejmie Jarosław Kaczyński, który przed tą wypowiedzią został przez rzeczniczkę PiS przedstawiony jako "premier".

Dalej prezes PiS próbował przekonywać, że opozycja protestuje nie przeciwko nielegalnemu charakterowi sejmowego głosowania nad budżetem państwa, a jej zamysłem było odebranie Polakom dostępu do programów Rodzina 500+, Mieszkanie+ i zastopowanie obniżenia wieku emerytalnego.

Jarosław Kaczyński nie pozostawił też wątpliwości, iż o żadnym kompromisie z opozycją nie ma mowy. – Mamy uchwalony budżet i mam nadzieję, że w krótkim czasie po podsianiu przez prezydenta, będzie mógł być opublikowany w Dzienniku Ustaw – stwierdził.

Najważniejszy polityk w Polsce dał też do zrozumienia, iż jego obóz jest gotowy do siłowego rozprawienia się z protestem posłów opozycji, których oskarża o "przestępstwo przeciwko państwu". – To było przeciwko polskiej demokracji. To był celowo skierowane przeciwko demokracji – mówił o ich działaniach Kaczyński.

I dodał, że jeśli protest przeciągnie się na zbliżające się 34. posiedzenie Sejmu, "będą podjęte odpowiednie działania". Podkreślił jednak, że decyzja o użyciu siły nie będzie należała do niego.

Sympatycy opozycji też są pod Sejmem


Od godz. 17:00 do północy swoją demonstrację zgłosili sympatycy opozycji. Pod Sejmem zgromadzili się przede wszystkim ludzie związani z Komitetem Obrony Demokracji i ruchem Obywatele RP.

Przemówić do zgromadzonych na początku protestu zdecydował się skompromitowany tzw. aferą fakturową Mateusz Kijowski. – Kijowski to nie KOD, a tysiące ludzi – komentowali to zgromadzeni w rozmowach z mediami.

Pod Sejmem licznie pojawiają się też reprezentanci lewicowej opozycji pozaparlamentarnej.

Władza mobilizuje zwolenników i wzywa pod Sejm