Oto, co "wózkowa" robi w centrum handlowym. Przeczytałam książkę, za którą Fiedorczuk dostała Paszport "Polityki”

Książka została nagrodzona Paszportem "za wnikliwy portret współczesnej Polski, widzianej od strony matek z wózkami, niebanalny obraz macierzyństwa, a także za żywy i pełen humoru język".
Książka została nagrodzona Paszportem "za wnikliwy portret współczesnej Polski, widzianej od strony matek z wózkami, niebanalny obraz macierzyństwa, a także za żywy i pełen humoru język". Fot. Okładka książki; Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
W Polsce można być albo matką-Polką, albo ekomamą, albo ewentualnie wzgardzaną "wózkową". Zwyczajną mamą, po prostu sobą, tyle że z dzieckiem u boku, na swoich zasadach i nie bacząc na presje i fanaberie otoczenia, być niełatwo. Bo do tego trzeba by się "odmamić”. Przestać nieustannie sprzątać. Przestać się obwiniać i poradzić sobie z "baby blues” i depresją. Nagrodzona tegorocznym Paszportem "Polityki” za "Jak pokochać centra handlowe” Natalia Fiedorczuk-Cieślak oddaje głos tym, których nikt nie chce słuchać.

A dla których każdy ma sto dobrych rad i jeszcze więcej oczekiwań. Bo jeśli mieszkańcy kraju nad Wisłą na czymś się znają, to prócz piłki nożnej i naprawiania kraju, jest to z pewnością macierzyństwo. Tymczasem mitycznych matek-Polek, które wszystko poświecą, o wszystkim zapomną i przekształcą się w tę dziwną hybrydę, współuzależnioną od swojego dziecka, w Polsce jest dzisiaj niewiele. O wiele więcej jest matek-frustratek.



"Jak pokochać centra handlowe" to nie autobiografia Fiedorczuk-Cieślak - główna bohaterka mówi głosem wielu młodych kobiet, które po porodzie i tragicznej opiece w szpitalu (zamiast drzeć się wniebogłosy jak hrabianka, powinna przecież hardo znosić ból…) wracają do domu i przeżywają szok. Bo oto hormony zaliczają twist i kończy się flow, a zaczyna "baby blues”.
Bo nagle w oczach ogółu przestają być sobą, kobietami, zwyczajnymi osobami, a zaczynają być Matkami, wielofunkcyjnymi urządzeniami do obsługi dzieci. Które przecież kochają i o które pragną dbać najlepiej jak potrafią - czy ktoś jeszcze o tym pamięta? Autorka pokazuje wewnętrznie sprzeczne, oderwane od rzeczywistości oczekiwania, z którymi nie radzą sobie młode kobiety.

Uporządkowanie życia bohaterce książki nie wychodzi tak dobrze jak powinno, kompulsywne sprzątanie nie przynosi rezultatu w postaci odzyskania kontroli nad codziennością, a pracę z macierzyństwem jest pogodzić łatwo, ale najwyraźniej w innym kraju, w innym życiu. Pojawia się frustracja, a za nią drepcze poczucie winy.
Natalia Fiedorczuk-Cieślak

Wszystko jest pod ręką, dni płyną łagodnie. Sprawnie zapędzam dzieci do łóżeczek, a zakup szczoteczek elektrycznych znacznie uprzyjemnił problem nielubianego mycia zębów. Rodzeństwo ostatnio lubi zasypiać razem. Leżą przytuleni jak misie koala z kanału Discovery. Patrzę na nie wtedy rozczulona, czasem specjalnie zapalam żyrandol, który doświetla kadr pstrykanego telefonem zdjęcia. W skąpym świetle dziecięcych kinkietów w kształcie księżyca i kwiatka kształty dzieci robią się ziarniste, niewyraźne i napawające lękiem.

"Jak pokochać centra handlowe"
Autorka bez lukru, za to z reporterską surowością i lekarską dawką autoironii opisuje, jak matka tonie w zabawkach z irytującymi melodyjkami, zupkach, pieluszkach i wreszcie własnej, kiełkującej depresji. Nie biadoli, ale walczy i podręcznikowo udaje się do specjalisty - w wyniku czego jest co prawda bogatsza o farmaceutyki, ale dużo biedniejsza o rachunek za nie i za poradę psychiatryczną.

Kiedy wszystko zawodzi, kiedy obecny i pomocny mąż robi się coraz bardziej poirytowany i coraz później wraca z pracy, kiedy boje toczone z innymi matkami na forach internetowych przestają sprawiać przyjemność ("ktoś inny ma bardziej przes**ne”), pozostaje już tylko wycieczka do centrum handlowego.
Centra handlowe pokochać nie jest trudno. Młoda matka chodzi tam przed południem, gdy dziecko usypia, z najeżonych niebezpieczeństwami ulic uciekając do ich ciepłych zimą i przyjemnie chłodnych latem wnętrz. Bo centra handlowe, pasaże, sklepy - to ziemia niczyja, iluzoryczny świat, w którym można być anonimowym, prawie zniknąć nad papierowym kubkiem z kawą, patrząc bez emocji na inne, przeżywające dokładnie to samo kobiety. Można pobyć sobie bezproblemowo w kontakcie ze światem zewnętrznym, nie wyrażając opinii, nie składając deklaracji.

I wcale nie trzeba zastanawiać się nad tym, że i tam na matkę czyhają pułapki. "Ja sama często nie chcę i nie lubię pamiętać o byciu człowiekiem, wypełnienie marketingowego skryptu jest łatwiejsze i karmi mnie emocjami, które wystarczają na jakiś czas, zagłuszając tęsknoty” - mówi bohaterka książki. Młoda matka, z różnych powodów ofiara wolnego rynku - mieszkanie wynajęte, najtańsze meble, umowa zlecenie, zero oszczędności, bo musi wystarczyć na opłaty - wie doskonale, że macierzyństwo kosztuje.
Natalia Fiedorczuk-Cieślak

Świadome matki, które rezygnują z pracy, by wypełnić piaskiem stare plastikowe butelki. Matki, które będą uczyć dzieci metodą domową, będą rozwijać ich kreatywność w pobliskiej kałuży i muzeum regionalnym. Do tych matek, tych sprytnych rodziców, odwróconych od mainstreamu, skierowana jest również osobna oferta marketingowa. Drewniane klocki za dwieście złotych, ekologiczny gryzak za osiemdziesiąt (...)
Pogódź się ze swoją wewnętrzną Matką Polką i zostań nowoczesną ekomamą (pięćset złotych za osiem godzin, dyskretna salka do karmienia niemowląt i dzieci). Dwie matki kłócące się w internecie, czy należy odkładać niemowlę do leżaczka, czy nosić w chuście, one dwie ostatecznie i tak wydadzą te dwieście, czterysta czy sześćset złotych na jedno lub drugie. Obie stracą też ten czas poświęcony na kłótnię i intensywne myślenie o problemie, czas, który mogłyby przeznaczyć na przeczytanie książki, na tańczenie boso w ogrodzie, na fajkę, na odpoczynek, na bycie człowiekiem.

"Jak pokochać centra handlowe"
Nagrodzona Paszportem "Polityki” powieść-reportaż Natalii Fiedorczuk-Cieślak to dowcipna, autoironiczna i smutna opowieść o spełnianiu cudzych oczekiwań i o tym, jak niekiedy trudno pozostać sobą i na dodatek przy zdrowych zmysłach. O byciu po prostu matką, bez deklaracji światopoglądowych, bez dopraszania się o 500+, bez wysyłania wieszaków pod Sejm. Bez umartwiania się i bez gloryfikowania własnego błogosławionego stanu. Nie matką archetypową, nie matką-wege-fit. Normalną kobietą.

"Jak pokochać centra handlowe" to debiutancka powieść laureatki Paszportu "Polityki". 33-letnia Natalia Fiedorczuk-Cieślak znana jest natomiast jako wokalistka i autorka tekstów piosenek. Wydała dwie solowe płyty jako Nathalie and The Loners.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...