Nowa moda na Facebooku to... żebranie różnych firm o wszystko. "Jak zbiorę 1000 lajków, to dostanę darmowe kebaby?"

Nowa moda na Facebooku to... żebranie różnych firm o wszystko. "Jak zbiorę 1000 lajków to dostanę darmowe kebaby?"
Nowa moda na Facebooku to... żebranie różnych firm o wszystko. "Jak zbiorę 1000 lajków to dostanę darmowe kebaby?" Fot. Pixabay
Stało się. Na Facebooku zapanowała kolejna moda. Niestety mało smaczna, bo polegająca na żebraniu o darmowe towary czy usługi. O co chodzi? Użytkownicy piszą na oficjalne profile danej firmy z pytaniem, czy jeśli pod screenem tej rozmowy będą mieli konkretną liczbę lajków i komentarzy, dostaną coś za darmo. Po co? Jeśli się uda, dana firma MUSI dać im coś za darmo. Co? Pizzę, kebaba, sesję zdjęciową, makijaż, strzyżenie, karnet na solarium, a nawet... darmową naprawę iPhone'a.

Nie wiadomo dokładnie, jaka jest geneza tej mody, ale można podejrzewać, że zaczęło się od prezenterki Oli Kot. To do niej jakiś czas temu napisał jeden z nastolatków. Deal był prosty i wtedy jeszcze względnie pionierski. Za 20 tys. lajków pod screenem na Instagramie, miała pójść z nim na jego studniówkę. Post spotkał się z gigantyczną popularnością, znacznie przekroczył liczbę lajków, a sama zainteresowana ostatecznie potwierdziła, że pójdzie na tę imprezę.

Zabawne, nowatorskie, ze smakiem. Plus. Fajna zabawa z dystansem.
Niestety to, co było fajne, szybko eskalowało do żenującego poziomu. Otóż polscy internauci wpadli na pomysł, żeby wykorzystać tę modę do żebrania na Facebooku. Masowo wypisują do firm z absolutnie każdej branży, z pytaniem, czy dostaną coś za darmo jeśli zbiorą konkretną liczbę lajków. Niektórzy mierzą wysoko ( po kilka tysięcy), inni zdecydowanie niżej (po kilkaset). To, że jest to nowy trend, udowadnia fakt, że większość firm już kojarzy, o co chodzi. Sporo z nich wchodzi w ten układ z nadzieją "na darmową reklamę".
Przykre jednak, że w rzeczywistości wszystko nie sprowadza się do zabawy, ale chęci wyżebrania czegoś za darmo. Bo tak, jak post ws. studniówki był spontaniczny i lajki zdobył organicznie, tak tutaj robi się to celowo, sztucznie pompując lajki na specjalnych grupach. Jedną z nich jest – uwaga – Sylwester z Andrzejem Dudą, gdzie łatwo dotrzeć do sporej grupy internautów.
Nie wszyscy jednak ulegają tej modzie, odmawiając lub informując, że nie wchodzą w taki układ. Nieliczni zgadzają się, pod warunkiem, że za liczbę lajków przekażą dany towar/usługę na jakiś charytatywny cel. A jeszcze inni odbijają piłeczkę. Tak jak jedna z pizzerii (niestety nie wiadomo, czy to nie fejk), która odpisała, że owszem, pizzę za darmo da, ale jeśli lajków nie uda się zebrać, pomysłodawca akcji ma przyjść do nich na jeden dzień zmywać naczynia.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...