"Rany, życie mi pan ratuje”. Dlaczego biletomaty na Dworcu Centralnym przegrywają ze zwykłą kasą?

Kasy biletowe na Dworcu Centralnym są oblężone przez większą część dnia. W przeciwieństwie do biletomatów.
Kasy biletowe na Dworcu Centralnym są oblężone przez większą część dnia. W przeciwieństwie do biletomatów. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Stoją obok siebie. Cztery. Niemal zupełnie opuszczone. Automaty, w których można kupić bilety na pociągi Intercity, nie wzbudzają niczyjego zainteresowania. Bynajmniej nie dlatego, że ludzie nie chcą kupić biletów na pociąg. Chcą, ale wolą stać po nie w kolejce do tradycyjnej kasy biletowej.

Biletomaty zainstalowano w takim miejscu, że właściwie każdy podróżny musi koło nich przejść. Zlokalizowano je w holu głównym, od strony Alej Jerozolimskich i od strony dworca autobusowego, a także w podziemiach dworcach. Co więcej, są doskonale widoczne. Niebieskie ścianki, wielki napis "Biletomat”, a do tego obok jeszcze tablica z informacją o przyjazdach odjazdach pociągów PKP. W sumie na terenie dworca jest 11 automatów.



– Ślepy by zauważył, a ja nie zwróciłem uwagi. Życie mi pan ratuje, bo nie mam czasu stać w tej kolejce – mówi pan Roman, który - jak twierdzi - od 10 minut stał w okienku do kasy biletowej. I stałby jeszcze długo, bo przez ten czas bilet kupiły przed nim tylko dwie osoby. – Idzie strasznie ślamazarnie, szkoda życia – dodaje, zabiera walizkę i idzie próbować szczęścia przy automacie.
– Najczęstszym wyborem są kasy, z których korzysta ponad 50 proc. podróżnych. Aby usprawnić obsługę klientów na Dworcu Centralnym, został wprowadzony system jednej kolejki. Biletomaty są uzupełnieniem dla tradycyjnych kas – twierdzi Cezary Nowak, rzecznik PKP Intercity.

– A ja nie lubię tych maszyn. Panią w okienku zawsze można dopytać o skład pociągu, gdzie zatrzymuje się po drodze i gdzie najwygodniej można się przesiąść. Poza tym w kasie można płacić gotówką – twierdzi pani Maria. Jedzie dziś do Krakowa, właśnie stoi po bilety dla siebie i wnuczki. – A automat jest bezduszny, co tam się wybierze to już się nie zmieni, przepadło. Nie lubię, wolę swoje odstać.

Stoi do kasy za każdym razem kiedy jest na dworcu PKP, a jak sama mówi, często podróżuje na trasie Warszawa-Kraków. – Czasem dzieci mi kupią bilet przez internet, ale wie pan co? Przecież zawsze można wyjść kilka minut wcześniej, mnie się nie śpieszy – uśmiecha się i wraca do lektury kobiecego pisma.

W lutym miną cztery lata, odkąd biletomaty pojawiły się na Dworcu Centralnym. – A ja wcale nie zauważyłam, żeby jakoś zelżał ruch przy kasie – twierdzi sprzedawczyni. Gdy dowiaduje się, że nie chcę kupić biletu i stałem tyle czasu tylko po to, żeby ją zapytać o stojące naprzeciwko automaty na chwilę odrywa się od pracy. – Widzi pan, to właśnie tak jest, że gdy ktoś czegoś nie wie, to idzie do mnie. Z automatem pan nie pogada – śmieje się. Przez chwilę rozmawiamy o tym, że rzadko zdarzają się jej takie chwile, że nikt nie stoi w kolejce do kasy. – Sam pan widzi, co się dzieje. Muszę wracać do pracy. Następny proszę – kończy rozmowę.
Cztery lata temu podróżnym rozdawano ulotki informacyjne, jak można w biletomacie kupić bilet. Poradą służyli też specjalnie do tego wyznaczeni pracownicy. Do dziś, jak zapewnia rzecznik PKP Intercity, w godzinach szczytu przy biletomatach można spotkać doradców, którzy pomogą kupić bilet kolejowy w automacie. A gdyby komuś nie udało się znaleźć biletomatu, na stronie internetowej intercity znajduje się mapa urządzeń, nie tylko tych z Centralnego, ale wszystkich automatów z biletami w Polsce.

Cena w biletomacie jest identyczna jak w okienku kasowym. Co więcej, jeśli komuś przysługują zniżki, to kupując bilet „w ścianie” ich nie traci. Samo kupowanie jest tak samo proste, jak przedłużenie ważności karty miejskiej w jednym z automatów ZTM. Krok po kroku podawane są na ekranie instrukcje co trzeba zrobić. I to w trzech językach. Na Centralnym stoją dwa rodzaje automatów, w jednych można kupić wyłącznie bilety na połączenia krajowe Intercity, reszta to agencyjne, gdzie są dostępne bilety także na inne połączenia.

– Od jakiegoś czasu widzimy, że pasażerowie korzystają z nowoczesnych technologii i zakupów online. Wciąż rośnie sprzedaż biletów w internecie i tych dokonywanych za pośrednictwem aplikacji mobilnych – mówi Cezary Nowak. – W 2015 roku z takiej możliwości korzystało blisko 30 proc podróżnych. W tym roku spodziewamy się wzrostu o kilka punktów procentowych. Warto również dodać, że w przypadku aplikacji mobilnej bilety można nabyć nawet na 5 min. przed podróżą, w dowolnym miejscu na dworcu – dodaje rzecznik PKP Intercity.

Gdy ja stałem w kolejce sprawdzić, jak długo będę czekał zanim dotrę do okienka, pan Roman w ciągu kilku minut dokonał transakcji, wziął walizkę i poszedł na peron czekać na swój pociąg.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...