Najbardziej skomplikowana przeprowadzka świata. W kilka godzin Biały Dom musi się zmienić w dom Trumpa [KULISY]

W zaledwie sześć godzin Biały Dom musi z domu Obamów stać się domem Trumpów.
W zaledwie sześć godzin Biały Dom musi z domu Obamów stać się domem Trumpów. Fot. facebook.com/barackobama
Przez kilka godzin oczy Ameryki będą zwrócone na National Mall, czyli wzgórza Kapitolu, gdzie Donald Trump złoży przysięgę. Dzięki temu personel Białego Domu będzie miał sześć godzin na wyprowadzenie Obamów i zainstalowanie Trumpów. Wydaje się proste, ale to jedno z najtrudniejszych przedsięwzięć logistycznych.

Nowe pary prezydencka i wiceprezydencka będą w centrum zainteresowania już od bladego świtu. Już o godzinie 8.30 lokalnego czasu Donald Trump i Mike Pence wraz z rodzinami pojadą na nabożeństwo do kościoła p.w. św. Jana. Później w planie jest przejazd do Białego Domu.
Jeszcze o godzinie 9.30 gospodarzami Białego Domu będą Obamowie. To oni przyjmą Donalda i Melanię Trump na kawę. Po niespełna dwóch godzinach wspólnie pojadą Pennsylvania Avenue w stronę Kapitolu. Na specjalnym podium najpierw Mike Pence, a później Donald Trump złożą przysięgę. Barack Obama z rodziną odlecą na urlop, a nowy prezydent będzie przyjmował paradę i uczestniczył w kolejnych rautach na jego cześć.

Wszyscy będą zwracać uwagę na to, jak szeroko uśmiechała się Melania Trump, co mówił nowy prezydent i jak wylewnie witał się i żegnał Obama. Dziennikarze będą wyłapywać gafy, analizować listę gości i oceniać frekwencję. Po raz kolejny usłyszymy prognozy, przewidywania i porównania.
Chaos
W tym czasie Biały Dom będzie przechodził prawdziwą rewolucję. Nie tylko kadrową, co doskonale oddają ostatnie sceny doskonałego serialu "The West Wing, ale też jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Pracownicy, którzy przez ostatnie osiem lat pomagali Obamom będą musieli błyskawicznie otrzeć łzy po pożegnaniu, które odbędzie się tuż przed ich wyjazdem w Państwowej Jadalni. Bo gdy tylko rodziny ustępującego i nowego prezydenta przekroczą próg, zacznie się wielki chaos. A ta przeprowadzka jest tym bardziej nietypowa, że Pierwsza Dama nie wprowadzi się na stałe tuż po inauguracji. Zostanie z synem w Nowym Jorku, gdzie będzie opiekować się ich synem Baronem. Rodzice zdecydowali, że 10-latek powinien skończyć rok szkolny.

Około 200 pracowników Białego Domu większość przeprowadzki realizuje własnymi siłami, bo zewnętrzna firma musiałaby przejść drobiazgową kontrolę bezpieczeństwa. Dlatego kucharze, stolarze, floryści i pokojówki odkładają na bok swoje codzienne zajęcia i biorą się za przenoszenie mebli czy rozpakowywanie rzeczy osobistych. Przebieg tego skomplikowanego procesu opisuje w książce "Rezydencja. Sekretne życie Białego Domu" amerykańska dziennikarka Kate Anderson Brower.
Logistyka
Nad wszystkim czuwa szef logistyki Białego Domu i mistrz ceremonii, który zaczyna gromadzić materiały o kandydatach jeszcze w czasie prawyborów, a także osoba z otoczenia nowej rodziny prezydenckiej. To ona tuż po wyborach zaczyna planować, jak będzie wyglądał nowy Biały Dom.

To trudne zadanie, bo z jednej strony musi spełnić oczekiwania prezydenta i jego rodziny, a z drugiej obostrzenia nałożone przez konserwatora zabytków. Podczas pierwszego spotkania z ustępującą Pierwszą Damą, jej następczyni dostaje dokładną dokumentację. We współpracy z wybranymi przez siebie dekoratorami wnętrz decydują m.in. o wymianie mebli, dywanów czy zmianie koloru ścian w prywatnej części rezydencki. Oczywiście wszystko w sztywno określonych ramach.

Muzeum do mieszkania
Bo trzeba pamiętać, że Biały Dom to nie zwykły dom, ale muzeum. O tym, jak wygląda można przeczytać i zobaczyć na specjalnej podstronie w serwisie WhiteHouse.gov. Stary jest nie tylko budynek, ale też jego wyposażenie, czasami nawet z XVIII wieku. Można je zobaczyć w Google Art Project. W każdym pokoju można znaleźć zabytki światowej klasy, z którymi trzeba się obchodzić delikatnie. Nie można tak po prostu przestawić kredensu czy stolika – nie dość, że trzeba mieć zgodę, to jeszcze musi to zrobić przeszkolony pracownik.
Kiedy zapadnie decyzja o ogólnym wyglądzie Białego Domu po zmianie prezydenta, współpracownicy elekta dogrywają szczegóły z personelem, który wciąż pracuje dla ustępującej Głowy Państwa. Ale zwykle obu stronom zależy nad tym, by zmiana przebiegła płynnie.

Przygotowania
Dlatego już nawet tydzień przed inauguracją do Białego Domu zwozi się meble nowej pierwszej rodziny. Pracownicy starają się, by przeprowadzka nie odbywała się ostentacyjnie na oczach ustępującego prezydenta i jego rodziny – chcą, by do końca czuli się jak w domu. Dlatego meble czekają gdzieś w ukryciu, by równo o godz. 12 w dniu zaprzysiężenia pracownicy mogli zacząć ich ustawianie.
Ale to dopiero początek, bo "nowa" rezydencja musi być gotowa w najdrobniejszym szczególe. Pracownicy rozstawiają więc rzeczy osobiste nowego prezydenta i jego rodziny, wieszają w szafach ubrania, wymieniają posłania (a czasami całe łóżka), a nawet zmieniają dekorację kwiatową.

Magiczne 6 godzin
Tak, to także podlega ustaleniu na długo przed dniem inauguracji – dekorator wnętrz zatrudniony przez nowego prezydenta przekazuje, jakie kwiaty lubią poszczególni członkowie pierwszej rodziny. Rozmawia się nawet o tym, jakie ma być oświetlenie. Chodzi o to, by pierwszy moment był dla nowych lokatorów Białego Domu niezapomniany.

Po raz pierwszy pojawią się tam ok. godz. 5 po południu, by odpocząć chwilę przed oficjalnym przyjęciem. Już wtedy wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Zaledwie sześć godzin po opuszczeniu rezydencji przez byłego już prezydenta.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...