Surferzy w raju. Polski dokument na fali

Kadr z filmu "El Sueño" mat.prasowe
Wiatr, morze i deska. Surferom niewiele potrzeba do szczęścia. Kto choć raz spróbował surfowania, wie, że jest to sport, którego nie można nie kochać. Deska prześlizgująca się po falach, wiatr we włosach i promienie słońca na twarzy. Do tego piękne krajobrazy, zrelaksowani ludzie i spokój oceanu. W takich właśnie widokach zakochał się Kuba Łubniewski i Mikołaj Molenda, którzy nakręcili "El Sueño" sportowy dokument o surferach. 29 czerwca będzie można zobaczyć go w kinach. Popłyńmy.

– Surfing to marzenie. To niesamowity i wyjątkowy sport – mówi Kuba Łubniewski, reżyser dokumentu "El Sueño". – Tylko ty, deska i fala. Tyle jest potrzebne żeby poczuć pełnię szczęścia. To co się czuje płynąc, trudno opowiedzieć. Trzeba to po prostu zobaczyć. Tak jak Puerto Escondido, mekkę surferów w Meksyku, w której robiliśmy zdjęcia. To absolutny raj na ziemi. Jadąc tam, nie spodziewałem się czegoś aż takiego. W Ukrytym Porcie, bo tak tłumaczy się nazwę tej miejscowości, jest wszystko czego zapragniesz. Przepyszne owoce można jeść prosto z drzew, ryby same wyskakują nam do rąk, ludzie są uśmiechnięci, a fale groźne i tak fascynujące, jak nigdzie na ziemi. Surfują tam absolutnie wszyscy. Na plaży spotyka się kelnerkę z baru, chłopaka ze stacji benzynowej, recepcjonistkę. Wszyscy boso, z deskami pod pachą oddają się swojej największej pasji. Trudno jej nie ulec będąc w takim miejscu – dodaje Łubniewski.

"El Sueño" to jednak nie tylko prosta historia o czwórce sportowców z Polski, którzy trafiają do surferskiego raju, to także opowieść o szukaniu siebie, a przede wszystkim o Meksyku. Narratorem i głównym bohaterem filmu jest szaman Hydro, który sam o sobie mówi „soul surfer”. Jego szorstki, tajemniczy głos wprowadza nas w opowieść o pasji, marzeniach i sporcie. – Nie ma co ukrywać, że jest to dokument sportowy – tłumaczy Mikołaj Molenda, drugi z reżyserow. – Sport, ewolucje na desce i żywioł fal odgrywa tu ogromną rolę. "El Sueño" ma pokazać widzom czym jest surfing i trochę nim zarazić. Większości z nas wydaje się, że pływać mogą tylko ci, których na to stać. To zupełna nieprawda. Oczywiście w Polsce nie jest łatwo uprawiać ten sport, bo w warunki rzadko sprzyjają, ale w Maroko czy Portugalii wcale nie jest to takie trudne. Surferzy z Polski są naprawdę na wysokim poziomie i to wcale nie dlatego, że mają pieniądze, żeby jeździć po świecie za falą, ale dlatego, że mają pasję. O tym też chcieliśmy opowiedzieć – dodaje.


Pasja to kluczowe hasło dla całej historii. Gdyby nie miłość Łubniewskiego do deski film pewnie nigdy by nie powstał. Reżyser kocha sport. Jeździ na snowboardzie, pływa na kajcie, a w zeszłym roku zaczął swoją przygodę z surfingiem. W tym środowisku poznał też bohaterów filmu - Karolinę Winkowską, Janka Koryckiego, Jurka Kijkowskiego i Marcina Jabłońskiego, którzy spędzili na desce pół swojego życia. Razem z nimi i reżyserem Mikołajem Molendą w październiku wybrali się do Puerto Escondio żeby nakręcić dokument o wszystkim tym, co przemyka się między jedną a drugą falą. O czekaniu na wiatr, szalonej adrenalinie i świetnej zabawie. "El Sueño" to po prostu historia o tym ,co ważne. Niezależnie od tego czy masz deskę, czy tylko wyobraźnię.

"El Sueño" będzie można zobaczyć 29 czerwca w 12 kinach Multikina w całej Polsce. Pokazy rozpoczynają się o 20.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FilmSporty wodneFilmy dokumentalne
Skomentuj