To grypa, czy infekcja grypopodobna? Wątpliwości może rozwiać test i odpowiedni lekarz

Doświadczony lekarz jest w stanie odróżnić grypę od infekcji grypopodobnej.
Doświadczony lekarz jest w stanie odróżnić grypę od infekcji grypopodobnej. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Mamy właśnie szczyt zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne. Wielu, których zaczyna boleć głowa, łamać w kościach i dostają wysokiej gorączki pyta, czy to jest grypa, czy może tylko infekcja grypopodobna? Na to pytanie może odpowiedzieć lekarz z doświadczeniem a także test, który można wykonać zwykle komercyjnie.

Jednak należy zacząć od tego, że z punktu widzenia lekarza, to bez różnicy, czy mamy grypę czy infekcję grypopodobną. Te choroby leczy się tak samo - objawowo.



Oczywiście istnieją leki antywirusowe, ale ich wadą jest to, że działają skutecznie jeśli zostaną podane na początku infekcji. Inna sprawa, że są to leki bardzo poważne, obarczone ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych. W Polsce zwykle podaje się je w szpitalu.

Trzeba zapłacić
Co do badań, które rozstrzygają czy mamy do czynienia z grypą, czy może z innymi wirusem, to można je wykonać chociażby w sanepidzie. Jednak trzeba za nie zapłacić kilkaset złotych. Za darmo takie badanie jest wykonywane, kiedy choroba wirusowa doprowadza do znacznego pogorszenia zdrowia.

To m.in. dlatego, jak widzimy statystyki dotyczące zachorowań na grypę, możemy przeczytać, że dotyczą grypy i infekcji wirusowych grypopodobnych.

– To zawsze jest trudne pytanie: ile rzeczywiście było grypy w grypie. Nie wykonuje się dokładnych badań każdemu choremu. Lekarze zgłaszają więc zbiorczo zachorowania na grypę i infekcje grypopodobne. Zresztą w praktyce lekarskiej nie ma to znaczenia, tak samo leczy się grypę i infekcje grypopodobne – mówi naTemat Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

Dodaje jednak, że część lekarzy, biorących udział w monitoringu zachorowań na grypę, zleca takie badania swoim pacjentom. Jest to robione po to, by wychwycić ewentualne pojawienie się nowej odmiany wirusa grypy.

Lekarskie oko
Swoją drogą lekarz podstawowej opieki zdrowotnej z doświadczeniem, zwykle bez wykonywania badań wie, że ma do czynienia z grypą. To ciężka choroba i zawsze zaczyna się wysoką gorączką, bólem głowy, mięśni, światłowstrętem. Chory jest na tyle osłabiony, że trudno tu mówić o innej infekcji wirusowej. Oczywiście najgroźniejsze w przypadku grypy są powikłania, dlatego chorobę trzeba potraktować poważnie i stosować się do zaleceń lekarza.
Jan Bondar
Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego

Przestrzegam przed wcześniejszym powrotem do pracy. Trzeba spędzić w domu tyle czasu, ile zalecił lekarz. To nic, że nie mamy już objawów choroby i czujemy się lepiej. Grypa bardzo mocno osłabia organizm. Jesteśmy wtedy podatni na wszelkie infekcje. Takie zachorowanie po grypie może skończyć się naprawdę źle. Jeśli lekarz każe zostać w domu przez dwa tygodnie, to dokładnie tyle czasu trzeba spędzić w domu.

Zresztą lekarze często podkreślają, że wiele zgonów z powodu grypy ginie gdzieś w rubrykach: "zapalenie płuc", "niewydolność krążeniowo-oddechowa". Zwyczajnie człowiek ciężko choruje, umiera, a nikt już nie pamięta, że dwa tygodnie wcześniej miał grypę.

Rekordowo dużo zachorowań
Na szczęście zgonów z powodu grypy mamy w Polsce coraz mniej. Zmienić te statystyki pomogły chociażby, zakupione parę lat temu, przy problemach z opanowanie grypy AH1N1, urządzenia do stosowania metody ECMO, czyli pozaustrojowego natleniania krwi. Takie leczenie stosuje się przy złym stanie chorego na grypę, który ma niewydolność oddechową.

Niestety w najbliższym czasie sprzęt może okazać się jak najbardziej przydatny. Mamy bowiem szczyt zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne.

Jak podaje Jan Bondar, w ubiegłym tygodniu odnotowano 220 tys. zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne. Zdaniem rzecznika, to bardzo dużo. Rzadko zdarzało się, żeby tyle odnotowano. Na szczęście zmarła tylko jedna osoba.

Sytuacja, co do zwiększonej liczby zachorowań, utrzyma się prawdopodobnie jeszcze przez najbliższe tygodnie. Swoją drogą, trzeba pamiętać, że najlepszym jak do tej pory sposobem, który pozwala uniknąć zachorowania jest szczepienie przeciwko grypie. Ono oczywiście nie gwarantuje nam, że nie zachorujemy na infekcje grypopodobne, ale one są dużo mniej niebezpieczne niż prawdziwa grypa.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...