Prof. Chazan na ministra? To jak zły sen. Niemożliwe, to nie może się zdarzyć

Prof. Chazan twierdzi, że nic nie o tym, że miałby zostać ministrem zdrowia.
Prof. Chazan twierdzi, że nic nie o tym, że miałby zostać ministrem zdrowia. Fot. Jędrzej Nowicki / Agencja Gazeta
Premier Beata Szydło zapewniała, że pozycja ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła w żaden sposób nie jest zagrożona. Tymczasem plotka o powołaniu na to stanowisko prof. Bogdana Chazana zataczała i zatacza coraz szersze kręgi.

Przypomnijmy, że minister Radziwiłł właściwie od dawna jest wskazywany do zwolnienia z rządu. Choć na razie premier Beata Szydło wykluczyła tę możliwość, to przecież "niezbadane są wyroki Prezesa". Nie dziwi więc, że zaczęła powstawać lista potencjalnych następców obecnego szefa resortu zdrowia.



W każdej plotce jest ziarno prawdy
No i wreszcie plotka salonowa stała się plotką medialną. O sprawie napisał dziennik "Fakt". To skłoniło dziennikarzy do zadania pytań o to, czy rzeczywiście niemożliwe jest możliwe i jakim ministrem zdrowia byłby prof. Chazan. Sam bohater, ginekolog mrożący krew w żyłach wielu kobiet, powiedział portalowi "gazeta.pl", że nic nie wie o tym, że miałby zostać ministrem zdrowia w miejsce Konstantego Radziwiłła.

Politycy opozycyjni, jak też środowiska kobiece tak samo zgodnie mówią, że to plotka, bzdura i nieprawdopodobne doniesienia.

Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz również mówi nam, że to raczej niemożliwe.
Bartosz Arłukowicz
Były Minister Zdrowia, poseł PO

Oznaczałoby to bardzo dużą radykalizację ideologiczną obozu PiS. Trzeba bowiem pamiętać, że prof. Chazan to lekarz, który zasłynął ze swojej ortodoksyjności w sprawie aborcji. Jego poglądy były najpierw ortodoksyjne w jedną stronę, następnie radykalnie zmienił zdanie i stały się ortodoksyjne w drugą stronę.

Polityk dodaje, że profesor zmieniając swoje poglądy na antyaborcyjne zapomniał o tych, którym trzeba ratować życie i zdrowie. Przypomina, że jest to lekarz, który odmówił kobiecie ustawowo dopuszczalnej aborcji, czyli ktoś, kto nie stosuje się do obowiązującego prawa.

Z takiej "dobrej zmiany” na stanowisku Ministra Zdrowia nie byłyby zadowolone środowiska kobiece.

– To tylko plotki, trudno spekulować jakim ministrem byłby prof. Chazan. Oczywiście jest to człowiek, który ma określone poglądy na zdrowie reprodukcyjne. Jednak jako minister zdrowia, miałby ograniczoną władzę. Wszystko zależy od tego, jakie w związku z tymi poglądami miałby pomysły i czy zdołałby przekonać do nich partię – mówi naTemat Karolina Więckiewicz, aktywistka w sprawach praw kobiet.

Dodaje, że w kwestiach ważnych dla kobiet, i tak za rządów PiS wydarzyło się już wiele złego. Chociażby w sprawie standardów okołoporodowych, czy leczenia niepłodności. To "psucie" mogłoby pójść dalej, oczywiście na poziomie rozporządzeń, które może wydawać minister.

– Minister Zdrowia ma bezpośredni wpływ na zmiany w prawie tylko na poziomie rozporządzeń. Jednak to daje możliwość choćby ograniczania dostępu do antykoncepcji – wyjaśnia Więckiewicz.

Kobiety boją się profesora
Jej zdaniem powołanie na Ministra Zdrowia kogoś takiego, jak prof. Chazan byłoby bardzo niepokojącą wiadomością dla kobiet. Dałoby jasny sygnał, że rządu nie obchodzą pewne aspekty zdrowia Polek.

– Kobiety boją się tego człowieka. Dostałyby sygnał, że nie mają co liczyć na żadne pozytywne zmiany dotyczące ich zdrowia – podsumowuje nasz rozmówczyni.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...