Będzie druga część kultowej "Symetrii". Niewolski: Jestem jedynym reżyserem, który siedział i grypsował [wywiad]

Będzie druga część kultowej "Symetrii". Niewolski: Jestem jedynym reżyserem, który siedział i grypsował [wywiad]
Będzie druga część kultowej "Symetrii". Niewolski: Jestem jedynym reżyserem, który siedział i grypsował [wywiad] Kadr z filmu "Symetria"
Gdy w 2003 roku "Symetria" weszła na ekrany, wielu widzów przeżyło szok. Historia szarego obywatela, który przez przypadek trafia do brutalnego świata za kratami dawała do myślenia. Każdy z nas zadał sobie wówczas pytanie, czy sam w takich okolicznościach trafiłby do więźniów grupsujących, czy na "frajernię". Po trzynastu latach reżyser Konrad Niewolski wraca z kontynuacją kinowego hitu. W "Asymetrii" zobaczymy, jak więzienie zmieniło znanych już bohaterów.

Sebastian Fabijański zagra kickboksera, który trafia za kratki. O przygotowanie aktora do tej roli mają zadbać profesjonalni fighterzy Część zdjęć ma być kręcona podczas gali DSF Kickboxing Challenge 9.

Długo namawiał Pan Sebastiana Fabijańskiego do wzięcia udziału w filmie?

Konrad Niewolski: Nie, właśnie jadę na spotkanie z nim. Sebastian zaczął ćwiczyć kickboxing, bo będzie trochę bijatyk. Ćwiczymy nad postacią jego bohatera.

To będzie mocny film?

Film na pewno będzie mocny, to mówię od razu. Będzie wiele wątków działających na emocje i wyobraźnię, dlatego widz będzie trochę przerażony, trochę wzruszony, ale na pewno nie będzie zawiedziony. Film będzie taki, jak można wyobrażać sobie drugą część "Symetrii".

Skąd pomysł, aby po tylu latach wrócić do "Symetrii"?

Już od lat ludzie mnie pytali, czy będzie druga część "Symetrii". Pierwotnie nawet nie zakładałem, żeby zrobić drugą część, bo trudno było mi sobie wyobrazić, jak ta historia mogłaby się dalej potoczyć. Ale kiedyś jechałem z kolegą samochodem i wpadł mi do głowy pomysł na scenariusz, czyli na "Asymetrię". To tytuł, który idealnie pasuje do fabuły.

Dla wielu symetria jest już kultowym filmem, dlatego bardzo dużym wyzwaniem jest zrobienie lepszego filmu. Póki nie byłem pewien, że druga część będzie lepsza niż pierwsza, nawet nie chciałem do tego siadać. Ale po tym, jak wpadł mi do głowy pomysł na konstrukcję scenariusza, stwierdziłem, że warto zrobić ten film. Od czasu "Symetrii" dużo się nauczyłem. Zmieniła się też technika i możliwości realizacyjne.
W pierwszej części widzów uderzył więzienny klimat. Brutalność, język, panujące zasady. Czy druga część będzie utrzymana w tym klimacie?

Będzie więzienie, bo kontynuujemy historię trzech bohaterów z "Symetrii". Natomiast pojawi się też zupełnie nowy wątek. Więzienie będzie stanowiło 1/3, może 1/4 filmu, a reszta akcji będzie na wolności. Główny bohater wplącze się w pewną aferę, przez co trafi do więzienia.

Pojawią się starzy bohaterowie, czyli kto? Główny bohater, czy jego "koledzy" z celi?

Będzie główny bohater, który siedzi już od 12 czy 13 lat. Zobaczymy, jak zmieniła się jego psychika, jak on się zmienił. Będzie oczywiście Dawid, który już szykuje się do wyjścia, bo jego wyrok się powoli kończy. Pojawi się również Kosior, który już jest na wolności. Historia głównego bohatera "Asymetrii" przetnie się ze wszystkimi trzema bohaterami "Symetrii".
"Symetria" ma również związek z Pana osobistą historią. Siedział Pan w więzieniu, prawda?

Tak, siedziałem pół roku za nielegalne posiadanie broni. Miałem w życiu taki okres, kiedy zbierałem broń. Miałem sporo różnego rodzaju pistoletów. Jakoś mnie to bardzo wtedy kręciło, ale nie miałem licencji. Wszystkie pistolety miałem bez zezwolenia. Lubiłem jeździć z pistoletem na strzelnicę i któregoś razu zatrzymała mnie policja. W czasie kontroli znaleźli u nas pistolet z ostrą amunicją. Był to okres, kiedy zaostrzano przepisy, a posiadanie broni od razu było karane więzieniem. Przepisy weszły od stycznia, a mnie zatrzymano już 12 czy 13 stycznia. Na Białołęce byłem pierwszą osobą z nowego paragrafu.

Dużo Pan dostał?

Spędziłem tam pół roku i szczerze mówiąc miło to wspominam. Był to okres, kiedy miałem w życiu różnego rodzaju chore jazdy. Dużo ćpałem... Paliłem crack, wąchałem koks, jointów to schodziły kilogramy. Brałem kwasy, extazki... Tylko o tym można by zrobić niezły film. W więzieniu miałem naturalny detoks. Zacząłem tam odzyskiwać naturalną perspektywę. Najbardziej tęskniłem tam za zielenią. Nie za orgiami, nie za imprezami, tylko brakowało mi kontaktu z wolnością, że mogę wyjść i usiąść na trawie. Więzienie wszystko we mnie przewartościowało. Po więzieniu byłem trochę mądrzejszy. Pierd***ięty byłem zawsze i nadal jestem, ale nabrałem sporo dystansu do wielu rzeczy.

Naprawdę miło Pan to wspomina?

Niektórym trudno to sobie nawet wyobrazić, ale w tym czasie obracałem się w różnych, przestępczych środowiskach. Zawsze lubiłem wyzwania, a wszyscy koledzy poza mną już siedzieli. Byłem ciekaw, czy bym sobie poradził i jakby to było. Trochę nawet to prowokowałem. Podświadomie tego chciałem, aby się sprawdzić, no i podobało mi się. Spróbowałem prawdziwego więziennego życia, dzięki czemu zobaczyłem, jak to wszystko funkcjonuje. Dzięki temu w "Symetrii" wyszło to naprawdę wiarygodnie. Myślę, że jestem jedynym reżyserem, który siedział i grypsował.

O ile się orientuję, grypsery nie powinno się wynosić poza mury. Pan w pewnym sensie to zrobił i użył jej w filmie. Nikt nie miał o to pretensji?

Nie, moim grypsującym kolegom bardzo się podobało, że film porusza ten temat i ludzie nabierają świadomości, jak to wszystko wygląda. Poza tym już wcześniej wychodziły książki na ten temat, a nawet słownik. Grypsera była upubliczniona już dużo wcześniej. Jeśli ktoś miał pretensje, to ci, którzy siedzieli w więzieniu i byli frajerami, a nie grypsujący. Po filmie żony czy synkowie pytali ich, tato, a ty grypsowałeś? A ci musieli mówić, że to głupi film.
"Symetria" wiernie pokazała, jak tam jest?

Ludzie dowiedzieli się, czym jest cyngwajs, czyli taka wytatuowana kropka przy oku. Wiadomo, że film musi rządzić się swoimi prawami. Gdybym zrobił "Symetrię" jeden do jednego, ludzie by w to nie uwierzyli...

Czyli to była wersja light?

Dokładnie. Gdy rozmawiałem z kolegami, którzy siedzą, mówili że mogłem zrobić to jeszcze mocniej.

Tam było zabójstwo, pobicia, gwałty... Może nie było wszystko dokładnie pokazane, ale co mocniejszego można było pokazać?

Chodzi o samo odizolowanie, relacje między więźniami, kręcenie afer... To jest jeszcze bardziej skomplikowane. Ale to nie był film o więzieniu. To był dramat ludzi. Film opowiadał o relatywizmie dobra i zła. Bohaterom trzeba było nadać prawdziwych cech ludzi, a nie tylko pokazywać samych więźniów.

Miałem różnych kolegów złodziejaszków, z Mokotowa czy ze Śródmieścia i powiem Panu, że jeden z kolegów, który spędził w więzieniu połowę życia, wiele lat na Białołęce, po obejrzeniu "Symetrii" powiedział: "k***, znam te mury jak własny dom. Ale jak je zobaczyłem z tą muzyką, to mówię - tydzień nie kradnę". Dla mnie była to najlepsza recenzja. I muzyka Michała Lorenza była zajebista. Ludzi aż ciary przechodziły.
Czy dzisiejsze więzienia się zmieniły od czasu "Symetrii"? Film jest nadal aktualny?

Jeśli chodzi o samo grypsowanie, to z tego, co słyszałem, bardzo się to już zmieniło. Kiedyś przestrzegano bardzo szczegółowo zasad. Pewni więźniowie nigdy nie mogli grypsować. Zresztą, na początku grypsowania mogli to robić tylko złodzieje. Nawet za napad czy morderstwo nie można było grypsować, ale to były la 60 i 70. Już nie wspomnę o tych, którzy siedzieli za gwałt. Teraz bardziej rządzi pieniądz niż zasady. Jeśli ktoś jest bogaty i ma dobrą pomoc z wolności, może wyrobić sobie pozycję pieniędzmi. Nawet jeśli na wolności nie był sztywnym chłopakiem. Wystarczy, że zapłaci kasę komuś z recydywy i go podnoszą. Tak jak się mówiło, że z frajera można było znowu być grypsującym, to słyszałem że to już niestety nie tak wygląda. Ten świat przestępczy, w którym byli starzy złodzieje, starzy cinkciarze, prawdziwe legendy świata przestępczego, którzy mieli honor i zasady, to tego już tak naprawdę nie ma.
Z tego co słyszę, to nawet sztywne, czyli ostre chłopaki, którzy na wolności uważali siebie za bardzo twardych, jak tylko zamyka ich policja i trafiają do więzienia licytują się, który zostanie lepszym świadkiem koronnym, bo pisze lepsze wypracowania. Na pewno to grypsowanie nie jest już tak limitowane i elitarne, jak było kiedyś.

A co się z Panem działo przez te lata? Zrobił Pan po "Symetrii" jakiś głośny film?

Zająłem się Kabałą. Przez wiele lat studiowałem pisma hebrajskie, aramejskie, staro aramejskie, sumeryjskie, aby zgłębić pewne tajemnice związane z Kabałą.

Czyli nastąpiła w Panu przemiana duchowa.

Tak, wciągnęło mnie do tego stopnia, że przez kilka lat zajmowało się tylko tym. Robiłem też inne rzeczy, takie jak projektowanie wnętrz, zajmowałem się architekturą i rozwijałem się w tym kierunku. Przygotowywałem też konferencje ekonomiczne... W zeszłym roku nawet nakręciłem nowy film - właśnie o Kabale. Nazywa się "Labirynt świadomości". Skończyłem go pod koniec grudnia. Ale teraz priorytetem jest "Asymetria".

Niektórzy zwracali uwagę na nieścisłości, które pojawiały się w "Symetrii". Choćby to, że pedofil nie powinien trafić do celi grypsującej itd.

Każde więzienie rządzi się swoimi prawami i w każdym jest inaczej. Ktoś, kto siedział w "Iławie", Mielęcinie czy jakimś innym więzieniu, może znać trochę inne zasady. Z pedofilami zasadniczo jest tak, że mają przerąbane również u strażników. Nawet gdyby wrzucili go na izolatkę, to przy pewnych układach nie byłoby problemu, aby więźniowie dorwali pedofila na korytarzu i go tam powiesili. Co więcej - nie zawsze wszyscy strażnicy wiedzą od razu, kto za co siedzi.
Istotne było zrobienie takiego bohatera, który dla normalnego człowieka będzie ucieleśnieniem czystego zła. Pedofil dla każdego zdrowego człowieka jest kimś patologicznym, dlatego łatwiej było mu zrozumieć, że go na końcu wieszają. Widz mógł powiedzieć "Też bym k*** tego pedofila powiesił". Natomiast w przypadku innych przestępstw mogłoby być inaczej. To było zło absolutne. Pedofile nie raz trafiali na cele mieszane. My na Białołęce mieliśmy sześcioosobową, ale są też takie, gdzie siedzi trzydziestu, czterdziestu więźniów. Teoretycznie i praktycznie jest możliwe, aby pedofil trafił w takie miejsce i nikogo by to nie dziwiło.

Czytałem, że założył Pan jakąś partie. To prawda?

Rozdmuchano tę sprawę. Chciałem zobaczyć, czy da się szybko założyć partię w Polsce. Był to raczej eksperyment i wyzwanie. Założenie partii zajęło mi 4 tygodnie. Po założeniu nic z tym nie robiłem. Nie mam na politykę ani czasu, ani chęci. Interesuje mnie bardziej geopolityka. Nie widzę też siebie jako posła. Jak już, chciałbym być szefem kontrwywiadu. To by mnie kręciło...

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Film
Trwa ładowanie komentarzy...