W nowym serialu Netflixa Drew Barrymore je ludzkie mózgi. "Santa Clarita Diet" to uczta dla fanów czarnego humoru

Drew Barrymore wystąpi po raz pierwszy na małym ekranie i od razu jako zombie.
Drew Barrymore wystąpi po raz pierwszy na małym ekranie i od razu jako zombie. Fot. Kadr z serialu "Santa Clarita Diet"
Premiera serialu dopiero jutro, ale wątpliwości wokół niego narastają od wielu dni. Najwyższy czas, by rozwiać je wszystkie: tak, będzie to serial o gospodyni domowej o wyraźnych skłonnościach do kanibalizmu. Tak, jej mąż będzie pomagać jej zwabiać do domu ofiary. I nie, nie będzie to widowisko w rodzaju "Wzgórza mają oczy" vol. 3. Kanibalizm na wesoło ma rozbawić nas do łez.

Tym razem Netflix zabiera nas na amerykańskie, senne przedmieścia. W jednym z uroczych domków mieszka nie wyróżniająca się niczym rodzina - dwójka agentów nieruchomości razem z córką Abby. Pewnego dnia pani domu, Sheila, doświadcza jednak nietypowej przemiany. Wszystko zaczyna się od zwykłych nudności, a kończy na niepohamowanym głodzie surowego, ludzkiego mięsa.



Jeśli to wydaje się problemem, to co powiedzieć na odkrycie, że na dodatek jest się... martwym? Cóż, mówiąc wprost, Sheila dołącza do nieprzebranych zastępów zombie z amerykańskich seriali.

Propozycję Netflixa ma wyróżniać nietypowo skonstruowana fabuła i trochę miejsca na egzystencjalne i moralne wątpliwości - jakkolwiek groteskowo to brzmi. Główna bohaterka zamiast, jak porządne zombie, wyjść na ulicę i jęcząc zabijać wszystko, co się rusza, postanawia nie rezygnować z pozorów normalności. Jedzenie ludzi wydaje jej sprawą wstydliwą, dlatego wszystko ma być tak jak dotychczas - z tą drobną różnicą, że przejdzie na dietę ludzką.
Okazuje się, że zapewnienie sobie stałego dopływu pożywienia nie jest takie łatwe. Z pomocą przychodzi jej usłużny, ale na nieszczęście przechodzący właśnie kryzys wieku średniego małżonek Joel. Para zacznie dwoić się i troić, by zwabić do swojego domu jak najwięcej potencjalnych ofiar. Szybko okaże się też, że absolutnie nikt nie będzie w stanie się im oprzeć.

W roli głównej występuje nie taka znowu grzeczna, jak mogłoby się wydawać, Drew Barrymore. Aktorkę znamy przede wszystkim z "Aniołków Charliego" i całego mnóstwa lukrowanych komedii romantycznych. Dla ulubienicy Ameryki będzie to debiut na małym ekranie, biorąc jednak wieloletnie doświadczenie aktorskie - możemy być spokojni.

U boku Drew zobaczymy Timothy'ego Olyphanta, kojarzonego też przede wszystkim z produkcji filmowych. Niedawno mogliśmy go zobaczyć w głośnym "Snowdenie", jeszcze wcześniej w "Hitmanie" i "Wyspie strachu" - produkcjach nie wybitnych, ale trzymających poziom.

Wiadomo też, że nudne przedmieścia nie będą takie nudne i dwójka głównych bohaterów otrzyma barwne tło dla swoich intryg. Sąsiedzi nie tylko zaczną wtykać nosy w nie swoje sprawy - sami też nie będą należeć do najświętszych. Możemy być pewni, że zanim któremuś z nich uda się odkryć tajemnicę Sheili, czeka nas całe mnóstwo czarnego humoru. A na to zawsze warto czekać.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...