Hejtowali ją, gdy ważyła 130 kilogramów. Odkąd zaczęła ćwiczyć, piszą na priv: Wyglądasz jak facet

Hejtowali ją, gdy ważyła 130 kilogramów. Odkąd zaczęła ćwiczyć piszą: Wyglądasz jak facet
Hejtowali ją, gdy ważyła 130 kilogramów. Odkąd zaczęła ćwiczyć piszą: Wyglądasz jak facet Fot. Agnieszka Czerwińska / Archiwum własne
Gdy była otyła, hejtowali ją szczupli. Gdy schudła, robiły to kobiety, którym nie udało się dokonać tego, co jej. Dziś największymi hejterami Agnieszki Czerwińskiej są... Faceci. I to właśnie teraz, gdy jest w najlepszej formie w swoim życiu.

Po zdjęciach które publikujesz widać, że jesteś w świetnej formie. Wszyscy to dostrzegają?



Agnieszka Czerwińska: To by było zbyt pięknie [śmiech].

Czyli znowu pojawia się hejt.

Tak, hejtu jest bardzo dużo. Dostaję sporo prywatnych wiadomości od osób których nie znam, ale i od dobrych znajomych. Tym razem bardziej uruchomili się mężczyźni.

Teraz? Gdy twoja sylwetka jest coraz bardziej wysportowana?

Tak, piszą, że jestem bardzo próżna, albo że promuję treningi i siłownię. Myślą, że na pewno mam dzięki temu bardzo dużo pieniędzy, a normalnych ludzi nie byłoby na to stać. A ja zawsze podkreślam, że moi trenerzy odchudzają mnie za darmo. Muszę też wciąż tłumaczyć niektórym, że nie miałam żadnej operacji. Ludzie w to nie wierzą i są przekonani, że miałam odsysanie tłuszczu, że wcale nie chodzę na treningi tylko sponsoruje mnie jakaś klinika... Powiem ci, że dzień bez hejtu jest dniem straconym.
Czyli weszliśmy na nowy etap. Najpierw hejtowali Cię, gdy byłaś otyła. Później, gdy schudłaś. Teraz, gdy twoja sylwetka zaczyna przypominać te z gazet o fitnessie.

Tak to działa! Człowiek nie może przeżyć dnia bez negatywnego komentarza. Ludzie wyszykują w sieci informacje o domach, które rzekomo posiadam... A ja dokładnie tak, jak każdy człowiek zmagam się z kredytem i rachunkami – od pierwszego do pierwszego.

Gdy rozmawialiśmy ostatnio, nie ćwiczyłaś jeszcze tak intensywnie.

W ogóle praktycznie.

Dlaczego nie wystarczyło Ci, że jesteś szczupła?

Życie mnie zmusiło do ćwiczeń. Miałam problemy osobiste i przez dwa miesiące nie wychodziłam z domu. Któregoś dnia się obudziłam i powiedziałam, że tak dłużej być nie może. Akurat otworzyli niedaleko mojego domu nową siłownię. Poznałam tam dziewczynę, która jest byłą anorektyczką i wyszła z tej choroby, a obecnie jest trenerem personalnym. Ważyła kiedyś poniżej 40 kilogramów. Stwierdziła, że poprowadzi moje treningi. Od tamtej pory jestem uzależniona od siłowni. Jakbym miała nie mieć treningu, a trenuję pięć razy w tygodniu, to po prostu mnie roznosi.
Co cię motywuje? Same ćwiczenia, czy moment gdy patrzysz w lustro i widzisz postępy?

Efekt nie jest widoczny od razu, nie oszukujmy się. Wielu trenerów obiecuje kaloryfer po trzech miesiącach, ale to nie jest tak. Polepszyła mi się kondycja i zaczęło mnie to cieszyć. Mięśni na początku nie było widać, ale za to zniknął celulit. Moje ciało zmieniło się na tyle, że mogłam szybciej biegać, bo zastałam się w tym swoim marazmie. Na wagę nie wchodziłam, bo mięśnie są cięższe niż tłuszcz, a nie chciałam aby wróciły demony przeszłości.
Kiedy pojawiły się pierwsze efekty mięśniowe?

Wiesz... moja skóra nie jest idealna, ona jest wiotka. Pomyślałam sobie, że jak uzupełnię ją mięśniami, to będzie to jakoś wyglądało. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę, bo tam gdzie skóra była zbyt wiotka pojawiły się mięśnie. Wszystko zaczyna wyglądać dużo bardziej estetycznie, dzięki czemu mogę spojrzeć na siebie w lustrze, a nie zawsze mogłam oceniać się obiektywnie. Miałam deprechę z tego powodu, że moja skóra nie jest fajna, brzuch wygląda jak po czterech ciążach bliźniaczych i do tego jeszcze płaskodupie. To mnie uzależniło, a nie wierzyłam w te wszystkie pierdoły o endorfinach... Ale coś w tym jest. Energia, power – chce się żyć.

Podejrzewam, że faceci którzy cię hejtują sami nie są w najlepszej formie. Sam nie wezmę się do roboty, ale dokopię komuś.

Ile razy ja usłyszałam słowo "babochłop". Niedawno kolega podrzucał mi zdjęcia z Instagrama i pytał, kiedy ja będę tak wyglądała. Te dziewczyny wiedzą jak pozować, są szczuplutkie, ale to też trochę czary-mary. A ja będę jaka będę. Mam umięśnioną sylwetkę, ręce, plecy... Nie będę ważyła poniżej 50 kg. Nie chcę też, aby ktoś mnie zmieniał, a wciąż dostaję wiadomości na Facebooku, że mam coraz bardziej męskie ramiona. Faceci twierdzą, że kobieta nie powinna aż tyle ćwiczyć.
Gdy byłaś otyła, hejtowali cię szczupli. Gdy schudłaś, kobiety, a teraz faceci.

Tak jest... Jak tylko dziewczyna wrzuci do sieci zdjęcie umięśnionych pleców, od razu piszą jej, że stała się facetem. Na szczęście dostaję też bardzo dużo wiadomości od takich dojrzalszych babeczek po pięćdziesiątce, że widząc moje zdjęcia, poszły na siłownię. Przekroczyły swoją barierę komfortu, mimo że kiedyś kobieta w tym wieku i z nadwagą na siłowni była widokiem niemożliwym. A teraz one pokazują mi zdjęcia, nawet jak są spocone. To mi pokazuje, że moje posty mają jakiś sens.

Do jakiego etapu chcesz dość?

Na pewno będę coraz bardziej uzależniona od sportu. Chcę dojść do etapu, gdzie nie będzie już w ogóle wiotkości na brzuchu. Teraz jeszcze gdzieniegdzie ona się pojawia. Kiedy będzie już widoczny kaloryfer i będę widziała, że te mięśnie są, być może nie będę miała aż tyle treningów. Tak jak kiedyś miałam uzależnienie od jedzenia, tak teraz mam uzależnienie od siłowni.
To prawda, że piszesz książkę?

Tak, książka jest już napisana i czeka na odpowiedni moment. Myślę, że ukaże się w pierwszej połowie roku. To bilans życia po śmierci Grubej Berty, którą byłam.

Co jakiś czas wrzucasz stare zdjęcia, sprzed metamorfozy. Widzisz jeszcze szanse...

Powrotu?

Tak, powrotu do swojej sylwetki sprzed lat.

Nie widzę. Napędza mnie strach przed powrotem do otyłości. Zresztą nie tylko mnie, bo jeden z moich trenerów też był kiedyś grubaskiem. To napędza człowieka i kiedy mam ochotę zjeść coś słodkiego, wiem, że to się może zdarzyć raz w tygodniu. Sama nie doprowadzę do powrotu do tamtej sylwetki.

Zobacz także pierwszy wywiad z Agnieszką Czerwińską: "Kłamałam, że duże jest piękne". Szefowa agencji modelek XXL chudnie i zmienia zdanie

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...