Rozwiąż test i sprawdź, co cię łączy z Hannibalem Lecterem. Oto 7 cech psychopaty, które prawdopodobnie posiadasz

Z Hannibalem Lecterem łączy cię więcej niż myślisz... fot. mat. prasowe
Z jednej strony nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby stanąć z nim oko w oko, z drugiej, gdy oglądamy go na szklanym ekranie cierpnie nam skóra pod wpływem fascynacji. Jeśli zaś spojrzelibyśmy na jego cechy charakteru obiektywnie, okazałoby się, że właśnie tacy, chcielibyśmy być, bo to on ma większe szanse na zawodowy sukces. Jest pocieszenie – psychopatą, w pewnym stopniu, jest każdy z nas! Do tej tezy na ponad 450 stronach książki "Odkryj w sobie psychopatę i osiągnij sukces" przekonuje jej autor, Kevin Dutton, psycholog, który badaniom cech psychopatycznych poświęcił karierę.

Kevin Dutton zaznacza od razu, że chodzi o "dobrego psychopatę", czyli kogoś, kto swoje cechy psychopatyczne dostrzega i wykorzystuje do celów nieszkodliwych dla otoczenia. Cel może być jednak czymś znacznie więcej, bo Dutton przekonuje, że współczesne realia biznesu na najwyższych szczeblach oczekują od nas spsychopatyzowania, stąd stwierdzenie, że bycie "dobrym psychopatą" to przepis na sukces.

Słysząc słowo "psychopata", pierwsze co przychodzi nam do głowy to brutalny morderca, który z zimną krwią morduje młode dziewczyny, czy chociażby Hannibal Lecter. Nikt z nas nie pomyśli np. o Jamesie Bondzie, który od Lectera z perspektywy psychologii, wiele się nie różni. A tym bardziej nie przyjdzie nam do głowy, że kanibal ma wiele wspólnego z genialnymi chirurgami, złotoustymi tajnymi agentami, czy niewzruszonymi żołnierzami sił specjalnych. Tymczasem, kiedy ekspert psychologii wypowiada słowo "psychopata" nie ma na myśli człowieka, którym włada żądza krwi, lecz kogoś, o bardzo konkretnym rysie psychologicznym, bez względu na jego intencje.

W języku słowo "psychopata" jest negatywnie nacechowane. To media pokazują nam wyłącznie skrajnie złe przypadki, zarówno w filmach, jak i serwisach informacyjnych. Dobrych nie określają tym haniebnym mianem, a według Kevina Duttona, jest ich o wiele więcej. Jednych i drugich łączy ten sam zestaw cech.

Nieustraszoność, pewność siebie, skupienie na celu, stalowe nerwy, odporność psychiczna, urok osobisty, charyzma

Pierwszym objawem psychopatii, jaki zaobserwował Kevin Dutton u swojego przyjaciela Andy'ego McNab'a (żołnierza armii brytyjskiej, który 10 lat spędził w jednostce sił specjalnych SAS) było bierne zachowanie ciała migdałowego (część mózgu odpowiedzialna za reakcje emocjonalne - przyp. red.), podczas oglądania na zmianę spokojnej tafli jeziora o zachodzie słońca z ucztą Hannibala Lectera. Jeden i drugi widok robił na Andym takie same wrażenie. Zatem jeśli i ty po sporej dawce brutalnych obrazów czujesz się jak po obejrzeniu reklamy telezakupów, Kevin Dutton ma dla ciebie dobrą wiadomość – masz zadatki na dobrego psychopatę!

Dlaczego nie na złego? Bo gdybyś nim był, twoje reakcje byłyby dla ciebie naturalne i oczywiste. Nie potrafiłbyś dostrzec ich wyjątkowości.

Kim jest dobry psychopata i dlaczego warto nim być

To, co odróżnia dobrego psychopatę od złego są bezwzględność, impulsywność, empatia oraz wyrzuty sumienia. U dobrego psychopaty pierwsza i druga cecha nie występuje, a empatia jest na najwyższym poziomie – u złego jest dokładnie odwrotnie. Ponadto, odczuwanie wyrzutów sumienia u dobrego psychopaty jest w normie, a u złego w zaniku. Czyli: "unikasz zadawania zbędnego cierpienia, dostosowujesz swoje zachowanie do wymogów określonej sytuacji, bierzesz pod uwagę nie tylko bezpośrednie skutki swojego działania" - pisze Dutton w swojej książce.
Kevin Dutton
Kevin Dutton w wywiadzie dla warszawa.naszemiasto.pl

Proszę wyobrazić sobie stół mikserski z cechami osobowości. Coś na wzór stołu, którego używają didżeje, z tą różnicą, że na pokrętłach i suwakach ustawiamy wspomniane już cechy osobowości. Można by z niego wyciągnąć dwa wnioski: po pierwsze – nie ma żadnego obiektywnego ustawienia, wszystko zależy od okoliczności. Po drugie, istnieją zawody i profesje, które ze swej natury wymagają podkręcenia niektórych pokręteł trochę mocniej lub nieco słabiej niż u przeciętnej osoby. Myślę więc, że różnica między dobrym a złym psychopatą sprowadza się do kombinacji cech ich poziomu oraz kontekstu społecznego. Dobry psychopata użyje tych cech dla ogólnego dobra społecznego. Zły psychopata wykorzysta je dla własnej korzyści, na szkodę społeczeństwa.

Według Duttona, główną różnicą między dobrym a złym psychopatą jest zdolność regulowania wspomnianych pokręteł na mikserskim stole osobowości tak, by dopasować je do społecznego kontekstu. Jako przykład dobrego psychopaty podaje Rogera Federera, światowej sławy tenisistę, który w szczytowej formie był sportowym psychopatą – wykorzystywał słabości przeciwników dla własnego sukcesu. Jednak robił to tak, że nie łamał reguł gry. No i nigdy nie postępował tak poza kortem. W tym świetle coraz bardziej oczywiste okazuje się, że każdy z nas w jakimś stopniu jest psychopatą i może stać się nim bardziej jeśli o tym zadecyduje.

Punktem wyjścia w psychopatycznej diagnozie jest test, który przedstawiamy poniżej. Pokazuje on, w jakiej kondycji są poszczególne cechy z psychopatycznego zestawu.
Interpretacja jest prosta – im niższy wynik, tym mniejsza szansa na zostanie psychopatą. – Minimalny wynik tego testu to zero. Maksymalny 33. Należy o tym myśleć tak, jak o temperaturze w stopniach Celsjusza. 0 stopni – to bardzo zimno, gdy dochodzimy do 30 – powinniśmy użyć kremu do opalania, bo potrzebujemy odrobiny ochrony. Przyjemna temperatura pomiędzy 18 a 25 jest w porządku – komentuje Kevin Dutton dla warszawa.naszemiasto.pl

Nie należy zrażać się ani zbyt niskim wynikiem, ani zbyt wysokim wynikiem! Dalsza lektura książki uczy jak podkręcać "suwaki" konkretnych emocji i zbliżyć się do bycia kontrolowanym dobrym psychopatą. Oto kilka wskazówek.

Po prostu to zrób, czyli koniec z odkładaniem na potem

"Istnieje wiele sposób na... unikanie w życiu sukcesów. Jeżeli poważnie o tym myślisz, to możesz spróbować zwlekania" – pisze z ironią Kevin Dutton. I dodaje, że pośród 25 proc. osób, które dziś uważają się za prokrastynatorów z pewnością nie należą do grona dobrych psychopatów.

Czy prokrastynacja to nasz problem pokazuje m.in. nasza odwaga w... wchodzeniu do zimnej wody. Jeśli przed wejściem do basenu wypełnionym wodą o temperaturze znacznie niższej niż temperatura powietrza musimy się oswoić i popluskać, znaczy, że w życiu też potrzebujemy "pluskania" przed podjęciem niemiłej czynności. Przykład: czeka nas sporządzenie odpowiedzi na pismo z sądu w trudnej dla nas sprawie. Jeśli zamiast usiąść i zabrać się za pisanie, zaczynamy sprzątać to właśnie się "pluskamy". Według Kevina Duttona do osiągnięcia sukcesu i celu zawsze potrzebne jest robienie rzeczy niemiłych, bo gdybyśmy robili tylko to, co chcemy robić, większość z nas nie wstałaby rano z łóżka.

Choć "dżastduityzm" (od "just do it" – przyp. red) jest wyśmiewanym w internecie coacherskim trendem, to Kevin Dutton gwarantuje, że po kilku tygodniach metaforycznego wskakiwania do wody, bez pluskania będziemy bardziej pewni siebie, asertywni i produktywniejsi.

5 praktycznych porad

1. Wyobraź sobie to, co chcesz zrobić
Im bardziej szczegółowa będzie twoja wizja, tym lepiej. To jedna z metod stosowanych przez żołnierzy z wchodzących w skład SAS jednostek do zwalczania sił wywrotowych podczas szkoleń na potrzeby misji odbijania zakładników. A zatem – naprawdę skuteczna.

2. Wskaż przeszkodę i oceń ją
Znajdź to, co najbardziej przeszkadza ci w wykonaniu zadania.

3. Skup się na owocach
Pomyśl o długotrwałym zysku, a nie krótkotrwałej przyjemności. Autor radzi odłożyć odkładanie i odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: "Czy to jak bardzo źle się poczuję, kiedy będzie na mnie czekał nawał pracy w warunkach stresowych, może w jakikolwiek sposób równać się z tym, jak świetnie będę się czuł, kiedy w przyzwoitym terminie uporam się z robotą?

4. Wyznacz sobie określony czas – i ściśle go zarezerwuj

5. Redukuj potrzebny ci czas

Naucz się osiągać cele

Kevin Dutton twierdzi, że aby osiągnąć cel, najpierw trzeba go poznać, a co za tym idzie, nauczyć się, że nie zawsze przepisowe postępowanie sprawdzi się w dążeniu do celu. Znaczniej lepiej jest mieć oczy szeroko otwarte i reagować na bieżąco. "Jeżeli golkiper w każdej minucie meczu będzie w idealnej pozycji, to nigdy nie będziemy świadkami spektakularnych, ekstrawaganckich, efektownych parad bramkarskich, które tak cieszą oko każdej widowni. Wszystkie jego interwencje będą po prostu rutynowe" - pisze. Według Duttona, zorientowanie na cel powinno iść w parze z myśleniem i działaniem dostosowanym do potrzeb konkretnego celu i sytuacji, w jakiej się znajdujemy. W skrócie – kiedy jesteśmy na boisku, musimy być przygotowani na wszystko.

Autor książki pociesza jednak, że dobre decyzje na drodze do celu zazwyczaj poprzedzone są złymi.

Słuchaj emocji

Brzmi jak paradoks w świetle chęci pozostania psychopatą. W końcu to dlatego ich podziwiamy – bo nie reagują paniką i histerią w sytuacjach, w których, my "normalni" ludzie nie potrafimy zachować zimnej krwi. Jednak Kevin Dutton przekonuje, że prawdziwy psychopata nie wybiega na ulicę wymachując siekierą. Tak, w jego opinii, prędzej postępują "normalni" szaleńcy, a my – zwykli ludzie wyrządzamy innym i światu znacznie więcej zła niż psychopaci "ze znakiem jakości".
Kevin Dutton
wywiad dla warszawa.naszemiasto.pl.

Emocje powstały po to, by pomóc nam podejmować decyzje, iść przez życie, by nas chronić. Wyobraźmy sobie, że ludzie nie czuliby strachu – wybiegalibyśmy np. na środek ruchliwej jezdni. Psychopaci nie mają monopolu na nieodczuwanie emocji. Są inne zaburzenia psychiatryczne, w których dana osoba nie odczuwa, np. strachu. Tacy ludzie często cierpią chociażby z powodu oparzeń przy gotowaniu. Oni wiedzą, że nie powinni wkładać rąk do ognia, ale ponieważ nie czują strachu, wciąż to robią. Brzmi to dziwnie, ale tak jest. Dlatego potrzebujemy emocji w codziennym życiu.

Ponadto, emocje okazują się być drogowskazami, które pokazują nam czy to, co robimy jest dla nas dobrze czy nie. Oczywiście nie chodzi o to, by zawsze robić to, co przyjemne (patrz punkt drugi), ale o skutki długofalowych przedsięwzięć. Psychopaci mają o tyle łatwiej w dążeniu do celu, że nie odczuwają konsekwencji swoich działań. Jednak nauką bycia dobrym psychopatą nie jest odrzucenie tych konsekwencji, lecz opanowywanie ich i racjonalizowanie.

Żyj chwilą

W byciu dobrym psychopatą to motto nie jest wskazówką, jak skutecznie wypocząć (choć w istocie to dobra rada), lecz sugestią, by zawsze skupiać się wyłącznie na jednej rzeczy. Multitasking to mit, produktywność spada nam proporcjonalnie do ilości zadań, którymi w danym momencie się zajmujemy.

"Głos buddyzmu w pełnym basowym brzmieniu i kilka klasycznych riffów z repertuaru psychologii poznawczej do wtóru uczą nas uważności pozwalającej obserwować swoje myśli i czucia, jakby były małpami w dżungli, przeskakującymi z drzewa na drzewo. Albo jakby to był ruch pojazdów na zatłoczonej drodze. Tak, ważne jest, aby te myśli i uczucia zauważyć. Ale nie utonąć w ich nurcie, nie identyfikować się z nimi, a tym bardziej nie uznać, że to one są tobą" - pisze Dutton. Dobry psychopata żyje chwilą, potrafi medytować i wykorzystuje tę umiejętność do nauki oddzielania emocji od zachowań – cechy, która jest kluczem do sukcesu.

Wszystko wskazuje na to, że to właśnie panowanie nad emocjami jest nadrzędną umiejętnością dobrego psychopaty. Im bardziej jesteśmy impulsywni i wrażliwi, tym trudniej jest nam uświadomić sobie, że pierwszą reakcją naszego mózgu na wydarzenia zewnętrzne nie są emocje, lecz nasze myśli. To one wywołują uczucia, nie odwrotnie, jak wydaje się większości z nas. Zatem zapanowanie nad myślami jest sposobem na panowanie nad emocjami, i tu koło się zamyka. Bycie dobrym psychopatą, w wielkim skrócie, ogranicza się zatem do posiadania jednej cechy, którą można wytrenować. Kiedy to się uda, reszta powinna pójść jak po maśle.

Napisz do autorki: ewa.bukowiecka-janik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...