Zamiast znów czytać "Przedwiośnie”, usiądź i zacznij łuskać fasolę. Moja alternatywna lista lektur na Narodowe Czytanie

Prezydent Andrzej Duda zaproponował 4 książki do tegorocznego Narodowego Czytania: "Wesele", "Przedwiośnie", "Beniowskiego" i "Pamiątki Soplicy".
Prezydent Andrzej Duda zaproponował 4 książki do tegorocznego Narodowego Czytania: "Wesele", "Przedwiośnie", "Beniowskiego" i "Pamiątki Soplicy". Fot. Ekaterina Pokrovsky / 123rf
Przeglądam krótką listę lektur, którą przygotował prezydent Andrzej Duda na tegoroczne Narodowe Czytanie powstrzymać się nie mogę - za jakie grzechy? Za jakie grzechy wciąż i wciąż musimy brnąć w te ciężkie jak kuchnia naszych babek problemy z polską tożsamością, z której nikt nas już nie chce obedrzeć, ale o którą trzeba walczyć na wszelki wypadek - wróg zawsze się znajdzie. Cenię "Wesele”, szanuję "Przedwiośnie” i znam na pamięć kilka strof z "Beniowskiego”, ale na miłość boską, nie samym znojem człowiek żyje, nie samym szlachetnym patriotyzmem karmią się nasze komórki.

Człowiek, istota złożona i potrzebująca różnorodnej pożywki duchowej, może przeczytać czasem lekturę traktującą o innych sferach życia. Pan prezydent też. Uprzejmie proponuję więc własną listę lektur 2017. Jeśli nie na Narodowe Czytanie - to całkiem prywatnie, dla własnego dobra.



"Traktat o łuskaniu fasoli”, Wiesław Myśliwski
"Człowiek najchętniej rozmawia z samym sobą. Nawet kiedy z kimś rozmawia, w gruncie rzeczy rozmawia z samym sobą”. Bohater nagrodzonej Nike i wieloma innymi nagrodami książki Myśliwskiego rozmawia z tajemniczym nieznajomym, który zjawił się w jego domu, by kupić od niego fasolę. Razem z opowieścią głównego bohatera o dzieciństwie, wojnie, młodzieńczych marzeniach o budowaniu nowego, lepszego świata, wędrujemy po zakamarkach jego umysłu, czasami wpadając w pułapki, innym razem biorąc się za rozwiązanie nierozwiązywalnego. Powieść, którą czyta się jednym tchem.

"Inna od siebie”, Brygida Helbig
Książka o polskim kolorycie kulturowym z początków ubiegłego stulecia. O przełamywaniu uprzedzeń i stereotypów. I o odwadze bycia sobą wbrew czasom, które zawsze są złe i wbrew ludziom, którzy zawsze widzą świat inaczej. Współcześnie niemal całkowicie zapomniana pisarka Maria Komornicka w 1907 roku pali swoje suknie, przywdziewa spodnie i przez resztę życia przedstawia się jako Piotr Odmieniec Włast. Nie tylko staje się mężczyzną - i to w czasach, kiedy taka przemiana większości społeczeństwa nie mieści się w głowach - zmienia się też jej osobowość, pragnienia i cele. Książka laureatki Nike to poruszająca i pouczająca podróż, w której człowiek pokazany jest bez uproszczeń i tak zmienny, jak tylko może być.
"Najlepiej w życiu ma twój kot”
Jeśli nie samą Wisławę Szymborską, którą czytać trzeba, to może chociaż jej listy z Kornelem Filipowiczem, który towarzyszył Noblistce przez 20 lat życia, nigdy z nią przy tym nie mieszkając. Intymna, często dowcipna, szalenie wzruszająca, a czasem skupiająca się na cenach jajek i mięsa korespondencja to dowód wielkiej, pięknej miłości pomiędzy dwojgiem wspaniałych pisarzy i po prostu pięknych ludzi. Listy kończą się zbyt szybko, chciałoby się jeszcze i jeszcze z odrobiną zazdrości zaglądać przez uchylone drzwi do bajkowego, ale jak zwyczajnego świata, które udało im się stworzyć. Na koniec - zostaje tylko puste mieszkanie i kot, który nie wie, co począć.

"Ferdydurke”, Witold Gombrowicz
Bo czas przypomnieć czasownik "upupić” i wszystkie możliwe jego deklinacje. Bo "nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki”. A może ucieczka jest, tylko ci Pimkowie nie chcą, byśmy się zorientowali.

"Lala", Jacek Dehnel
Pierwsza powieść Dehnela, trochę z pogranicza sagi rodzinnej, a trochę biografii z elementami wywiadu. I bardzo wiele z baśni o tytułowej Lali, która może i dostała infantylne imię, ale sama, w obliczu wielkich przemian, jakie dotykają Europę jej czasów, i tych mniejszych, w rodzinnym domu, zachowuje zdrowy rozsądek. Dzisiaj, gdy o starszych troszczymy się coraz mniej, Dehnel przypomina, że nie wzięliśmy się z kapusty, a to, kim jesteśmy, zależy również od naszych dziadków. Ważna powieść o życiu przemijającym w mgnieniu oka, o szacunku dla starości i wreszcie - o godnej śmierci.

"Powrót z gwiazd”, Stanisław Lem
By przeczytać wszystkie czterdzieści-kilka utworów naszego wciąż najbardziej poczytnego za granicą autora brakuje dni w roku, ale dobrze, by każdy Polak próbował. "Powrót z gwiazd” to książka o gwałtownym skoku w przesiąkniętą technologią nowoczesność, którą trudno zrozumieć i w której trudno się odnaleźć - bo nagle wszyscy mówią dziwnym językiem, bo zamiast do kina wskakują dla rozrywki do wirtualnej rzeczywistości, bo siwe włosy okazują się być faux pas. Lem wziął na warsztat problemy dramatycznie aktualne - szok kulturowy, wykluczenie ze społeczeństwa, próbę asymilacji.

"Pamiętne statusy”, Łukasz Podgórni
Żeby było wiadome. I żeby naród poznał, że młodzi nie gęsi, swój język mają. Korzystają z niego od rana do nocy w internecie, tak jak młody, jak to się ładnie mówi, poeta cybernetyczny, albo mniej ładnie, cyberżul, dopieszczając do granic wymuskania swoje facebookowe statusy. O co tu właściwie chodzi? Wydane przez Rozdzielczość Chleba "Pamiętne statusy” Podgórniego to poezja z Widnowsa 10, który czuje sentyment do Windowsa 95, to kpina z pikselozy pikselozą zakrapiana, to tarmoszenie znanych nam kodów kulturowych za uszy i wchodzenie w buty Janusza, ale koniecznie tak, by było "widać". Poetycka nowinka, albo przyszłość polskiej literatury - niemniej warto poznać.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...