Takie rzeczy tylko w Erze albo na stacji Statoil. Reklamy, które przeżyły swoje marki

Ciasteczka, herbatka, parówki, a nawet zegarek – wszystko można według twórców reklamy kupić na stacjach Statoil
Ciasteczka, herbatka, parówki, a nawet zegarek – wszystko można według twórców reklamy kupić na stacjach Statoil Kadr z reklamy Statoil
Właśnie gruchnęła wieść o tym, że w Europie Statoil zmienia nie tylko właściciela, ale i logo. Teraz stacje benzynowe będą się nazywać Circle K Polska. Tym samym norweski koncern paliwowy dołączył do grona firm, które przez wiele lat budowały swoją pozycję na naszym rynku, często poprzez fantastyczne reklamy. Firm już nie ma, ale reklamy wciąż mamy w pamięci.

W PRL reklamy właściwie nie były potrzebne. Jakikolwiek towar nie pojawiłby się w sklepie, to zawsze schodził na pniu. Wyjątkiem był ocet w półlitrowych butelkach, tego zwykle było pod dostatkiem. Chyba tylko pogonią za zachodem można tłumaczyć, że mimo takiego niedostatku podaży, w telewizji pojawiały się reklamy, jak na przykład ta promująca samochód Fiat 126p.
Zwykle wystarczyła zapowiedź w „Kronice Filmowej”, że oto do Gdyni wpłynął statek wypełniony kubańskimi pomarańczami, żeby w sklepach zaczęły się ustawiać kolejki.
Dopiero po pierwszych wolnych wyborach w 1989 roku zaczęły pojawiać się nowe kanały w telewizji, w których coraz częściej wyswietlano reklamy róznych produktów. Wiele z nich głęboko zapadło w pamięć Polaków, choć doprawdy trudno stwierdzić, czy dlatego, że były wybitne, czy może z tego powodu, że były w końcu swego rodzaju nowością.

Pollena 2000
Ojciec, prać? Genialne hasło, będące dalekim nawiązaniem do „Trylogii” Henryka Sienkiewicza, w której to bracia Kiemlicze pytali ojca, czy można już bić wroga. Gdy ten skinął potakująco głową, młodzi sięgali do szabel i dalejże bić Szwedów. W telewizyjnej wersji Kiemlicze piorą, i owszem, ale w proszku Pollena 2000. Dzięki nim zdanie „ojciec, prać?” było zdecydowanie bardziej popularne niż „Jędruś, ja ran twoich nie godnam całować”.

Soczki z Baltony
Kto jeszcze pamięta, jak Janusz Józefowicz wyglądał w młodości, ręka do góry Przypuszczalnie będą to te same osoby, które zapamiętały reklamę soczków kupowanych w Baltonie. A były to sklepy, w których można było kupić wszystko, artykuły prawie jak w Pewexie – piękne i kolorowe. I za dewizy, albo bony towarowe, słowem – sklepy dla wybranych. Gdy w Polsce zaczęły jak grzyby po deszczu powstawać nowe placówki handlowe,w których można było kupić zachodnie towary, sklepy Baltony straciły rację bytu. Co ciekawe, po latach wróciły, ale choć nazwa jest ta sama, to zmieniło się logo. Są to sklepy w strefach wolnocłowych na lotniskach w Rzeszowie, Gdańsku, Poznaniu i kilku innych miastach Polski.

Centertel
Jedna z pierwszych reklam telefonii komórkowej w Polsce i jednego z pierwszych dostępnych modeli telefonu. Warto pokazywać dzieciom przyzwyczajonym do swoich kolorowych, płaskich smartfonów, jakie katusze musieli rodzice znosić dźwigając te cegły w aktówkach. Poważnie, pierwsze telefony żadną miarą nie mieściły się w tylnej kieszeni spodni, próżno też było szukać po sklepach etui i case-ów, w których dałoby się je schować dla lepszej ochrony. Inna rzecz, że tym można było gwoździe wbijać, albo rzucając – zabić...

Takie rzeczy tylko w Erze
Przełom wieku to wielki rozwój telefonii komórkowej, także w Polsce. O prymat walczy między innymi Polska Telefonia Komórkowa, której sztandarowy produkt sprzedawany był pod marką Era. Trudno zliczyć, ile reklam wyemitowano, z pewnością dziesiątki, jeśli nie setki. Wiele też było haseł reklamowych, ale jedno stało się znakiem rozpoznawczym. O tym, ze „takie rzeczy tylko w Erze” mówiono na ulicy, w tramwaju, w szkole i w pracy.

Ideo, tracisz zasięg
No dobrze, uczciwie trzeba przyznać, ze takie słowa nigdy w reklamie nie padły. Zasięg Idei był przedmiotem kpin wyłącznie „na ulicy”, do tego stopnia, że słów takich użyto podczas przygotowywania polskiej ścieżki dźwiękowej do filmu „Asterix i Kleopatra”. Reklamy Idei, jednej z trzech firm GSM funkcjonujących na polskim rynku na początku XXI były dowcipne i zapadały w pamięć. Także logo z uśmiechniętym słoneczkiem było rozpoznawalne na rynku. Idea ostatecznie straciła zasięg w 2005 roku, gdy zamieniła się w Orange.

Wszystko kupisz na stacji Statoil
Gdzie kupić herbatkę? Na stacji Statoil. A ciasteczka? Zegarek? Na stacji Statoil. Krzepka starsza pani nigdzie indziej nie robi zakupów, tylko na stacji Statoil, bo tylko tak tankuje swój... motocykl. Tej reklamy długo pewnie jeszcze się nie zapomni i tylko szkoda, że przeżyła swoją markę. Bo stacje Statoil znikają z polskiego rynku. Ciekawe, jak będzie się reklamować Circle K Polska?

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...