NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

4 w 1, czyli kino i inne atrakcje na miarę XXI wieku!

Do telefonowania, wysyłania wiadomości, słuchania muzyki i oczywiście oglądania filmów. Bez smartfonu dziś ani rusz
Do telefonowania, wysyłania wiadomości, słuchania muzyki i oczywiście oglądania filmów. Bez smartfonu dziś ani rusz Pixabay.com
Za jednym zamachem i na wyciągnięcie ręki. Obecnie tymi kryteriami głównie oceniamy wszystko, z czym stykamy się na co dzień. To, co możemy zrobić tu i teraz, w tym samym czasie i bez ograniczeń, daje nam poczucie nieskrępowanej wolności, swobody i radości. A to, czego nie można osiągnąć w ten właśnie sposób, bez cienia żalu i wątpliwości odsyłamy do lamusa.

Tak pokrótce można scharakteryzować nasze upodobania w dobie galopującej multimedialnej rewolucji. Przykład? Chociażby kino. Niegdyś weekendowy wypad do multipleksu urastał do rangi niezwykle ekscytującego w życiu rodzinnym wydarzenia, a dzisiaj w zderzeniu z wieloma innymi atrakcyjnymi wariantami może stracić swój magiczny urok, a niekiedy jawi się jako... niepotrzebny trud.



– Żyjemy w epoce wszechobecnej mobilności i wszystko, co robimy, ma sens tylko pod warunkiem, jeśli jest mobilne. Również kino musi żyć i rozwijać się według tej fundamentalnej zasady – twierdzi Tomasz Raczek, jednej z najbardziej znanych w Polsce krytyków filmowych. Znawca filmowego rzemiosła, który na dziełach X muzy zjadł zęby, zwraca jednak uwagę, że wszechstronny dostęp musi iść w parze z technologią, która da radę go udźwignąć.

– Chcemy oglądać filmy wszędzie i na wiele różnych sposobów: czy to w ramach kina domowego, czy na ekranie desktopu lub komórki. Jednak nici z naszych planów, jeśli połączenie z cyfrowym światem nie będzie szeroko dostępne i przede wszystkim najszybsze z możliwych – zaznacza, dodając, że jego marzeniem jest właśnie ultraszybki internet bez limitów, taki, który daje nieograniczony dostęp do bogatych zbiorów filmowej biblioteki.

Z przepastnych zasobów wirtualnej kolekcji filmów i seriali pełnymi garściami czerpie też Arlena Witt, wideoblogerka, która od wielu lat pracuje zdalnie, ucząc języka angielskiego na popularnym kanale YouTube. – W swoim programie nierzadko wykorzystuję jako materiały edukacyjne wstawki z popularnych produkcji kinowych i telewizyjnych, aby móc zilustrować pewne zjawiska językowe – tłumaczy.

YouTuberka nie ukrywa zresztą, że nowoczesne przenikające się technologie wywarły ogromny wpływ na jej życiową drogę i ukierunkowały ją. Jak opowiadała: „bez internetu mogłabym ułatwić codzienne życie 30, góra 60 osób, a dzięki tej zdobyczy cywilizacji docieram ze swoją nauką do ponad 200 000 tys. stałych widzów, co nie tylko daje mi ogromną satysfakcję, ale także poczucie, że w jakimś stopniu realnie zmieniam świat na lepsze”.
Spersonalizowane multimedia nie muszą jednak tylko ograniczać się do przenośnych urządzeń, których symbolem jest smartfon będący bardziej technologicznym odpowiednikiem szwajcarskiego scyzoryka niż prostym narzędziem do telefonowania czy wysyłania SMS-ów. – Filmowcy niekiedy ubolewają, że oglądanie wysmakowanego wizualnie filmu na małym ekranie komórki zabija całą magię kina – zauważa Tomasz Raczek.

Potrzeba matką wynalazków, stąd rozwiązaniem bolączek twórców filmowych, a także amatorów kina na większym ekranie, zwłaszcza tego wysokobudżetowego, staje się kino domowe, pod względem widowiskowości coraz dzielniej stające w szranki z tradycyjnym multipleksem. Bo dzięki niemu można, raptem z parutygodniowym opóźnieniem, obejrzeć w domu gorące jeszcze kinowe hity i nadrobić serialowe zaległości wtedy, kiedy tylko ma się na to ochotę. Zresztą i ono nabiera uniwersalności, jeśli świetnie „dogaduje się” z naszym smartfonem.

Na potrzeby osób, które nie wyobrażają sobie życia bez mobilności, a przy tym gustują w dobrej rozrywce na szklanym ekranie, postanowili odpowiedzieć pomysłodawcy Orange Love. Takie miano nosi nie tylko najnowsza kampania promująca innowacyjne i wygodne technologie jak światłowód czy 4G LTE. Pod tą nazwą kryje się bowiem pakiet czterech najbardziej potrzebnych dla domu usług w najnowocześniejszym wydaniu.

– Chcemy dostarczać klientom rozwiązania, które uczynią ich życie łatwiejszym i wygodniejszym, zapewnią im rozrywkę na najwyższym poziomie gdziekolwiek będą, nie tylko z domu, po prostu pomogą im być bliżej tego wszystkiego, co kochają. W Orange Love znajdziemy wszystko to, co najlepsze – streszczał ideę całego przedsięwzięcia Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska.
Czym Orange Love ma rozkochać w sobie wyjadaczy nowoczesnych technologii? To de facto kilka pakietów, przy czym na największy z nich składa się superszybki internet domowy na bazie światłowodu (do 600 Mb/s), telefon komórkowy (nielimitowane rozmowy i SMS-y + 3 GB mobilnego internetu), telefon domowy (nielimitowane połączenia na numery w kraju, do Unii Europejskiej, Kanady i USA) i co najważniejsze – telewizja w najwyższej obecnie jakości 4K Ultra HD z niemal 100 kanałami oraz setkami filmów na życzenie.

Poza jakością obrazu 4K nowością jest także usługa Orange TV Go, czyli dostęp do telewizji na tablecie czy smartfonie. Dzięki niej telewizję cyfrową i wirtualną wypożyczalnię w Orange TV abonenci będą mieli pod ręką.

Orange Love startuje też z pakietem usług niezbędnych w biznesie. Na użytkowników Orange Love dla Firm czeka w ramach abonamentu Orange Biz Krajowy szybki internet Orange Światłowód (100 Mb/s) oraz 2 karty SIM z nielimitowanymi rozmowami, SMS-ami i MMS-ami oraz 10 GB internetu w każdej. W zależności od potrzeb i skali działalności można rozszerzyć go o dodatkowe usługi i kolejne karty SIM, np. dla pracowników.

Mariusz Gaca, wiceprezes Orange Polska, podkreśla, że Orange Love to odpowiedź na najważniejsze potrzeby wskazane przez konsumentów: cenę, atrakcyjny kontent, szybki internet, markę oraz gadżety/urządzenia. – W tym pakiecie oferujemy każdy z tych składników. I wszystko w ramach jednej umowy i płatności – puentuje.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...