Nowy prezes Energi to kolejny powód do wstydu dla "dobrej zmiany". Daniel Obajtek – prezes z wątpliwą przeszłością

Daniel Obajtek, pierwszy z lewej, ma powody do zadowolenia. Po wyborach jego kariera nabrała tempa. Teraz były wójt wchodzi w branżę energetyczną.
Daniel Obajtek, pierwszy z lewej, ma powody do zadowolenia. Po wyborach jego kariera nabrała tempa. Teraz były wójt wchodzi w branżę energetyczną. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Kariera Daniela Obajtka może służyć wielu za wzór. Były wójt Pcimia po krótkim szefowaniu Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa został właśnie prezesem konsorcjum Energi. Wzór? – Owszem, PiS powiela jego populistyczne działanie w całej Polsce, a nasza gmina leży – twierdzi Andrzej Padlikowski, swego czasu polityczny konkurent w Pcimiu. A żeby było ciekawiej, w tle tego wszystkiego jest sprawa sądowa o korupcję.

– "Dobra zmiana" zaczęła się u nas. Dosłownie, bo wójt Obajtek, razem z Beatą Szydło malował szkołę – wspomina Andrzej Padlikowski z Pcimia.
I widać, że "dobra zmiana" służy Obajtkowi. Zaufanie, jakim politycy Prawa i Sprawiedliwości obdarzają byłego wójta Pcimia, zaskakuje. Niedawno ujawniliśmy problemy Daniela Obajtka z wymiarem sprawiedliwości. Politykom PiS to jednak nie przeszkadzało. Ba... bronił go nawet Jarosław Kaczyński. Partyjni koledzy z dumą i uznaniem mówili o byłym wójcie Daniel "mogę wszystko" Obajtek. Dawali go, jako wzór do naśladowania.



Chociaż po wygranej „dobrej zmiany” błyskawicznie opuścił gminę, to wciąż ciągnie się za nim sprawa z czasów rządów w Pcimiu. Daniel Obajtek mierzył się z oskarżeniami o korupcję (50 tys. zł), wyłudzenie (700 tys. zł) i narażenie pracodawcy na straty (1,4 mln zł). Prokuratura Okręgowa ostatecznie wycofała akt oskarżenia w celu uzupełnienia o nowe dowody. Sam zainteresowany zapewniał, że czuje się niewinny.
Andrzej Padlikowski rządził gminą przed Danielem Obajtkiem i z uśmiechem opowiada o karierze swojego przeciwnika. – PiS powiela jego metody. Kupuje sobie wyborców rozdawnictwem. Podobnie było za rządów wójta. Brał kredyty komercyjne, często pomijając dotację unijne. Gdyby nie minister Rostkowski, który ukrócił gminom możliwość zadłużania, mielibyśmy jeszcze więcej do spłacenia – przekonuje przeciwnik Obajtka. Jego zdaniem, PiS-owski włodarz wydawał środki na inwestycje, którymi zdobywały poklask. – Kanalizację odstawiono, bo takich inwestycji ludzie nie lubią. Nie dość, że tego po prostu nie widać, to jeszcze trzeba za nie płacić – komentuje.
Ciekawie w Pcimiu wyglądała też kwestia następstwa po byłym wójcie. Wybory odbyły się dopiero pół roku po jego odejściu. Do tego czasu rządził zastępca wójta. Budziło to wątpliwości prawne. W końcu premier Beata Szydło powierzyła mu stanowisko komisarza. – Zastępca wójta był związany z posłem Szlachetką, podobno pracował w jego biurze. Nie wszyscy radni z opcji Obajtki byli przekonani do niego. Dlatego Obajtek przyjechał, aby interweniować i zewrzeć szeregi – Padlikowski opisuje kulisy pcimskiej polityki.

Ostatecznie zamieszanie ucięły nowe wybory, w których PiS-owski kandydat wygrał. W ocenie jego przeciwników zwlekano z wyborami, aby mógł okrzepnąć na stanowisku. W wyborach frekwencja była zaledwie 25-procentowa.

W tym czasie Daniel Obajtek piął się po szczeblach kariery. Z pewnością wysokie kwalifikacje zdecydowały o powierzeniu mu szefowania konsorcjum energetycznym. Z wykształcenia jest magistrem inżynier ochrony środowiska. W 1995 został kierownikiem i dyrektorem zakładu przetwórstwa tworzyw sztucznych. W 2002 był już radnym Pcimia. Cztery lata później zaczął być wójtem tej gminy. Po zwycięstwie "dobrej zmiany" jego kariera nabrała tempa. W grudniu 2015 został już powołany na funkcję pełniącego obowiązki prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Z początkiem roku przestał być już "p.o.".
No i teraz kolejna fucha.

– Nie chcę go osądzać, ale to jest człowiek spoza branży energetycznej. Do elity samorządowców też nie należał, a te jego ówczesne działania wymagają jeszcze wyjaśnienia. Będąc w ARMiMR zasłynął, że dużo jeździł i za jego czasów doszło do opóźnienia wypłat dla rolników. Państwo musiało płacić odsetki. Ile w tym było jego winy, a ile poprzedników, nie wiem – komentuje Marek Sowa, poseł .Nowoczesnej, który jest z Małopolski.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...