Pracownicy ze stolicy są lepsi, bo mają "warszawską aureolę". To efekt wyższych kompetencji

Pracownicy ze stolicy są lepsi, bo mają "warszawską aureolę". To efekt wyższych kompetencji
Pracownicy ze stolicy są lepsi, bo mają "warszawską aureolę". To efekt wyższych kompetencji Agencja Gazeta
Trudno jest odnieść wielki sukces, kiedy robi się dokładnie to, co wszyscy. A tendencja jest taka, że po dobrą pracę jedzie się najczęściej do Warszawy. Te marzenia w praktyce oznaczają tysiące wysłanych CV i przebijanie się przez rekruterów oraz konkurencję. Tymczasem prawdziwy rozwój może zacząć się na rogatkach Warszawy, bo firmy z mniejszych miast przyjmą pracowników z warszawskim doświadczeniem z otwartymi ramionami.

Spotkałem się po latach z kolegą ze studiów. Ku mojemu zdziwieniu, nie usłyszałem od Artura kolejnej historyjki o wielkiej karierze w Mordorze, mieszkaniu na kredyt i lizingowanej insigni. – Przeprowadziłem się do Szczecina, za pracą – usłyszałem. I zacząłem się zastanawiać, co może skłonić rodowitego mieszkańca warszawskiej Pragi do takiego kroku. Po chwili wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.



– Szukałem pracy w Warszawie i w większości przypadków zarobki które mi proponowano były zbyt niskie, albo traciłem czas na rozmowy kwalifikacyjne – wspomina Artur, który miał już za sobą kilka lat pracy w stolicy. Zdecydował jednak zagrać ostrzej w grze o własną przyszłość. Wysłał cv do firmy, którą od lat znał i lubił – do Szczecina. Zrobił to, pomimo że nie było żadnego ogłoszenia o naborze pracowników.

Ludzie nie wierzyli
Telefon zadzwonił już następnego dnia. Zaproszono go na rozmowę kwalifikacyjną i wszystko poszło po jego myśli. – Pracodawca nie dziwił się, że porzucam Warszawę, natomiast współpracownicy byli mocno zaciekawieni moją decyzją. Nawet szczecińska policja, która mnie kiedyś wylegitymowała dopytywała, co ja tu robię. W końcu to ludzie ze Szczecina wyjeżdżają do Warszawy za pracą – mówi pracownik firmy zajmującej się e-commercem.
Artur już dwa razy awansował. Tymczasem rynek pracy w stolicy jest bardzo mocno wydrenowany. Ekspert Pracodawców RP Wioletta Żukowska-Czaplicka zauważa, że wyjazd poza Warszawę pozwala nabyć nowe doświadczenia i umiejętności. To jednak działa w dwie strony, bo cenne doświadczenie nabyte w Warszawie może zaowocować i przynieść korzyści nowym miejscu pracy. – Te kompetencje są pożądane przez pracodawców z innych regionów – mówi ekspertka.

Zarobki Artura są na podobnym poziomie do tych, które miał w Warszawie. Ale koszty życia w Szczecinie są zdecydowanie niższe. Dodatkową zaletą tej życiowo - zawodowej zmiany jest to, że Artur "wyrwał się" z miejsca, które zaczęło go męczyć. – Odczuwałem już przesycenie wielkim miastem, tłumem ludzi i brakiem czasu – mówi. Bo choć to nie Bieszczady, z pewnością da się poczuć różnicę.

Ten sam efekt można zauważyć w innych częściach Polski. Tomasz Staśkiewicz, który kilka lat temu z Warszawy przeprowadził się do Krakowa nazywa to "efektem aureoli", czy też "efektem wyższych kompetencji". Działaj nawet, gdy ich nie masz. – Ciemna strona jest taka, że walczysz z uprzedzeniami wobec warszawiaków. Musiałem udowadniać, że nie jestem cwaniakiem i zarozumialcem. – Miałem jednak doświadczenie, które pomogło mi budować pozycję jako menedżer – mówi Staśkiewicz.

Taka decyzja jest bardzo trudna i wymaga dużej odwagi. –Jeśli ktoś decyduje się na taki krok, to jest to z pewnością osoba, która zna swoją wartość i buduje ją na innych fundamentach niż praca w dużej firmie lub wielkomiejski tryb życia. Takie osoby sprawdzają się w pracy w warszawskich firmach ale jednocześnie oczekują od życia więcej, mają swoje cele i mają pomysł na siebie – uważa Ewa Wrzosek-Strzelczyk, HR manager z agencji ONE House.

"Warszawskość" kosztuje
W Warszawie swoje siedziby mają wielkie firmy i światowe korporacje. – Specyfika i standardy ich pracy są cenne dla innych pracodawców w pozostałych częściach kraju – mówi Wioletta Żukowska-Czaplicka. Jej zdaniem, Warszawa daje duże możliwości przy szukaniu pierwszej pracy. Natomiast może się okazać, że w danej branży w stolicy zrobiło się wszystko. Wtedy warto poszukać miejsca pracy gdzie indziej i poszerzyć perspektywę – mówi ekspertka.

Osoba pracująca w Warszawie może wiele wnieść do firmy w innym mieście. – Pod wieloma względami unowocześniłem zarządzane przeze mnie portale. W firmach poza Warszawą często korzysta się z przestarzałych narzędzi – mów Tomasz Staśkiewicz. I właśnie dlatego zatrudnia się pracowników z Warszawy.
Ewa Wrzosek-Strzelczyk
HR manager, ONE House

Dodatkową zaletą rekrutacji pracownika z warszawskiej korporacji jest dobrze zaplanowany i przemyślany proces pozyskania nowej osoby. Owi pracownicy są postrzegani jako spory koszt dla przyszłego pracodawcy, zatem proces rekrutacji takiej osoby jest odpowiednio dobrze przemyślany i zaplanowany gdzie obie strony nim podejmą decyzję sprawdzają wszystkie za i przeciw, robiąc rachunek zysku i strat, a wnikliwy obserwator zauważy rzecz, która jest kluczem do sukcesu, a mianowicie dobrze przemyślana decyzja obu stron.

Ekspertka Pracodawców RP zauważa, że korzyści dla warszawskich pracowników nie kończą się na przyjęciu z "otwartymi ramionami". – Muszą otrzymać dodatkowe benefity, które skłonią ich do przeprowadzki. Choćby związane z zakwaterowaniem i wyższymi zarobkami. Aby ściągnąć kogoś z Warszawy na pewno trzeba zaoferować wyższe stawki – mówi. Wioletta Żukowska-Czaplicka.
Zdaniem ekspertki, wyprowadzka zawodowa jest atrakcyjna szczególnie dla osób mocno zainteresowanych rozwojem własnej kariery i nastawionych na sukces. Ale korzyści są obopólne, bo pracownik zrekrutowany z renomowanej firmy może podnieść prestiż organizacji.

A jeśli się nie uda?
Wyjazd z Warszawy do innego miasta za pracą ma też drugie oblicze, bo nie wszyscy potrafią odnaleźć się w spokojniejszym świecie. Pokazuje to historia Kasi, którą warszawska agencja reklamowa wysłała do nowo otwartej filii w Krakowie. Po pół roku miała dość i wróciła do stolicy.

– Nie mogłam znieść, że wszystko tam odbywa się w innym tempie - dla mnie zdecydowanie za wolno. Dopiero po powrocie do stolicy zrozumiałam, że kocham to warszawskie tempo, gonitwę za ciągłym rozwojem i nieustannym ulepszaniem produktu, nad którym się pracuje – mówi warszawianka.

Mimo to, ekspertka prognozuje, że właśnie taka tendencja może się rozwijać w przyszłości. – Jeśli ktoś potrzebuje nowych wyzwań i doświadczeń, warto zmienić perspektywę – mówi. Żukowska-Czaplicka.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...