Pigułka "dzień po" znowu tylko na receptę, czyli... tylko dla zamożnych. Rząd przyjął projekt ustawy

W aptekach ruch zmaleje, wzrośnie u ginekologów
W aptekach ruch zmaleje, wzrośnie u ginekologów Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Rada Ministrów pod nieobecność Beaty Szydło przyjęła projekt ustawy o ratunkowym dostępie do technologii lekowych. Pod tą nazwą kryje się szereg rozwiązań mających na celu udostępnienie niestandardowej terapii w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia. W praktyce najistotniejszą zmianą jest jednak utrudnienie Polkom dostępu do pigułek "dzień po", czyli na przykład popularnej ellaOne.

"Tabletki ellaOne powrócą do grupy leków, których wydawanie będzie się wiązało ze ściślejszą kontrolą lekarską" – podaje w swoim komunikacie ministerstwo zdrowia. Ściślejsza kontrola lekarska oznacza dla Polaków ni mniej, ni więcej, a powrót do ginekologów po recepty. Resort twierdzi, że takie rozwiązanie uzasadniają względy medyczne, a obecne przepisy pozwalają na kupienie leku "już bardzo młodym osobom, nawet po 15. roku życia bez kontroli lekarskiej".

Rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anna–Maria Żukowska zauważyła na Twitterze, że w praktyce powrót do recept "będzie miał ten skutek, że znowu będzie stać tylko zamożniejszych". Trudno bowiem zaprzeczyć temu, że zarobią ginekolodzy, którzy będą inkasowali więcej za prywatne wizyty i wypisanie recept.
Octan uliprystalu, znany jako ellaOne, to organiczny związek chemiczny, którego działanie polega na hamowaniu lub opóźnianiu owulacji. Tabletki zostały dopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej w 2009 roku. W styczniu 2015 roku Komisja Europejska zezwoliła ich sprzedaż bez recepty. W Polsce są dostępne bez recepty od kwietnia 2015 roku.

Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...