Rozczarował cię "Belle Epoque" ? "Taboo" i "Pustkowie" to brzydkie seriale o brzydkim świecie, które powinny być wzorem

Tom Hardy w serialu Taboo jest i mroczny i odrażający. I taki powinien być ten serial.
Tom Hardy w serialu Taboo jest i mroczny i odrażający. I taki powinien być ten serial. Fot. materiały prasowe.
Dlaczego aktorzy są piękni i wyczyszczeni, skoro serial opowiada o czasach, kiedy nie przywiązywało się nadmiernej uwagi do higieny? Pierwszy odcinek "Belle Epoque" razi zbytnią teatralnością. A wystarczyło obejrzeć brytyjski serial "Taboo", żeby zrozumieć, że widzowie cenią autentyczność. Jak się dzisiaj powinno robić takie seriale, wiedzą także Czesi ze swoim "Pustkowiem".

Brzydcy ludzie, brzydki świat. Gęby jakby żywcem wyjęte z obrazów Petera Bruegla. Tak wyglądają aktorzy, którzy pracują na planie świetnego brytyjskiego serialu "Taboo", z doskonałym Tommym Hardy'm w roli głównej. Oczywiście to zasługa charakteryzacji, oraz reżysera castingowego, który wykonał świetną robotę."Taboo" wyprodukowany przez HBO, opowiada historię brytyjskiego awanturnika, który wraca do ojczyzny i wbrew wszystkim próbuje zbudować własne imperium handlowe. Jest zły i nieprzewidywalny. Za to świetnie posługuje się nożem, podstępem i przekupstwem.



Kiedy patrzysz na przeoraną bliznami twarz Jamesa Delaneya (Hardy), który omijając dymiące kopce końskiego łajna rozmawia z ludźmi, po których od razu widać, że nie wiedzą co to mydło ani moralność, to niemal czujesz morowe powietrze Londynu z początku XIX wieku.
Odrażający są nie tylko prości mieszkańcy Londynu, ale także bogaci mieszczanie. Zdeformowani, krostowaci, w cuchnących ubraniach i ze złymi zamiarami. Czy taki świat może się podobać? Oczywiście! Bo widzowie coraz bardziej cenią produkcje, które stawiają na autentyczność.

Kraków jak z Teatru Telewizji
W "Belle Epoque", nowej produkcji TVN-u, opowiadającej o podobnym okresie, mamy za to wyprasowaną rzeczywistość, która ewidentnie boi się pobrudzić czasami, o których opowiada. "Kraków jest jak z Teatru Telewizji" – piszą rozczarowani pierwszym odcinkiem widzowie nowej produkcji TVN-u. "Gdyby fani "M jak Miłość" zobaczyli scenę podobną do tej, kiedy postać Hardy'ego uśmierca nasłanego na niego zabójcę przegryzając mu gardło, to listy ze skargami do KRRiT trzeba by było wozić ciężarówkami" – dodaje inny.
Jeśli jednak uważasz, że brodzenie w gównie, czy taplanie się w ludzkiej krwi, w otoczeniu portowych prostytutek nie spełnia twoich wymagań estetycznych, zostań przy serialu "Belle Epoque". Jeżeli wolisz sprawdzić swoją odporność na brzydotę – "Taboo" na pewno ci się spodoba. Ale nie tylko Brytyjczycy rezygnują z wymuskanej rzeczywistości, na rzecz hiperrealizmu. Jak się dzisiaj robi seriale, wiedzą też Czesi. Jeśli masz wątpliwości, zobacz serial "Pustkowie", który pod względem fabuły jest trochę taką tamtejszą wersją naszego "Belfra". Mamy tu historię zniknięcia 14-leniej dziewczyny, córki głównej bohaterki. Ale przede wszystkim świetny portret ostatniego miejsca, do którego chciałbyś dobrowolnie przyjechać.

Dawno nie widziałem czegoś tak brzydkiego. Jeśli współczesna czeska prowincja rzeczywiście przypomina plenery z serialu "Pustkowie", to powinniśmy współczuć naszym południowym sąsiadom. Albo natychmiast zatrudnić do naszych produkcji scenografów, scenarzystów, a przede wszystkim specjalistów od castingu.
"Po każdym odcinku mam ochotę wskoczyć pod prysznic. Nie znalazłam ani jednej ładnej twarzy, rośliny czy przedmiotu. Ludzie mają bure ciuchy i brudne włosy, wnętrza są zapyziałe i drapane, ulice zabłocone i paskudne, a drzewa umierają stojąc... Gratulacje dla twórców !" – celnie recenzuje serial jedna z użytkowniczek filmweb.pl.
W jednej ze scen widzimy na przykład osobliwy pojedynek: na przeciwko siedzi dwóch brodatych, niebyt świeżych i trzeźwych autochtonów. Jeden ma przed sobą talerz wypełniony piwem. Drugi ściska w brudnej dłoni bułę. Wygrywa ten, który szybciej pożre lub wypije za pomocą łyżki do zupy swoją porcję... Oczywiście wygrywa piwosz, przy akompaniamencie głośnych beknięć, pokrzykiwań i innych odgłosów życia...

Co jest więc lepsze? Ekranowy turpizm bezlitośnie walący nas po oczach, czy przypudrowany świat niewiele mówiący o czasach, o których opowiada. Ja wybieram brzydki, ale prawdziwy "Taboo" oraz śmierdzące, lecz autentyczne "Pustkowie". Ale może "Belle Epoque"zasługuje na jeszcze jedną szansę.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...