Nikt już nie przekręca imienia posła Borysa Budki. Poseł znikąd przebił się do pierwszego szeregu

Borys Budka zbudował już swoją polityczną rozpoznawalność, ale żeby odnieść sukces powinien też zbudować wokół siebie polityczne środowisko
Borys Budka zbudował już swoją polityczną rozpoznawalność, ale żeby odnieść sukces powinien też zbudować wokół siebie polityczne środowisko Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jeszcze niedawno postrzegany był jako nudny służbista bez krztyny charyzmy. Świat wielkiej polityki dowiedział się o jego istnieniu, gdy w wyniku różnych zbiegów okoliczności został ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL. Ale nawet premier Ewa Kopacz, powołując go do gabinetu, przekręciła jego imię na Borysław. Dzisiaj stał się jedną z głównych twarzy Platformy, bryluje w mediach i zaskarbił sobie sympatię wyborców angażując się w pomoc dla 20-letniego kierowcy z Oświęcimia. Poseł i wiceprzewodniczący PO Borys Budka trafił właśnie na swoje polityczne momentum, czy będzie potrafił je wykorzystać?

Jeśli rzeczywiście miarą sukcesu jest liczba posiadanych wrogów, Budka znacząco awansował ostatnio w politycznym rankingu. Po tym gdy wsparł razem z posłem Markiem Sową z Nowoczesnej młodego chłopaka z Oświęcimia ze strony PiS i przychylnych tej partii mediów posypały się na niego gromy.

Za chwilę stanie przed komisją etyki poselskiej, a niewykluczone, że PiS doniesie na niego także do prokuratury. Paradoksalnie, te wszystkie ataki na Budkę podnoszą jego polityczną wartość. Bo nic tak nie robi dobrze politykowi jak emocje, które wywołuje u przeciwników i zainteresowanie, które rozpala w mediach. Jeśli nie zabraknie mu politycznej siły, może wkrótce zamieszać w polskiej polityce, bo na tle innych liderów opozycji jednak się wyróżnia. Jest "jakiś".

On nie mówi tylko twierdzi
– Rzeczywiście, pan Budka wypłynął, bo Platforma wbrew pozorom nie ma zbyt wielu dobrych harcowników, którzy sprawnie poruszaliby się w mediach. On jest prawnikiem, więc jest dobrze przygotowany merytorycznie, natomiast nie jest zbyt dobrze przygotowany, jeżeli chodzi o kwestie medialne i autoprezentacyjne – mówi w rozmowie z naTemat dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Pan Budka próbuje coś objaśniać, ale nie przekonuje, posługuje się wciąż zbyt kostycznym, prawniczym językiem, który może być za trudny dla rzesz wyborców. Poza tym on nie mówi, tylko twierdzi, a my nie lubimy być pouczani – ocenia Pietrzyk-Zieniewicz.
Według niej, na tle innych liderów PO Budka nie prezentuje się jednak źle. – Pan Schetyna ma pewnie wiele zalet, w co nie wątpię, ale frontmanem nie jest, także jako mówca nie zrobiłby oszałamiającej kariery. Poseł Budka jest sprawniejszy retorycznie zarówno od niego, jak i innych polityków PO, ale nie jest przekonujący. Brak mu tego ciepła, które dają szkolenia autoprezentacyjne, wizerunkowe. Powinien też popracować nad komunikacją niewerbalną, bo zbyt rzadko się uśmiecha i nie zachęca do tego, żeby go słuchać. Ale jego atutem jest to, że jest młody i szybko uczy się politycznych meandrów – tłumaczy politolog.

A jak Budka jest odbierany z drugiej strony politycznej barykady? – Niestety, Borys wziął do ręki maczugę polityczną i rozcieńczył swój autorytet. W mojej ocenie kapitałem ministra Budki było to, że zanim został politykiem, starał się być bardzo merytorycznym posłem. W momencie kiedy został ministrem, zapomniał o tym, że jest prawnikiem i stał się politykiem. To odebrało mu urok merytoryczności. Rzucił na szalę swój autorytet prawnika, by dać wyraz temu, jak bardzo jest zaangażowany politycznie – ocenia poseł Jacek Żalek z Polski Razem, wiceszef klubu PiS.

Czy Budka ma zadatki na lidera? – Jego głos jako prawnika zasługiwał na szacunek ówczesnej opozycji. Pozbawiając się tej merytoryczności i angażując mocno w politykę, stracił atrakcyjność także w swojej partii. Stając w szranki z wyjadaczami politycznymi staje na straconej pozycji – twierdzi Żalek, który pracował razem z Budką w komisjach sprawiedliwości i ustawodawczej.
Budka ma 38 lat. Urodził się w Czeladzi. Skończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego i uzyskał tam aplikację radcy prawnego. W 2011 roku na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. Obronił pracę doktorską na temat kwalifikacji pracowniczych w stosunku pracy. Dopóki nie poświęcił się polityce, pracował jako adiunkt na UŚ. Wykładał również na uczelniach m.in. w Rumunii i Francji.

Maratończyk został ministrem
W 2002 związał się z Platformą Obywatelską i został radnym sejmiku miejskiego w Zabrzu. W następnych latach był tam wiceprzewodniczącym, a następnie przewodniczącym rady. Posłem został w 2011 roku, kandydując z okręgu gliwickiego. W 2014 ubiegał się o prezydenturę Gliwic zajmując 3. miejsce spośród 6 kandydatów.
30 kwietnia 2015 premier Ewa Kopacz zgłosiła kandydaturę Borysa Budki na stanowisko ministra sprawiedliwości. Polityk objął tekę po Cezarym Grabarczyku, który ustąpił ze stanowiska w związku z zarzutami dot. nieprawidłowości w procedurze uzyskania przez niego pozwolenia na broń. To wtedy Budka awansował do pierwszej ligi politycznej.

W ostatnich wyborach ponownie zdobył mandat poselski. W listopadzie ub. r. został powołany na funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji w gabinecie cieni utworzonym przez Platformę Obywatelską, co też tłumaczy jego krytykę Mariusza Błaszczaka i zainteresowanie wypadkiem w Oświęcimiu.

W Sejmie Budka słynął i słynie z pracowitości, zasiada w kilku komisjach i podkomisjach. W poprzedniej kadencji i obecnie – w sumie 70 razy – reprezentował parlament w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczących m.in. przepisów tzw. ustawy śmieciowej, podwyższenia wieku emerytalnego do 67. roku życia, zapisów ustawowych dotyczących uboju rytualnego, płatności za drugi kierunek studiów czy w sprawie kryteriów przyznawania świadczeń pielęgnacyjnych. 



On sam związany jest od urodzenia ze Śląskiem, ale jego najbliższa rodzina mieszka w Wadowicach. Prywatnie Budka jest mężem Katarzyny i ojcem 4-letniej Leny. O swoich bliskich mówi: „Piękna i mądra żona u boku, córeczka Lenka, wspaniali rodzice, cudowna babcia i kochane siostry, a także grupa świetnych przyjaciół i współpracowników sprawiają, że śmiało mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem spełnionym".
Młody polityk zdołał zgromadzić też spory majątek. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, Budka ma dom i działkę warte 1,1 miliona złotych oraz mieszkanie 165 mkw o wartości blisko 600 tys zł i spore oszczędności.

Jego wielką pasją jest bieganie. Stara się biegać po 12 kilometrów dziennie. Jego najlepszy czas w maratonie na 42 kilometry to 2 godziny 39 minut 3 sekundy. Ale na krótszych dystansach też daje radę. Był m.in Mistrzem Śląska juniorów na 1500 m i wicemistrzem w sztafetach na 1000 m. 

Opowiada się za połączeniem PO z Nowoczesną
Budka ma bardzo rozpolitykowaną rodzinę. Jego żona była szefową gabinetu marszałka województwa śląskiego, ojciec jest członkiem władz PSL w Małopolsce, a siostra – jak pisała "Gazeta Wyborcza" – startowała do europarlamentu z list Ruchu Narodowego.

W Platformie poseł utożsamiany jest raczej z frakcją byłej premier Ewy Kopacz, opozycyjną wobec lidera partii Grzegorza Schetyny. Ale jest też znany z dużej niezależności. W ostatnich wyborach na szefa partii wystartował, choć nie miał żadnych szans na sukces.

Starł się zarówno ze Schetyną, jak i kojarzonym z ekipą Tuska i Kopacz – byłym ministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem. W ostatecznej rozgrywce poparł Schetynę. W wewnątrzpartyjnej kampanii dał się jednak lepiej poznać w szeregach PO i w mediach. Przy okazji zrozumiał chyba, że polityka to gra zespołowa, a nie zajęcie dla najambitniejszych nawet singli.

Budka opowiada się za zjednoczeniem PO i Nowoczesnej. – Potrzebna jest bardzo silna opozycja. Musimy przetestować wspólne listy wyborcze już na wybory samorządowe – mówił w rozmowie z „Super Expressem”. Pytany, kto miałby być liderem takiego ugrupowania, odparł: – Musimy wszystko robić na zasadzie partnerstwa. Nie wiem, kto mógłby być liderem. Jeśli my się skupimy na tym, kto mógłby być szefem, to nie będzie to dobre – wyjaśnił.
– On nie był nigdy kojarzony z żadną frakcją w PO, nie był traktowany jako polityk, który może komuś zagrozić. Dzisiaj nie mówimy o jego kompetencjach, tylko o zaangażowaniu politycznym. W PO jest jednak więcej osób z dorobkiem politycznym, więc nie będzie wyjątkowym prawnikiem, tylko jednym z wielu polityków. Będzie się musiał zmierzyć z silną konkurencją, a nie sądzę, żeby dysponował środowiskiem, które wywalczy mu pozycję. Podobnie jak Siemoniak, który zbudował sobie autorytet jako szef MON, a potem zaangażował się politycznie i stracił – ocenia poseł Żalek.

Budka jest długodystansowcem, więc wie, że aby odnieść sukces w polityce – podobnie jak w maratonie – będzie potrzebował dobrej kondycji, wytrwałości i cierpliwości. Tylko samotność nie jest wskazana.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...