Niemal 1000 wypadków na stokach, a niektórzy już winią 500+. "Przecież rząd sam się chwali, że wyjechało więcej dzieci"

O rekordowej liczbie wypadków na stokach w czasie ferii informują w tym roku ratownicy TOPR i GOPR.
O rekordowej liczbie wypadków na stokach w czasie ferii informują w tym roku ratownicy TOPR i GOPR. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Można się było spodziewać  takich komentarzy. Bez względu na ocenę samego 500+, to ostatnio dobry argument na wszystko. Teraz wypłynął przy okazji rekordowej liczby wypadków na stokach. Dokładnie 960 i to w ferie. W momencie, gdy minister Rafalska sama powiedziała, że dzięki programowi wyjeżdża na nie więcej dzieci, niemal podając kpiarzom argument na tacy. "500+ czyni spustoszenie na stokach" – podsumował ktoś w sieci. Powiedzmy wprost – to bzdura. Te wypadki pokazują jednak zupełnie coś innego.

Najpierw było głośno o tym, że za 500+ w tym roku na ferie pojedzie więcej dzieci. – Wiele dzieci nie jeździło na nie, bywało, że przez całe lata. To jeden z tych efektów, który nas niezwykle cieszy i pokazuje, że to świadczenie trafia wprost na dzieci – mówiła minister Elżbieta Rafalska. Powołała się na sondaż, w którym 9 procent badanych przyznało, że pierwszy raz będą uczestniczyć "w różnych formach zimowego wypoczynku w ferie". A prawie 42 procent przyznało, że 500+ pomaga zorganizować zimowy wyjazd.

"Pierwszy raz na narty"
Być może dlatego, gdy pojawiły się informacje o większej niż rok temu liczbie wypadków na stokach, w internecie pojawiły się niesmaczne komentarze. Na przykład, że to "cepry dotowane z rządowego programu 500+ wybrały się po raz pierwszy na narty".
Pojawiła się też aluzja do głośnego artykułu "Newsweeka", który opisywał efekt rządowego programu nad morzem.
Propagandy politycznej na pewno bym w to nie włączał
Faktem jest, że od początku ferii zimowych na Podhalu ratownicy interweniowali już blisko 1000 razy. To, jak ocenia ratownik TOPR Adam Marasek, nawet o 30 procent więcej niż rok temu o tej samej porze. – Tak mówią liczby. Ale wszyscy mówią też, choć tego nie ma jak sprawdzić, że w tym roku na Podhale przyjechało zdecydowanie więcej ludzi na ferie. A ilość osób jeżdżących też niejako przekłada się na liczbę wypadków – mówi naTemat. W efekt 500 plus na stokach mocno jednak wątpi.

– Nie wiem, czy 500+ wpływa na to, że tyle osób pojawiło się na stokach. Propagandy politycznej na pewno bym w to nie włączał. Koszty wypożyczenia sprzętu, jazdy, zamówienia instruktora... 500 zł starczy na kilka dni dla jednego dziecka. Albo i to nie – mówi nam Adam Marasek.

Władysław Piszczek, sołtys Białki Tatrzańskiej i wiceprezes Ośrodka Narciarskiego Kotelnica sam się uśmiecha. Nigdy od nikogo nie słyszał o efekcie 500+ na stokach. – Kiedyś słyszałem w telewizji, jak jedna pani mówiła, że dzięki 500+ wyjedzie z dzieckiem na kilka dni. Powiedziała, że do Białki Tatrzańskiej, co pamiętam, bo bardzo mnie to ucieszyło. Ale to było latem – mówi naTemat. Czy w te ferie jest więcej ludzi? Zastanawia się dłuższą chwilę i nie jest w stanie tego potwierdzić. Jest dużo, ale ma wrażenie, że między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem było jeszcze więcej.
Ręce pełne roboty
O rekordach w kwestii wypadków na stokach mówią jednak również w Beskidach. "Za nami pracowity weekend z rekordową liczbą 119 wypadków narciarskich. Tylko w niedzielę ratownicy udzielali pomocy aż 77 razy! Oprócz typowych złamań i skręceń, poszkodowani doznawali poważnych urazów m.in. głowy i kręgosłupa" – informowała kilka dni temu Grupa Beskidzka GOPR.

Ferie zaczęły się w połowie stycznia, w przypadku m.in. województwa mazowieckiego potrwają jeszcze tydzień. Ale już pod koniec stycznia informowano o innym niechlubnym rekordzie w Beskidach – od początku ferii GOPR interweniował wtedy ponad siedemset razy. Tydzień później tych interwencji było już ponad 1000. Rekord bił rekord i niektórzy łatwo łączą fakty.
Nauczcie się jeździć
Prawda jednak jest inna. Prosta i banalna. W tym roku w górach jest dłuższy sezon. Jest lepsza zima. Lepsza pogoda. Może niektórzy zrezygnowali z wyjazdów zagranicznych, bo zrobiło się niebezpieczniej. Ale na pewno wielu narciarzy zwyczajnie nie umie jeździć.

– Dużo osób przecenia swoje umiejętności. Na stokach można spotkać takich, którzy próbują uczyć się sami. Albo uczą ich znajomi, których wcześniej, przez godzinę, uczył instruktor. Chwila moment i człowiek potrafi zjechać. Wydaje mu się, że potrafi. Bo nie potrafi. Nie ma szans – mówi nam jeden z ratowników GOPR w Sudetach.

On też śmieje się z 500+, bo zupełnie gdzie indziej widzi przyczynę wypadków. – Może i Polacy kupują samochody za 500 +. Może i zdarza się, ze jeżdżą na narty za 500+. Tego nie wiemy. Ale wiemy, że każdy Polak to dobry kierowca. On zawsze jeździ dobrze, tylko inni jeżdżą źle. Czy na stokach jest inaczej? Jest dokładnie tak samo.
Samouków widać dużo, Adam Marasek mówi, ze nikt nie czyta instrukcji zasad bezpiecznej jazdy, które są wywieszone na każdej stacji i znaczna większość ludzi po prostu nie przestrzega tych zasad. Jeździ za szybko, niebezpiecznie.

– Polacy popełniają stałe grzechy, które doprowadzają do tylu wypadków. I to jest największy problem. Trzeba dobierać stoki i warunki jazdy, do swoich umiejętności. Jeśli jeździmy kiepsko, nie możemy wybierać się na trasy trudne – mówi. On też odsyła do instruktorów.
Adam Marasek

Jeśli się uczymy, to powinniśmy wziąć instruktora, bo nauka wtedy jest efektywna. Nie robimy błędów, od razu uczymy się dobrze jeździć, poznajemy podstawowe manewry, jak kontrolować prędkość, bezpiecznie zakręcać, żeby nie wpadać jeden na drugiego.

Idzie w dobrą stronę
I wszystko wydaje się proste. Nasi rozmówcy cieszą się tylko, że Polacy w ogóle zaczęli się ruszać. Tak chcą patrzeć na to, że na stokach jest więcej narciarzy. – Obserwuję też, że coraz więcej osób korzysta z nauk instruktora w szkołach narciarskich. Idzie w dobrą stronę. Ale zaległości w tej kwestii są tak ogromne, że przez lata trzeba je będzie nadrabiać – kwituje Adam Marasek.

Może najlepiej zacząć od siebie. A potem wytykać 500+. Bo nawet jeśli, to każdy kiedyś, gdzieś, zaczynał.

Napisz do autorki : katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...