Chmury kontra kibole. Czyli historia o tym, jak bandyci próbują zniszczyć modę na Pragę-Północ

Klub Chmury to popularne miejsce na imprezowej mapie Warszawy.
Klub Chmury to popularne miejsce na imprezowej mapie Warszawy. Fot. Facebook.com/kawiarniachmury/
Ul. 11 listopada na warszawskiej Pradze-Północ. Jeszcze kilka lat temu wchodzili w ten rejon tylko miejscowi, albo tylko wybitne odważni. Czasy się jednak zmieniły. W podwórkach zaczęły powstawać lokale, które zzdobyły popularność. – Moje wesele odbyło się w jednym z tych miejsc. Miało być po prostu klimatyczne – opowiada Rafał.

Warszawska Praga-Północ przez wielu tzw. rodowitych warszawiaków postrzegana jest jako gorsza część miasta. Taka zza Wisły, czyli nie warszawska. To podejście zostało ugruntowane przez lata, gdy komunistyczne władze osiedlały tam osoby, których nie chciano mieć zbyt blisko serca socjalistycznej, odbudowywanej robotniczo-chłopskimi rękami stolicy. Na "Prażkę" jeździł tylko ten, kto musiał, a każdy się bał. Bo tam mieszkał tzw: "element". Do tego władza pompowała pieniądze w odbudowę Warszawy po lewej stronie Wisły, a budynki po prawej, czyli praskiej sypały się w oczach. To dopełniało obrazu "gorszej" Warszawy.



Jednak od kilku lat sytuacja zaczęła się zmieniać. Praga stała się modna. Najpierw wśród artystycznej bohemy, a potem wśród zwykłych ludzi. Co krok sklepy, banki i knajpy. A infrastruktura –wyglądająca trochę jak slumsy – stwarzała i stwarza specyficzny klimat.

Ul 11 Listopada. Krzywe tory tramwajowe i odrapane czynszówki. – Kiedyś nikt tu nie chciał przyjść do mnie – śmieje się Andrzej, który spędził w tej okolicy całe życie. Dziś jest inaczej, bo chociaż każde podwórko nadal trochę straszy i stoją na nich rozpadające się meble, to w każdej oficynie są tanie hostele i kluby. "Skład butelek", "Hydrozagadka", "Saturator" – te nazwy zna każdy szanujący się klubowicz. Trochę industrialnie, trochę dziwnie. Krzywe krzesła, kraty, nieotynkowane ściany...
Ale też klimatycznie i na tle cen "warszawki" dość tanio. W każdy weekend tłumy. – Zrobiliśmy tu imprezę weselną, bo cena była sensowna, a i klimat niesamowity – opowiada Rafał. Właśnie tu jest, a właściwie można powiedzieć, że był lokal Chmury. Obok hostel Fabryka. Dokładnie w takich klimatach, jak reszta okolicy. Zatrzymali się tam i bawili kibice Ajaksu Amsterdam, na których zrobili najazd zamaskowani bandyci. Podobno kibole Legii Warszawa.
Zawrzało nie tylko w Warszawie. A najgorzej, że pojawiły się komentarze, że w sumie nic się nie stało, bo "Chmury" wyglądają jak jakaś spelunka, a nie porządny lokal.
Tyle, że kilkudziesięciu zamaskowanych bandytów zdemolowało miejsce, gdzie się bawiono. Ale najpiękniejsze jest w tym wszystkim podejście samego klubu, który już zapowiedział, że już wkrótce znów będzie można go odwiedzać.

Dziękujemy wszystkim za wsparcie, zarówno słowne jak i mejlowe w związku z wczorajszym zajściem. Naprawdę cieszymy się,...

Opublikowany przez Chmury na 16 lutego 2017
Trzymamy kciuki.

Napisz do autora:przemyslaw.penconek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...