Co się takiego wydarzyło od TEGO momentu? Kluczowe pytanie ws. gróźb Kaczyńskiego pod adresem Tuska

Dziennikarz Konrad Piasecki pyta Jarosława Kaczyńskiego i PiS, co się zmieniło w ich podejściu do Donalda Tuska od tego momentu.
Dziennikarz Konrad Piasecki pyta Jarosława Kaczyńskiego i PiS, co się zmieniło w ich podejściu do Donalda Tuska od tego momentu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– To człowiek, który wedle mojej wiedzy może stanąć w obliczu zarzutów karnych i wedle mojej wiedzy nie chodzi tylko o Smoleńsk – mówi o przewodniczącym Rady Europejskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Coraz głośniej w kuluarach o potencjalnych zarzutach wobec pana Tuska – wtóruje europoseł partii rządzącej Ryszard Czarnecki. Groźbę wystawienia za szefem RE europejskiego nakazu aresztowania podczas wizyty w Warszawie miała usłyszeć nawet kanclerz Niemiec Angela Merkel. W całej tej sprawie jest tylko jeden znak zapytania, o który właśnie głośno pyta dziennikarz Konrad Piasecki.

Na płaszczyźnie politycznej wszystko jest jasne. Jarosław Kaczyński marzy o zniszczeniu kariery Donalda Tuska, bo go po prostu nienawidzi. To zwykła zemsta, na którą prezes Prawa i Sprawiedliwości miał ochotę od wielu lat. W międzyczasie otrzymał do niej kilka pretekstów, z katastrofą smoleńską na czele. Użyteczna okazała się też afera Amber Gold. Gdy politycy partii rządzącej mówią, że woleliby na najważniejszym stanowisku w instytucjach europejskich "kogoś innej narodowości", wygrażają Donaldowi Tuskowi rzekomymi zarzutami właśnie w tych dwóch sprawach.



I kiedy przechodzimy na płaszczyznę prawa, pojawia się mnóstwo niejasności. W tym głównie ta, na którą w piątek na Twitterze zwraca ceniony dziennikarz polityczny Konrad Piasecki. Gwiazda Radia ZET przypomina, że kiedy w 2014 roku Donald Tusk został wybrany na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, Jarosław Kaczyński osobiście mu gratulował i życzył powodzenia.

I to wielokrotnie... – Życzę mu jak najlepiej jako przewodniczącemu Rady Europejskiej, gratuluję tego wyboru – mówił już latem 2014 roku. Gdy kilka miesięcy później doszło w Sejmie do ostatecznego przekazania władzy Ewie Kopacz, prezes PiS wyrwał się do ustępującego Donalda Tuska, by uścisnąć mu dłoń. – Powiedziałem premierowi Tuskowi, żeby nie wierzył, że ja go nienawidzę. To po pierwsze. Po drugie, że życzę mu powodzenia – tak wspominał tamten moment.

A przecież już wtedy było powszechnie wiadomo wszystkich sprawach, które dzisiaj mają zmuszać rząd PiS do sprzeciwu wobec reelekcji Donalda Tuska, popieranego przez wszystkie państwa członkowskie poza swoją ojczyzną. Nie dziwi więc tak stawiane przez Konrada Piaseckiego pytanie:
Czy partii rządzącej uda się na nie racjonalnie odpowiedzieć? Wątpliwe. Podobnie, jak szanse PiS na skuteczne pozbawienie Polaka stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. Jak informowaliśmy w naTemat, niedawne wystąpienie Donalda Tuska, w którym potwierdził chęć ubiegania się o kolejną kadencję miało być zwieńczeniem wcześniejszych negocjacji z unijnymi liderami.

Niemiecka i czeska prasa donosiła, że założyciel Platformy Obywatelskiej nie tylko cieszy się poparciem wszystkich państw członkowskich (oprócz Polski...), ale porozumienie w sprawie jego reelekcji miało zapaść również między najbardziej wpływowymi w Europie frakcjami chadeków i socjalistów.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...