Emma Watson broni uczucia Pięknej do Bestii. "Nie ma w tym nic z syndromu sztokholmskiego"

Emma Watson o uczuciu Pięknej i Bestii.
Emma Watson o uczuciu Pięknej i Bestii. Fot. Instagram / Beauty and The Beast
Filmowa wersja disneyowskiej bajki już za kilka tygodni pojawi się na ekranach kin. Rolę Belli powierzono Emmie Watson, feministce i obrończyni praw kobiet. Nie powinno więc dziwić, że aktorka zaprzecza, by jej bohaterka cierpiała na syndrom sztokholmski.

Watson poinformowała fanów, że rusza w trasę promocyjną "Pięknej i Bestii". Światową premierę filmu przewidziano na połowę marca. W sieci można oglądać zwiastuny, które wywołują lawinę komentarzy. Wśród nich pojawia się taki, że Bella wcale nie zakochała się w Bestii. Ich zdaniem w rzeczywistości cierpiała na syndrom sztokholmski. Ten stan psychiczny, podobny do zakochania, pojawia się u ofiar porwania, zakładników czy jeńców.
Co myśli o tej interpretacji związku Pięknej i Bestii Emma Watson? – [Bella] nie ma żadnej cechy osoby z syndromem sztokholmskim. Jest niezależna i zachowuje wolność umysłu. Sądzę ponadto, że świadomie pozostała u boku Bestii. Nie było myślenia typu "Złamię tę istotę czułością" – twierdzi aktorka. – Bella nie uważała, że zasługuje na to, co ją spotkało. Dawała tyle dobra, ile go dostawała – ocenia Watson.
Według znanej Brytyjki, istotny i piękny jest fakt, że historia miłosna, którą odgrywa w filmie, wykiełkowała z przyjaźni. – Oboje nie karmią się iluzjami na swój temat. Widzą w sobie najgorsze, jednocześnie dając z siebie najlepsze – przekonuje 26-letnia odtwórczyni Belli.



źródło: justjared.com

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...