Pawłowicz postanowiła nauczyć Polaków geografii. Szkoda tylko, że przy okazji pokazuje braki w znajomości historii

Krystyna Pawłowicz na |Facebooku uczy Polaków najnowszej geografii.
Krystyna Pawłowicz na |Facebooku uczy Polaków najnowszej geografii. Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Jesteśmy w Polsce, więc mówmy nie Kaliningrad, a Królewiec" – przekonuje na Facebooku Krystyna Pawłowicz. Posłanka idzie dalej, według niej wojska rosyjskie nie stacjonują w Obwodzie Kaliningradzkim tylko w Prusach Książęcych. Dlaczego tak? Bo w niekomunistycznej już Polsce nie będzie się teraz używać "komunistycznych" nazw!

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości nie raz już udowodniła, że jej pojmowaniu polskości i patriotyzmowi nic nie można zarzucić. No może oprócz logiki... Dziś na Facebooku dała kolejny wyraz swoim specyficznym poglądom. Uczy, jak Polacy mają nazywać pewne duże miast na północ od Augustowa. Nie jest to żaden Kaliningrad, bo to przecież wstrętna, komunistyczna nazwa. Jej zdaniem, to Królewiec. A Królewiec to piękna polska nazwa historycznie polskiego miasta i wymazywanie go z pamięci jest zdaniem Krystyny Pawłowicz niczym innym, jak sowietyzacją Polski.

Jesteśmy w Polsce, więc mówmy nie Kaliningrad, a KRÓLEWIEC, tak, jak przecież: nie mówimy po niemiecku Danzig, a GDAŃ...

Opublikowany przez Krystyna Pawłowicz na 20 lutego 2017
Miasto zostało założone w 1255 przez Krzyżaków. Wzięło swoją nazwę od krzyżackiego zamku nazywanego castrum de Coningsberg in Zambia, co po polsku znaczy Zamek Królewska Góra Sambii. Miasto pod panowaniem krzyżackim rozwijało się do tego stopnia, że po wojnie trzynastoletniej stało się stolicą Zakonu. Kilka lat wcześniej zostało zdobyte przez Polaków, którzy władali nim... przez rok.

W późniejszych latach Królewiec był stolicą Prus Książęcych, będących oficjalnym lennem Polski. Wydawano tu więcej książek w języku polskim niż w całej Rzeczpospolitej, ale formalnie miasto nie było częścią Korony. Prusy Książęce w 1618 roku przeszły we władanie elektorów Brandenburgii, a niespełna 50 lat później uniezależniły się od Rzeczpospolitej. Wciąż w mieście mieszkało wielu Polaków, ale wobec postępującej germanizacji albo wyjeżdżali, albo asymilowali się z niemiecką większością. Historia niemieckiego Królewca skończyła się w 1945 roku, z chwila zajęcia miasta przez żołnierzy radzieckich.

Mimo tego, że na przestrzeni 800 lat swojej historii miast w polskich rękach było tylko rok, Krystyna Pawłowicz uważa, że nie można używać żadnej innej nazwy niż Królewiec. "Pani pisze do MEN, niech zmienią w podręcznikach do geografii. Tych, których przed reformą nie zdążycie zaprojektować" – radzi jeden z komentujących internautów. Drugi przytomnie zauważa, że idąc tym tropem nie powinniśmy się obrażać, gdy Niemcy będą mówili na Wrocław - Breslau, a na Gdańsk - Danzig, nie wspominając już o takich miastach, jak Szczecin czy Zgorzelec. "Nieśmiało przypominam, że w Stettin urodziła się caryca Katarzyna" – zauważa rozbawiony całą dyskusją jeden z komentujących.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...