HBO wie, jak trzymać widza za gardło. "Wielkie kłamstewka" to majstersztyk, od którego dostaniesz dreszczy

Trzy główne bohaterki trzymającego w napięciu serialu HBO.
Trzy główne bohaterki trzymającego w napięciu serialu HBO. Fot. mat. promocyjne HBO
Sielankowe miasteczko Monterey w stanie Kalifornia. Pozorny raj dla przeciętnego Amerykanina, który chce żyć "amerykańskim snem". W rzeczywistości to siedlisko żmij, wstrząsane podłościami, zawiścią i przemocą. Stacja HBO rozpoczęła emisję "Wielkich Kłamstewek" i pierwszym odcinkiem udowadnia, że w robieniu seriali nie ma sobie równych. Jeśli jeszcze z kimś się ściga, to tylko ze sobą.

W 2014 roku Australijka Liane Moriarty wydaje kolejną powieść. Nadaje jej tytuł "Big Little Lies", głównymi bohaterkami czyni trzy matki: Madeleine, Celeste i Jane. Ostatnia dołącza w dniu rozpoczęcia roku szkolnego i zdecydowanie nie pasuje od reszty. Jest młodsza, a co ważniejsze – prostolinijna. Jej naturalność przypada do gustu Madeleine, głośnej samicy alfa. Spodoba się też cichej Celeste. Czytelnik, teraz i widz, z kolei szybko zorientuje się, że każda ma coś do ukrycia. Nie tylko ich sekretami dusi się pozornie idealna mieścina.
Fabuła spod ręki Moriarty wciągnęła wielu, w tym Reese Witherspoon. Aktorka, która od kilku lat zajmuje się produkcją filmową, nie mogła przejść obok "Big Little Lies" obojętnie. Podjęła współpracę z HBO i stworzyła serial pod tym samym tytułem. Do obsady zaprosiła Nicole Kidman, Shailene Woodley, Zoe Kravitz i Laurę Dern. Z pierwszymi dwiema tworzy na ekranie oryginalne trio. Witherspoon wybrała dla siebie rolę Madeleine, przodowniczki "stada". Rolę tajemniczej Jane dostała Woodley, 25-latka znana z młodzieżowej serii "Niezgodna", wycofana Celeste ma zaś prawie nieruchomą twarz Kidman.
Aktorski dobór jest strzałem w dziesiątkę. By to pojąć, wystarczą sekundy. Więcej zajmie wprowadzenie do historii. Na "dzień dobry" twórcy serwują nam... morderstwo. I stawiają dwa kluczowe pytania: "Kto zabił?" i "Kto jest ofiarą?". Ci, którzy czytali książkę, dobrze znają odpowiedzi. Pozostali mają nad czym główkować.



Z miejsca zbrodni trafiamy na autostradę. Madeleine Martha McKenzie wiezie młodszą córkę do szkoły. Splot wydarzeń popycha ą w ramiona Jane Chapman, mamy Ziggy'ego. Razem spotykają Celeste Wright, żegnającą swoje bliźniaki. Później wspólnie sączą kawę. Niby nic takiego, ale właśnie w tym momencie wiemy, co się święci. A święci się w kolejnych scenach, aż iskry idą.
Idealne matki, za zamkniętymi drzwiami will, próbują uciec przed samymi sobą. Najtwardsza rozpadnie się na kawałki, najszczęśliwsza okaże się ofiarą przemocy domowej, a ta najbardziej samotna pójdzie spać z pistoletem pod poduszką. Maski spadną, ktoś otrze komuś łzę, ktoś inny zmieni się w potwora, kogoś ukoi czyjś zapach.
Serial HBO, jeśli już, można porównać do "Gotowych na wszystko". I tu i tu mamy komedię zmieszaną z dramatem– choć czynnikiem sprawiającym, że "Wielkie Kłamstewka" "Gotowymi..." nie są, jest powolne oplatanie dłońmi gardła widza. Pewne, że przy finale mocno się na nim zacisną. Ale że taka tortura w odpowiednich warunkach równa się ekstazie, nie ma czym się martwić. I odliczać dni do kolejnego odcinka.

Pierwszy można zobaczyć tu.

Odcinki "Wielkich Kłamstewek" od oglądania w każdy poniedziałek na HBO. Powtórki w środy, również na platformie HBO GO.

Obsada: Reese Whiterspoon, Nicole Kidman, Shailene Woodley, James Tupper, Alexander Skarsgård, Zoe Kravitz, Adam Scott, Laura Dern i inni.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...