Ich czas nadszedł po 50-tce. Czyli o aktorkach, które długo musiały czekać na rolę życia

Agnieszka Mandat to główna bohaterka filmu "Pokot", w którym wciela się w rolę Janina Duszejko
Agnieszka Mandat to główna bohaterka filmu "Pokot", w którym wciela się w rolę Janina Duszejko Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Gdyby nagle na ich drodze nie stanął reżyser, który szukał dojrzałej kobiety do filmowej roli, widzowie zapamiętaliby je głównie jako: Kaśkę z "Domu nad rozlewiskiem", Honoratę z "Na wspólnej", babcię Kiepską ze "Świata według Kiepskich" i mamę głównej bohaterki "Przepisu na życie". Na szczęście, wreszcie po 50. (a czasem nawet i dużo później) trafiły im się role życia.

Za granicą lista kobiet, które mimo jesieni życia, dalej zachwycają na scenie i nadal są obsadzane w ważnych rolach, jest długa. Emmanuelle Riva w wieku 86 lat otrzymała pierwszą i jedyną nominację do Oscara. Trzy lata przed śmiercią doceniono ją za rolę w "Miłości" Hanekego. Idąc dalej: z ekranów właściwie nie znika niemalże 70-letnia Meryl Streep. Ostatnio rozbawiała do łez w "Boskiej Florence" (za tę rolę nominowano ją także do Oscara). W Polsce lista nazwisk aktorek, których pierwsze duże role przyszły z wiekiem, jest raczej nieco krótsza.

Agnieszka Mandat czyli Janina Duszejko w filmie "Pokot"

"Jak każdy aktor, także i ja uważam, że mogłam grać więcej. To taka nasza zawodowa zachłanność" – powiedziała w jednym z wywiadów Agnieszka Mandat. Niedługo później zaproszono ją na casting do nowego filmu Agnieszki Holland.



Na wieść o tym chwyciła po książkę Olgi Tokarczuk ("Prowadź swój pług przez kości umarłych"), na podstawie której powstał "Pokot". "Bardzo mi się postać Janiny Duszejko podobała. Pomyślałam, że fajnie byłoby się z nią zmierzyć, ale nie chciałam zbytnio rozpalać wyobraźni, bo potem, jak się roli nie dostaje, to jest przykro" – czytamy w "Wysokich Obcasach".

I roli nie dostała. Ale telefon zadzwonił raz jeszcze, dlatego, że wycofała się Stanisława Celińska. Agnieszka Mandat już trzy tygodnie później musiała być na zdjęciach. By wcielić się w postać Janiny Duszejko, musiała przytyć 7 kilogramów i "wyhodować zmarszczki".

Agnieszka Mandat, filmowa Duszejko, na uroczystej premierze wyglądała zjawiskowo! Podobnie, jak na Festiwalu Filmowym w Berlinie, gdzie komisja nie poznała jej po projekcji #pokotu ;) dziś jednak poznają ją wszyscy. Specjalnie dla Was, Agnieszka zaprasza na jutrzejszą premierę do kin!

Opublikowany przez Pokot film na 23 lutego 2017
Duszejko to charyzmatyczna kobieta, kochająca zwierzęta bardziej, niż ludzi. Amatorsko zajmuje się astrologią. Na tę, jak sama mówi, "rolę życia" czekała ponad 60 lat.

Kilka lat wcześniej aktorka szczerze przyznała, że "wielkiego szczęścia do filmu nie miała". Znana była głównie z seriali: "Dom nad rozlewiskiem", "Ojciec Mateusz" i kilku drugoplanowych ról w filmach: "Jeziorak", "Dzień kobiet", "Piąta pora roku" . Grała też w teatrze, np. u Krystiana Lupy. Do 2004 roku związana była z Teatrem Starym w Krakowie. Jest dziekanem krakowskiej PWST, którą także sama ukończyła.

Aleksandra Konieczna jako Zofia Beksińska w filmie „Ostatnia rodzina”

Zanim Aleksandra Konieczna wcieliła się w rolę Zofii Beksińskiej, widzom znana była jako Honorata z serialu "Na wspólnej" w TVN. Grywała w dobrych polskich produkcjach, ale najczęściej były to drobne epizody: "Plac zbawiciela" (żona wspólnika Bartka), czy "W imię" (siostra księdza Adama). Aktywna była za to w teatrze (Współczesnym, Dramatycznym, Rozmaitości). Na swoim koncie ma kilkadziesiąt ról teatralnych (m.in. Lady Makbet w kontrowersyjnym widowisku Grzegorza Jarzyny – "Macbeth"). W 2004 roku zadebiutowała jako reżyserka teatralna. Wystawiła "Tlen" Iwana Wyrypajewa. "Właściwie Konieczna zrobiła z Wyrypajewa współczesnego Czechowa" – punktował Piotr Gruszczyński, dramaturg i krytyk teatralny.


Szansę na dużą rolę w pełnometrażowym filmie w wieku 51 lat dał jej młody reżyser – Jan Matuszyński. Wcieliła się w postać Zofii Beksińskiej (matki dziennikarza muzycznego – Tomasza i żony artysty, malarza – Zdzisława) w filmie "Ostatnia rodzina".
"Dzięki Koniecznej postać Zofii staje się wzruszająco krucha, zwyczajna i zarazem najbardziej niezwykła spośród całej trójki" – na łamach Culture.pl ocenił Bartosz Staszczyszyn.
Aleksandra Konieczna
w filmie "Ostatnia rodzina" wcieliła się w rolę Zofii Beksińskiej

Mną, czyli Aleksandrą Konieczną, media zaczęły się interesować po roli w "Ostatniej rodzinie". Pozostaje mi się tylko z tego cieszyć. Mam nadzieję, że pomoże to trochę odczarować sytuację. Ale absolutnie nie lekceważę pracy serialowej, to jest po prostu inny gatunek. I nie powinnam narzekać, bo ról dla polskich aktorek jest jak na lekarstwo. Czytaj więcej

Stworzoną przez nią kreację nagrodzono na festiwalu w Gdyni (za pierwszoplanową rolę kobiecą).

Krystyna Feldman jako Nikifor w filmie „Mój Nikifor”

Gdyby nie rola w "Moim Nikiforze", zapewne masowy widz zapamiętałby Krystynę Feldman jako Rozalię Kiepską z serialu "Świat według Kiepskich" (którą nota bene też otrzymała w wieku bardzo dojrzałym, bo miała już 83 lata). Ciężko zliczyć wszystkie jej role teatralne i filmowe. Kreowane przez nią postacie były bardzo wyraziste, charakterystyczne, ale najczęściej były to role drugoplanowe, epizodyczne. Zanim przyszedł czas na "Mojego Nikifora", wystąpiła m.in. w "Królu Maciusiu I" , "Godzinie pąsowej róży", "Pogrzebie kartofla" .

Jednak dopiero w produkcji Krzysztofa Krauzego pokazała szerokie spektrum swoich aktorskich możliwości. Miała wtedy 88 lat. Na trzy lata przed śmiercią Feldman wcieliła się w męską postać Nikifora Krynickiego, malarza, samouka.
Krystyna Feldman
aktorka

Nikifor był dziwnym człowiekiem, który nie był ani matołem, ani idiotą, ale nawet dobrze nie mówił. Nie pisał, więc nie pozostawił po sobie żadnej autobiografii czy refleksji ze swojego życia. Zostały tylko obrazy i wspomnienia ludzi, którzy go znali. Teraz mogę powiedzieć, że to była niesłychanie trudna rola. Czytaj więcej

Lista nagród za tę rolę jest bardzo długa, m.in. aktorkę uhonorowano na festiwalu filmowym w Gdyni. To nie była jej pierwsza męska rola. Wcześniej Feldman grała m.in. w "Przemianie" (Franza Kafki).

Dorota Kolak w roli matki w filmie "Jestem twój"

Dorota Kolak miała 52 lata, kiedy zagrała Irenę, matkę Artura w filmie "Jestem twój", w reżyserii Mariusza Grzegorzka. Wielu jej fanów uznało, że to "przełomowy moment" w jej karierze. Docenili ją jurorzy także na festiwalu filmowym w Gdyni.
Jarosław Zalesiński
dziennikarz "Dziennika Bałtyckiego"

Jedną z tych wielu rzeczy, które pozostaną w mojej pamięci na dłużej po tegorocznym festiwalu w Gdyni, będzie wrażenie, jakie budziła ziemista cera, zaniedbane włosy, pielęgnowane pewnie raz na kwartał u fryzjerki w zakładzie na najbliższym rogu, i ta dziwna ciemna aura wokół postaci Ireny, jednej z bohaterek filmu "Jestem twój" Mariusza Grzegorzka. Irenę zagrała aktorka gdańskiego teatru Wybrzeże Dorota Kolak.

Wcześniej aktorka znana była głównie z gdańskiego Teatru Wybrzeże, seriali i epizodycznych ról filmowych, m.in.: "Przepis na życie", "Usta usta", 'Przyjaciółki", "Vinci", "Ile waży koń trojański", "Dzień kobiet").

Po 2009 roku kariera Doroty Kolak nabrała tempa. Kilka lat później wcieliła się w rolę matki chorego na porażenie mózgowe chłopca ("Chce się żyć). Ostatnio zagrała także Renatę w "Zjednoczonych stanach miłości", w reżyserii Tomasza Wasilewskiego. Za co odebrała już drugą nagrodę na Festiwalu Filmowym w Gdyni.

Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...