Razem i jednogłośnie. Tak Tusk, Kaczyńscy i PiS popierali Buzka na czele PE. Dziś aż trudno w to uwierzyć

2009 rok. Jerzy Buzek został szefem PE. Trzy miesiące później prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński.
2009 rok. Jerzy Buzek został szefem PE. Trzy miesiące później prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Już o tym zapomnieliśmy, choć moment, gdy Jerzy Buzek – jako pierwszy i jedyny dotąd Polak – został szefem Parlamentu Europejskiego był wielkim momentem chwały, a nawet politycznej jedności polskiego narodu, nie mówiąc o prestiżu. Wszyscy go popierali, była akcja lobbowania, szukania sojuszników. I choć Buzek startował z list PO, PiS też stanął za nim murem. Był rok 2009 i wszyscy czuli, jak ważna to chwila dla Polski. "Nasze głosy ma" – ogłosił wtedy Jarosław Kaczyński. Dziś zabrzmiałoby to pewnie: "Naszych głosów nie ma". Aż trudno uwierzyć, że tak to się zmieniło.

Były inne czasy, inne realia, również inny kandydat, inne stanowisko (choć przecież oba ważne), i to pewnie wiele tłumaczy. Ale z dzisiejszej perspektywy tamte zabiegi o wygraną Jerzego Buzka brzmią już niemal jak science fiction. Wydają się tak odległe i tak nieprawdopodobne, jakby nigdy nie miały miejsca. A jednak miały.



Jacek Kurski, dziś prezes TVP, wtedy świeżo upieczony europoseł PiS, mówił nawet wtedy, że PiS zawsze popierał polskich kandydatów na ważne stanowiska w Brukseli. "W poprzedniej kadencji posłowie tej partii głosowali za kandydaturą Bronisława Geremka, chociaż – jak przyznaje Jacek Kurski – był to polityk o poglądach różnych od PiS-u" – pisały wtedy media.

To "zawsze", jak wiemy, straciło jednak wagę w przypadku Donalda Tuska. Który, właśnie razem z PiS, tak mocno wspierał polskiego kandydata na stanowisko szefa PE.
"Bo to ważne dla Polski"
Przypomnijmy tamte wybory na szefa Parlamentu Europejskiego. Była połowa 2009 roku. To sam Jarosław Kaczyński wezwał wtedy PO do szybkiego zgłoszenia kandydatury Buzka. – Powinien być zgłoszony. Trzeba przejść do wyraźnej ofensywy. Nasze głosy ma – pośpieszał Platformę. Mówił też, że będzie namawiał brytyjskich konserwatystów i Czechów z ODS do głosowania na Polaka.
Za Buzkiem byli wtedy wszyscy europosłowie PiS. A także prezydent Lech Kaczyński. – Pan prezydent stawia na Jerzego Buzka, bo jest to ważne dla Polski – tak to widział wtedy prezydencki minister Mariusz Handzlik.

Co ciekawe, w 2009 roku premier Donald Tusk i prezydent Lech Kaczyński przez kilka miesięcy nie rozmawiali ze sobą w cztery oczy. Przełamała to właśnie kandydatura Buzka. Nagle, przed szczytem unijnym w czerwcu, Tusk zaprosił Kaczyńskiego na rozmowę. Spotkanie trwało 45 minut i zakończyło się zgodnie.

Tytuły, które wtedy obiegły media doskonale oddają emocje i oczekiwania po tamtym spotkaniu. Okazało się, że nie będzie żadnego dwugłosu, żadnego konfliktu, żadnych podchodów, które znamy teraz. "Tusk szczęśliwy. Kaczyński wspiera Buzka" – pisały media. Albo : "Prezydent popiera Buzka. W pełni!".
Donald Tusk
2009 rok

"Nie będzie dwóch głosów w tej sprawie. Byłoby niedobrze, gdyby tutaj był jakikolwiek dysonans. Nie będzie go, i z mojego punktu widzenia jest to wsparcie prezydenta, i to duże". Czytaj więcej

"Był wspólny interes polityczny"
Dziś wydaje się to zaskakujące? – Wybór Jerzego Buzka był docenieniem dorobku politycznego całej Europy Środkowo-Wschodniej. Wtedy nie było żadnego konfliktu. Było oczywiste, że wszyscy poprą Buzka, był wspólny interes polityczny. Dziś PiS realizuje swój interes. I dla tej swojej polityki nie próbuje szukać partnerów ani w Polsce, ani w Europie – mówi w rozmowie z naTemat poseł PO Sławomir Nitras. Wtedy, w 2009 roku, był europosłem i doskonale pamięta silne wsparcie dla Buzka.
Przypomina też sobie jedno spotkanie w Pałacu na Wodzie – nowo wybranych europosłów z premierem i prezydentem. – Donald Tusk i Lech Kaczyński wspólnie wręczali nam zaświadczenia potwierdzające nasz wybór. Stali koło siebie. Mówili jednym głosem o roli, jaką mamy do spełnienia w Unii, o wyzwaniach, które mamy przed sobą. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to zupełnie nieprawdopodobne. Ale tak było. I ja to dobrze pamiętam – mówi.

"Pokazać, że wybrany dzięki naciskom PiS"
Żeby nie było za różowo. Internauci różnie komentowali tamto wsparcie PiS dla Buzka. "Wszyscy na wyścigi deklarują poparcie jego kandydatury na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, a jednocześnie atakują PO, że nie zgłosiła oficjalnie jego kandydatury. To jest perfidna taktyka mająca uzmysłowić wyborcom, że jeśli Buzek zostanie wybrany to dzięki naciskom PiS i dzięki jego poparciu" – pisał jeden z nich. Również Grzegorz Schetyna mówił, że Buzkowi może zaszkodzić wsparcie ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Grzegorz Schetyna
2009 rok

" Po tym, jak z satysfakcją prezydent opisywał szanse Sikorskiego na stanowisko sekretarza generalnego NATO i porównywał je do swoich występów na olimpiadzie w Londynie w skoku wzwyż, uważam, że w sposób stonowany i spokojny będziemy promować kandydaturę Jerzego Buzka". Czytaj więcej

A jednak, mimo takiego odbioru, politycy w tej sprawie mówili jednym głosem. Dlaczego zatem coś, co wtedy było możliwe, dziś staje się nierealne? – Myślę, że PiS nie był wtedy jeszcze tak sfrustrowany, jak teraz. Wygrali wybory, ale w UE to Platforma ma większe wpływy. Teraz to ma dla nich największe, ambicjonalne znaczenie, bo chcieliby działać po swojemu, a są zmuszani do zaakceptowania unijnych zasad – mówi poseł Nitras.
"Cenię go, mimo, że startował z PO"
Teoretycznie Lech Kaczyński mógł mieć nawet osobiste podstawy do niechęci wobec Buzka. Kilka lat wcześniej był ministrem sprawiedliwości w jego rządzie i został przez niego odwołany, gdyż – jako podano – "wypowiedzi i zachowania ministra Lecha Kaczyńskiego nie dają się pogodzić z jego pracą na stanowisku ministra sprawiedliwości w kierowanym przez niego [Buzka]rządzie".

Kaczyński mówił jednak potem, że dobrze mu się z Buzkiem współpracowało i bardzo go ceni, "mimo że startował z list Platformy Obywatelskiej". I, jak wiemy, nie okazało się to żadną przeszkodą.

Sam Jerzy Buzek powiedział kilka dni temu w Faktach po Faktach: – Chciałbym, żeby Polak kierował Radą Europejską. Źle by było i trudno by to było wytłumaczyć naszym sąsiadom europejskim, że nasz rząd nie popiera naszego kandydata.

Tylko, jak wszystko na to wskazuje, tym razem raczej nie będzie to takie łatwe.

Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...