Idealna przychodnia nie istnieje bez pielęgniarek i położnych. I nie chodzi tu wcale o panią z rejestracji

Pielęgniarki mogą nam pomóc zadbać o zdrowie.
Pielęgniarki mogą nam pomóc zadbać o zdrowie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wyobraź sobie, że jesteś pacjentem idealnym w idealnej przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Idziesz prosto do rejestracji, nie stoisz w kolejce. Pani rejestratorka prosi o twoje dane i kieruje cię najpierw prosto do gabinetu… twojej pielęgniarki. Tak, pielęgniarki lub położnej jeśli jesteś kobietą i przychodzisz do ginekologa. To wydaje się nam teraz dziwne, ale w idealnej przychodni POZ właśnie by tak było. Dlaczego?

Najlepszy koordynator
Dlatego, że to pielęgniarka jest tym specjalistą, który może pomóc rozwiązać nam wiele problemów zdrowotnych lub doradzić co mamy robić by lekarza odwiedzać jak najrzadziej. Pewnie teraz sobie myślisz: jak to pielęgniarka, przecież na zdrowiu i chorobach lekarz zna się najlepiej. Otóż pielęgniarki dawno przestałyby być kimś w rodzaju połączenia salowej z asystentką lekarza. To bardzo dobrze wykształceni samodzielni specjaliści (żeby być pielęgniarką trzeba skończyć studia). Zdarza się, że mają nawet doktorat. W niektórych obszarach dotyczących zdrowia pielęgniarka ma bardziej rozległą wiedzę niż lekarz.


Jednak nie o to chodzi, żeby się spierać kto jest ważniejszy, czy ma większą wiedzę i w jakim obszarze. Lekarz bez pielęgniarki niewiele zrobi i tak samo pielęgniarka bez lekarza.

– Jesteśmy jak ręka i rękawiczka. Bez pielęgniarki i położnej nie ma dobrej jakości podstawowej opieki zdrowotnej – mówił dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie podczas konferencji „Rola pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej w dobie deinstytucjonalizacji w ochronie zdrowia”.

Jednak wróćmy do naszej idealnej przychodni. Po co mamy iść do naszej pielęgniarki? Zresztą niewielu z nas wie kto jest tą naszą pielęgniarką, nie zawsze kojarzymy nawet naszego lekarza rodzinnego, ale to odrębny temat.

Powie jak żyć
Przed wejściem do gabinetu lekarskiego wchodzimy do naszej pielęgniarki, która nas zna a wszystkie informacje o naszych chorobach i problemach może szybciutko odczytać na komputerze, bo w idealnym systemie mamy przecież zintegrowaną dokumentację medyczną. Pielęgniarka nas zważy, jeśli potrzeba zmierzy temperaturę, zapyta z jakim problemem przyszliśmy do lekarza. U diabetyka przejrzy dzienniczek z zapisami pomiarów cukru we krwi, u nadciśnieniowca sprawdzi pomiary ciśnienia z ostatniego miesiąca i zmierzy poziom cukru i ciśnienie.

Powie też jak zmodyfikować dietę, żeby zrzucić parę kilo po zimie i jak poradzić sobie z rzuceniem palenia. Doradzi jaką formę aktywności fizycznej wybrać i czym smarować piekące pięty oraz jak ulżyć bolącemu kręgosłupowi. Doradzi jak zapewnić opiekę pielęgniarska chorej mamie i jak zapisać się na badanie słuchu. Ot proste, przydatne rzeczy, na które nie ma czasu lekarz, który ma kilka minut na pacjenta.

Później wizyta u lekarza trwa krócej, a pacjent oprócz leków na przeziębienie wynosi z przychodni przydatną wiedzę np. na temat tego, co robić, żeby nie chorować.

Z drugiej strony, kiedy lekarz zdiagnozuje jedną z chorób, które wymagają żeby nauczyć się jak je kontrolować i jak czynnie uczestniczyć w leczeniu potrzebny jest ktoś, kto ma więcej czasu niż trzy minuty, żeby to wytłumaczyć. To właśnie dzięki pielęgniarce podstawowej opieki zdrowotnej pacjent może taką wiedze pozyskać. Prosty przykład – pacjent dowiaduje się, że ma cukrzycę i musi stosować dietę, mierzyć poziom cukru we krwi, zwiększyć aktywność fizyczną, rzucić palenie i zrezygnować z alkoholu. No cóż, choćby sam nowy sposób odżywiania jest dla niego nie do ogarnięcia.

Po takiej wizycie powinien skorzystać właśnie z porady pielęgniarskiej. Pielęgniarka najlepiej, na spokojnie wszystko wytłumaczy i pokaże. Niestety rzadko chory ma dostęp do takiej pielęgniarskiej porady.

Marsz do rejestracji
Rzeczywistość niestety nie jest różowa. Pielęgniarek jest mało, są słabo opłacane i delegowane do zupełnie innych zajęć niż te, którymi powinny się zajmować.

Co więc robią pielęgniarki w podstawowej opiece zdrowotnej? Pracują w rejestracji, choć to praca dużo poniżej ich kwalifikacji. Obsługują punkt pobrań do badań laboratoryjnych, wykonują zabiegi, takie jak zastrzyki, opatrywanie ran itp. W końcu szczepią dzieci i asystują lekarzom przy przyjmowaniu chorych, jeśli ci tego potrzebują. Pielęgniarka środowiskowa w terenie spędza niewiele czasu, wykonuje co konieczne i wraca do pracy w rejestracji i gabinecie zabiegowym. Dlatego tak trudno o wizytę pielęgniarki POZ w domu pacjenta, kiedy ten nie może dotrzeć do przychodni.

Można powiedzieć, że właściciele przychodni powinni zatrudnić więcej pielęgniarek. Oni może by i tak zrobili, ale coraz trudniej o pielęgniarkę, tym bardziej, że połowa absolwentów pielęgniarstwa nie podejmuje pracy w zawodzie, przynajmniej w kraju.

To wszystko nie napawa optymizmem, tym bardziej, że resort zdrowia tworzy ustawę o POZ, która przewiduje, że pielęgniarka nie będzie mogła samodzielnie pracować, tylko będzie w zespole tworzonym przez lekarza. Nie określono jak lekarz ma się rozliczać z pielęgniarką, a wiadomo, że bez dobrej płacy nie będzie dobrej opieki pielęgniarskiej, a znowu bez niej nie będzie dobrej opieki w podstawowej opiece zdrowotnej i w rezultacie o idealnej przychodni POZ możemy zapomnieć.
Prof. Dorota Karkowska
Prawnik z Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej

W POZ pacjentem najpierw powinna zajmować się pielęgniarka. Powinna być koordynatorem pacjenta. Potem dopiero powinien trafić do lekarza.

W nowych rozwiązaniach proponowanych przez resort zdrowia pielęgniarka ma robić coraz więcej i coraz lepiej, jednak nikt nie chce jej powiedzieć, że za to więcej i lepiej będzie też lepiej wynagradzana. Dlatego w środowisku pielęgniarskim jest wiele obaw a nawet opór przed reformą ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

Stereotypy wiecznie żywe
Zresztą nie tylko braki kadrowe i słabe płace pielęgniarek stoją na drodze do idealnej podstawowej opieki zdrowotnej. Są jeszcze stereotypy. Jak tłumaczyła prof. Karkowska nadal wśród społeczeństwa panuje przekonanie, że pielęgniarka jest od wszystkiego, a niekoniecznie jest autorytetem medycznym.

Potwierdzał to prezes Krajewski, który mówił, że pacjenci często nie wierzą pielęgniarkom.
Dr Jacek Krajewski
Prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie

Cały czas niestety jest tak, że pacjent nawet jeśli dostanie informacje i zalecenia od pielęgniarki, to później idzie do lekarza, żeby sprawdzić, czy pielęgniarka istotnie mówiła mu prawdę.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek Żelazko zwracała uwagę podczas konferencji, że pielęgniarka i położna to specjalistki wysokiej klasy, praktykujące, będące partnerami lekarzy, od których wymaga się dużych umiejętności zawodowych i samodzielności.
Józefa Szczurek Żelazko
Wiceminister zdrowia

Pielęgniarka może samodzielnie ordynować i przepisywać niektóre leki. Dlatego w pracach nad projektem ustawy o POZ należy wziąć pod uwagę wszystkie wymienione obszary zmian. Również to, że pielęgniarki posiadające samodzielne kontrakty obejmują opieką ok. jedną trzecią wszystkich pacjentów w Polsce.

Zdaniem wiceminister pielęgniarki i położne zapewniają opiekę pielęgniarską pacjentom w zdrowiu i chorobie, wspierają rodzinę w opiece nad przewlekłe chorym, a także edukują. Analizy wskazują, że nastąpiły bardzo duże zmiany w pracy pielęgniarki i położnej także w POZ.

Miejmy nadzieję, że rządzący rzeczywiście docenią rolę pielęgniarki w podstawowej opiece zdrowotnej, a społeczeństwo przestanie postrzegać pielęgniarki i położne jako personel pomocniczy, niewykwalifikowany. Przy brakach finansowych w polskim systemie ochrony zdrowia, dobra opieka pielęgniarska jest na wagę złota. Dzięki niej można naprawdę zaoszczędzić pieniądze wydawane na leczenie i pomóc Polakom zwyczajnie cieszyć się zdrowiem.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...