Jest połową Make Life Harder, ale Jakobe Mansztajn potrafi nie tylko bawić. To gwiazda sieci na miarę XXI wieku

Jakobe Mansztajn - 1/2 Make Life Harder, poeta, bloger, ulubieniec kobiet, wrażliwiec.
Jakobe Mansztajn - 1/2 Make Life Harder, poeta, bloger, ulubieniec kobiet, wrażliwiec. Fot. Facebook.com/pg/JakobeMansztajn
Na Facebooku śledzi go prawie 11 tysięcy osób. I nie wydaje się, że dlatego, bo jest połową Make Life Harder. 35-letni gdańszczanin to zdecydowanie ktoś więcej. Obserwator rzeczywistości, bloger i poeta, który potrafi rozbawić do łez jednym postem i wywołać niemałe wzruszenie drugim. No i jeszcze wygląda.

Jakobe
Mówi, że jest "ekskluzywnym bezrobotnym", niemającym nic do powiedzenia i kiepskim kandydatem na męża. Z okazji niedawnych urodzin stwierdził, że przez 35 lat dorobił się "czterech kompletów pościeli, nawilżacza powietrza, konsoli Playstation, paru mebli z Ikei, trzynastoletniej Hondy Civic bez tylnej wycieraczki i 36 metrów kwadratowych bardzo ładnej, ekologicznej wykładziny". Zapomniał chyba o tabunie zakochanych fanek i posiadaniu pewnej, rzadkiej w obecnych czasach, umiejętności. Wie bowiem jak zebrać myśli w zdania, które cytuje i "lajkuje" pół Polski.

Fot. Sylwia Adamczuk

Opublikowany przez Jakobe Mansztajn na 20 czerwca 2016
Mansztajn po mistrzowsku uprawia autoironię. Bawi się słowem, wbija szpilki (samemu sobie zwłaszcza) i rzuca "mięsem". Poeta XXI wieku musi być trochę showmanem i trochę odludkiem. 35-latek, którego wiersze sprzedają się, choć w ograniczonej ilości (nakład: mniej więcej 2 tys. egzemplarzy), trafia do ludzi jako 1/2 duetu Make Life Harder i gość z Facebooka. Tam jest przystępnym inteligentem, któremu chce się przybić piątkę i wypić z nim piwo. No, ewentualnie lampkę wina, może schylając się nad fraszką Kochanowskiego.



Sława i (nie)chwała
– W gruncie rzeczy jestem przecież prostym chłopaczkiem z blokowiska. (...) Nie mam nic do powiedzenia. Nie uważam się wprawdzie za matoła, ale równie daleko mam do Zygmunta Baumana – mówił "Wysokim Obcasom" we wrześniu 2015 roku. – Niestety, żyjemy w lekkomyślnych czasach, gdy każdy na wszystkim się zna i na każdy temat musi się wypowiedzieć – dodał.

Kilka miesięcy wcześniej, dokładnie w Prima Aprilis, ogłosił, że wraz z kolegą stoi za Make Life Harder. Tak odpowiedzieli na komentarze, jak to łatwo być hejterem nie pokazując twarzy. Mało kto im wówczas uwierzył. 1 kwietnia to niekoniecznie idealna data do ujawniania prawdy przez żartownisiów. Pierwsza książka"Macieja" i "Lucjana" trafiła do księgarń 2 lata temu, zimą. Była wydawniczym hitem.
"Make Life Harder", Maciej, Lucjan - promocyjna notka
Prószyński Media

Dokąd zmierzamy? Jak kochać i być kochanym? I – co najważniejsze – jaki pasek do jakich lakierków? To tylko niektóre z pytań, na jakie odpowiadamy na stronach niniejszej księgi. Razem będziemy płakać i śmiać się. Razem będziemy kotłować się w śpiworku pod gwiaździstym niebem.

Po wyjściu z cienia Jakobe i Rafał [Żabiński - red.] poznali słodko-gorzki smak sławy. – "Jakobe Mansztajn - kolejne żydowskie dziecko z hajsem swojego żydowskiego ojca. Judes, judes everywhere... idź wyśmiewać córkę swojego pejsatego prezydenta cwelu" albo "O matko nie wiedziałam że mają taką manierę w głosie jak mysie pipki ze starbuka z big latte o smaku cynamonu z kupą" – cytował, również w "WO", swoje ulubione hejty po wywiadzie wideo dla Pudelka. Czegoś podobnego raczej nie znajdzie się na fanpage'u Mansztajna.

"Poruszacz" z sieci
Jest jedynym administratorem swojej fan-strony. W porównaniu z celebryckimi równolatkami, ma mało fanów, dokładnie 10 709 (stan na dziś). Serialowi aktorzy pokroju Macieja Musiała cieszą się 800 tys. Po co jednak mierzyć taką miarą popularność, kiedy - wbrew składanym deklaracjom - ma się całkiem sporo do powiedzenia.
Jakobe Mansztajn, post z fanpage'a, 9 stycznia 2017

Drodzy Państwo, to może taka sytuacja. Idę do empiku po prezent dla brata. Brat nie lubi za wiele, tylko książki o II Wojnie Światowej, łowić ryby i filmy akcji. A że nie wiem, jakie książki czytał i co tam prenumeruje, to kieruję się bezpiecznie na dział filmowy. Przebieram długo i skwapliwie. Wreszcie oczom moim ukazuje się elegancko wydany czteropak "Mission Impossible". Brat będzie zachwycony. Staję w kolejce, ale na wszelki ewentualny wykonuję jeszcze kontrolnie telefon i subtelnie niczym czołg zagajam: "Pawlik, a ty w ogóle lubisz Toma Cruise'a?". Brat odpowiada, że bardzo, zwłaszcza od zeszłego roku, kiedy kupiłem mu czteropak "Mission Impossible"... Czytaj więcej

Przykłady można mnożyć i mnożyć. Wpisy Mansztajna wciągają, zazwyczaj wywołują niepohamowane ataki śmiechu, często zmuszają do refleksji, kierują też uwagę na "główną" twórczość ich autora - poezję. Poza facebookowym kontem, właściwie kontami, bo poza publicznym jest i ten prywatny (dostępny połowicznie), istnieje jeszcze "Stała próba bloga". Tę "próbę" Mansztajn prowadzi od dekady.
Facet marzeń, idol, wesołek, wrażliwiec
Jakobe do brzydkich nie należy. Połączmy to z inteligencją oraz ciętym językiem i mamy fascynującego mężczyznę. Oferty matrymonialne to dla niego chleb powszedni. – Mamy równouprawnienie. Skoro my możemy, to wy też. Poza tym nie jestem typem Krystiana z siłowni, który co piąteczek podrywa dziewczyny w klubach, więc to wyraźnie ułatwia sprawę – kwituje kwestię bycia ulubieńcem kobiet. One piszą, że o nim marzą, nawet kiedy sprowadza je na ziemię.
Można się domyślić, że kogoś kocha. Jeden z ostatnich wpisów poświęca uczuciu, które zawisło na włosku. "do niedawna byłem przekonany, że sprawy w życiu muszą przede wszystkim elektryzować. że jak wychodzisz z domu, to na imprezę życia; że jak idziesz po włoszczyznę, to w akompaniamencie fajerwerków. a to nie tak przecież, pamiętniczku" – czytamy na blogu poety (pisownia oryginalna).
Jakobe Mansztajn, "Pam Param"
jakobe.art.pl

(...)kładziesz się brudny, czekasz aż wróci wieczorem z zajęć, kochacie się w kuchni, wnosicie szafkę z ikei na piąte, znosisz po schodach rower, idziecie do kina, znowu zasypiasz, kłócicie się w aucie, kochacie się w łóżku, naprawiasz czajnik, przez tydzień się nie kłócicie, wrzesień, listopad, stoicie na światłach, w jednej rękawiczce obie ręce, rano, południe, środek nocy. w końcu zamykam auto, powoli wracam do siebie.

To blog, Facebooka zalewają ironiczne teksty o codzienności. Takie, z którymi każdy może się w jakiś sposób utożsamić. I pomyśleć, że ten Mansztajn to ma talent, bo samemu by się tak fajnie o tym czy o tamtym nie napisało. A nawet jeśli, pewnie dziwnie byłoby się dzielić. Do tego "mądre", ale i zwyczajne pisanie na Fejsie zajmuje czas. Jedni opiszą sytuację w kwadrans, inni będą potrzebować całego dnia. Po publikacji może zastanowią się, czy nie zrobili z siebie idiotów.
Mansztajn potrafi pisać, żyje z pisania i pisaniem oddycha. Zbiera za to pochwały i "lajki". Zarazem jest zwyczajną osobą, która płaci rachunku, panem-poetą i przystojnym śmieszkiem z internetu. Czy to przepis 35-latka na sukces? Ja tam kupuję wszystkie jego wcielenia.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...