Rtęć, aluminium, formaldehyd, czyli cała prawda o tym, co znajduje się w szczepionkach

Co tak naprawdę znajduje się w szczepionkach. Specjaliści tłumaczą, że nie ma tam substancji groźnych dla zdrowia.
Co tak naprawdę znajduje się w szczepionkach. Specjaliści tłumaczą, że nie ma tam substancji groźnych dla zdrowia. Prawo autorskie: evgenyatamanenko / 123RF Zdjęcie Seryjne
Ruchy antyszczepionkowe nieustannie straszą młodych rodziców rzekomo trującymi i toksycznymi składnikami szczepionek. Dr hab. Ewa Augustynowicz z Zakładu Badania Surowic i Szczepionek Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny wyjaśnia, co tak naprawdę znajduje się w szczepionkach i czemu służą te substancje.

Rtęć, aluminium, formaldehyd - te trzy słowa to koronny argument ruchów antyszczepionkowych przeciwko szczepieniom. Czy mamy się czego bać? Co znajduje się w szczepionce?


W szczepionkach poza antygenami, które indukują mechanizmy obronne organizmu, mogą znajdować się różne substancje pomocnicze. Są to przede wszystkim adiuwanty, które wzmacniają odpowiedź organizmu na podany antygen oraz substancje konserwujące, a poza tym wiele innych, które niezbędne są do tego, aby szczepionka była skuteczna i bezpieczna.

Funkcją tych substancji jest, mówiąc potocznie i w dużym uproszczeniu, stworzenie sprzyjającego środowiska dla antygenów znajdujących się w szczepionce. W szczepionce znajdować się mogą również substancje pochodzące z procesu jej produkcji, na przykład właśnie formaldehyd, który służy do inaktywacji wirusa lub unieszkodliwiania toksyny bakteryjnej używanych w szczepionce. Mamy jednak do czynienia ze śladowymi ilościami tej substancji. Obecność wymienionych już substancji oraz wielu innych, które znajdziemy wymienione szczegółowo na ulotce preparatu, nie oznacza, że stanowią one zagrożenie dla naszego zdrowia.

A skąd pani to wie? Skąd ta pewność?

Wiedza na ten temat to efekt wielu dziesięcioleci badań i testów. Poza tym nie sam fakt obecności substancji ma znaczenie, ale przede wszystkim dawka z jaką mamy do czynienia.

Dobrym przykładem jest właśnie formaldehyd, który jest naturalnie wytwarzany przez nasz organizm jako jeden z wielu produktów metabolizmu. Formaldehyd u każdego z nas występuje w stałym stężeniu we krwi (ok. 2,5 µg/ml krwi), w porównaniu z czym ilości występujące w szczepionce są śladowe, a dawka która mogłaby wywołać efekty szkodliwe jest kilkusetkrotnie wyższa.

Innym przykładem jest tiomersal, o którym często słyszymy różne niepotwierdzone informacje. Jest to substancja nadal obecna w nielicznych szczepionkach dostępnych na rynku. W naszym kraju tiomersal występuje praktycznie w składzie jednej szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi lub jej odpowiedniku bez składnika krztuścowego. Ponieważ ta szczepionka jest w użyciu od ponad pięćdziesięciu lat i podano już miliony dawek, możemy więc bez wątpienia stwierdzić, że ta substancja ani nie jest dla organizmu szkodliwa, ani nie kumuluje się w nim powodując jakieś spustoszenia.

Tiomersal jest to etylowa postać rtęci, odmienna od tej, o której myślimy, kiedy mówimy "rtęć". Fakty są takie, że proces wycofywania tiomersalu ze składu wielu szczepionek nie był związany z tym, że w badaniach naukowych udowodniono jego szkodliwość, ale ze względu na ogromne zamieszanie, jakie wywołały niepotwierdzone informacje o jego rzekomym negatywnym wpływie na organizm. Decyzja, żeby ograniczać użycie tiomersalu była więc powodowana troską o to, aby zaufanie do szczepień nie malało, a nie dowodami naukowymi.
A aluminium?

Związki glinu, czy też aluminium, używane są w szczepionkach od dziesiątków lat. Znajdowały się już w najstarszych stosowanych szczepionkach na początku dwudziestego wieku, można je znaleźć w większości dostępnych szczepionek, np. szczepionkach skojarzonych ze składnikiem krztuśca, szczepionkach przeciwko pneumokokom, czy też przeciwko wzw B.

Obecność związków glinu u nielicznych osób może wywoływać jedynie reakcje miejscowe w miejscu wkłucia. Jednak najważniejsze jest to, że podobnie jak w przypadku innych substancji, dzięki szczegółowym badaniom, wiemy jakie ilości związków glinu są dla organizmu bezpieczne i te wartości nigdy nie są przekraczane w czasie produkcji preparatu. Warto też wiedzieć, że tak naprawdę głównym źródłem związków glinu na jaki jesteśmy narażeni jest żywność.

Skąd pochodzą dowody na bezpieczeństwo substancji użytych do produkcji szczepionek?

Każda szczepionka to efekt wieloletnich badań naukowych, testów, szczegółowych obserwacji i zmian w czasie badań klinicznych gwarantujących jej optymalne działanie połączone z jak najmniejszą ilością niepożądanych odczynów. Sama rejestracja szczepionki również jest bardzo rygorystyczną procedurą. Podczas procesu rejestracji wnikliwie sprawdzany jest cały proces wytwarzania szczepionki świadczący o jej jakości oraz wyniki badań klinicznych, szczepionka podawana jest dziesiątkom tysięcy osób, aby sprawdzić wszystkie aspekty związane z jej bezpieczeństwem i skutecznością. Po zarejestrowaniu szczepionki rozpoczyna się proces produkcji poszczególnych serii szczepionki i to jest również szczegółowo kontrolowany proces.

Jak wygląda kontrola procesu produkcji szczepionki?

Każdy etap wytwarzania szczepionki sprawdzany jest wielokrotnie, a procedury są drobiazgowo przestrzegane. Jestem przekonana, że gdyby rodzice wiedzieliby, jak szczegółowy jest proces badań i testów szczepionki, jakimi obwarowaniami jest on obłożony, to nie mieliby wątpliwości co to tego, że szczepionki są najdokładniej przebadanymi preparatami na rynku. I co najważniejsze: szczepionki kontrolowane są nie tylko przez producentów. Są to wyjątkowe preparaty, ponieważ jako jedyne (obok preparatów pozyskiwanych z krwi) wśród wszystkich leków, dodatkowo muszą być kontrolowane przez niezależne od wytwórcy państwowe laboratoria. W Polsce taką funkcję pełni właśnie Zakład w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego- Państwowym Zakładzie Higieny w którym pracuję.

Skąd potrzeba takiej zewnętrznej kontroli w przypadku szczepionek?

Kontrolowana jest każda seria, gdyż szczepionki, inaczej niż leki, podawane są zdrowej populacji, w tym bardzo małym dzieciom. Są to również preparaty biologiczne, których wytwarzanie jest bardziej skomplikowane w porównaniu z innymi farmaceutykami i wymagają dodatkowej ochrony ze względów bezpieczeństwa. Dobra praktyka laboratoryjna oraz system jakości, do którego musi się dostosować wytwórca, są tak opracowane, że wszelkie wydarzenia, które mogłyby negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo procesu wytwarzania szczepionki, są wychwytywane i odpowiednie działania zostają podjęte natychmiast.

Niektórzy rodzice jednak boją się o bezpieczeństwo i zdrowie dzieci, więc zwlekają lub odmawiają szczepień.

Niestety, strach wywołują nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez proepidemików, czy też inaczej mówiąc ruchy antyszczepionkowe. Ufać należy jednak wynikom badań naukowych przekazywanych przez naukowców, badaczy, lekarzy, a nie niepotwierdzonym, niepopartym faktami i wiedzą informacjom. Informacje na temat zachorowań na choroby zakaźne w Polsce, występowania niepożądanych odczynów poszczepiennych, czy też składu szczepionek są ogólnie dostępne, można je znaleźć np. na stronach internetowych NIZP-PZH, w ulotce czy też Charakterystyce Produktu Leczniczego. Wszystkim nam zależy na bezpieczeństwie szczepionek znajdujących się na rynku oraz na zdrowiu publicznym.

Źródło: www.zaszczepsiewiedza.pl

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...